r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Nic nie tłumaczy wymogu bycia cały czas online w nowym Need for Speed

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Wymóg stałego połączenia z Internetem zawsze wzbudza spore kontrowersje, czy to w przypadku oprogramowania, sprzętu czy gier. Dobrym przykładem jest nowy Need for Speed. Wystarczy wejść na jakąkolwiek stronę z opiniami o właśnie powstającej nowej odsłonie NFS, aby zauważyć multum komentarzy osób niezadowolonych z wymogu ciągłego podłączenia do sieci. Twórcy twierdzą, że tak naprawdę dzięki temu gracze dostaną lepszą grę i nie powinni narzekać.

W ostatnim numerze Official Xbox Magazine znajdziemy wypowiedź Marcusa Nilssona z EA, który wyjaśnia dlaczego zdecydowali się na wymóg stałego połączenia z siecią. System społecznościowy Autolog stanie się o wiele atrakcyjniejszy i zyska nowe funkcje. Będzie on teraz nieodłącznym elementem gry. Dostaniemy również funkcję automatycznego udostępniania zdjęć zrobionych w grze, będziemy mogli dzielić się z wykorzystaniem specjalnej sieci społecznościowej stworzonej z myślą o grze.

Nowe szczegóły o nadchodzącej nowej części poznaliśmy także dzięki oficjalnemu koncie gry na Twitterze. Dowiedzieliśmy się, że wymóg stałego połączenia z Internetem pozwoli na bardziej różnorodne i ciekawsze doświadczenia ze wspólnej gry z przyjaciółmi. Niestety w grze nie zobaczymy kamery z kokpitu, dostępnych będzie wiele innych, ale tej, dla wielu pozwalającej poczuć się jakby faktycznie prowadzili auto nie będzie. Na pytanie dotyczące ograniczenia liczby klatek do 30 na PC nie dostaliśmy odpowiedzi, a więc istnieje sporo prawdopodobieństwo, że firma zdecyduje się na to rozwiązanie.

r   e   k   l   a   m   a

Wyjaśnienia Electronic Arts dotyczące zdecydowania się na stałe połączenie z siecią nie są zbyt przekonujące. Wielu fanów NFS chciałoby po prostu dostać dobry tryb dla jednego gracza i system jazdy, który dawałby sporo frajdy z pokonywania kolejnych zakrętów uciekając przed policją. Te wszystkie społecznościowe opcje to dla wielu tylko zbędny dodatek.

Warto przypomnieć sobie historię Assassin's Creed 2, grę mogliśmy uruchomić tylko wtedy jak byliśmy połączeni z serwerami Ubisoftu. Połączenie się z nimi nie było jednak takie proste. Gracze, którzy kupili oryginalną część często nie mogli w ogóle grać i to w trybie dla pojedynczego gracza. Natomiast osoby, które zdobyły grę nielegalnie mogli uruchomić ją bez żadnych przeszkód, ich wersja działała offline. Na twórców wylała się fala krytyki i w następnych odsłonach zrezygnowali już z tego rozwiązania. Ciekawe jak poradzą sobie serwery EA, oby nie powtórzyła się historia podobna do Assassin's Creed 2.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.