r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Office 2011 for Mac – pierwsze wrażenia

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Przez ostatnie kilka dni miałam przyjemność pracować z wydanym niedawno pakietem biurowym Office 2011 for Mac w wersji Home & Business, który składa się z programów: Word, Excel, PowerPoint oraz Outlook. Wcześniej używałam głównie programów firmy Apple (iWork i dostarczone z Mac OS X Mail oraz iCal) oraz okazjonalnie darmowych pakietów biurowych zbudowanych na podstawie OpenOffice.org (mój ulubiony to NeoOffice). Zmierzyłam się również z Office 2008 for Mac, ale tamta wersja pakietu zupełnie nie przypadła mi do gustu.

Microsoft Office dla komputerów Macintosh ma długą historię. Pierwsza wersja pakietu została wydana w 1989 roku, ale osobne programy biurowe Microsoftu dla komputerów spod znaku jabłka były dostępne jeszcze wcześniej. Word for Mac zadebiutował na rynku w roku 1984, Excel w 1985, PowerPoint w 1987. W 2001 roku wydany został Office v.X — pierwszy pakiet Microsoftu dla systemu Mac OS X, zaś pierwszą wersją pakietu przygotowaną do pracy na komputerach Mac z procesorem Intela był Office 2008. Użytkownicy Office 2011 po raz pierwszy mogą pracować ze wstążką na Mac OS X a Entourage został zastąpiony przez Outlooka. Ponadto najnowsze wydanie pakietu przystosowano do pracy z Windows Live SkyDrive i Office Web Apps. Instalacji Office 2011 towarzyszy Microsoft Messenger 8.

Instalacja pakietu jest bardzo prosta, wystarczy włożyć płytę lub zamontować obraz i uruchomić instalator. Proces instalacji zajmuje kilka minut, przy czym zauważalny czas zajmuje aktywacja po wpisaniu 25-znakowego numeru licencji. Należy tu zaznaczyć, o czym pisaliśmy niedawno, że Office 2011 jest najlepiej zabezpieczonym przed nielegalnym kopiowaniem wydaniem pakietu biurowego Microsoftu w historii. Poprzednie wydanie pakietu, Office 2008 for Mac było zabezpieczone jedynie numerem seryjnym, więc możliwe było instalowanie go z użyciem jednego klucza na wielu komputerach. Obecnie Office jest „przywiązywany” do sprzętu i aktywowany przez Internet. Bez aktywacji można używać pakietu jedynie przez 15 dni.

r   e   k   l   a   m   a

Interfejs użytkownika jest miłą dla oka hybrydą wstążki (którą można ukryć, tak samo jak wersjach pakietu dla systemu Windows) i rozwiązań znanych z programów firmy Apple. Okno wyboru szablonów dokumentów programu Word, panele konfiguracyjne, menu wyboru czcionki, pole wyszukiwania, przeglądanie galerii iPhoto i iTunes, możliwość rozszerzania programów z użyciem Apple Script oraz możliwość przeszukiwania pomocy z użyciem Spotlight sprawią, że użytkownicy komputerów spod znaku jabłka poczują się jak u siebie. Jest to ogromny krok do przodu w porównaniu z Office 2008, którego interfejs i integracja z systemem pozostawiały wiele do życzenia. Tu Microsoft zadbał o wszystkie detale, łącznie z delikatnym kolorem wstążki, charakterystycznym dla każdego programu.

Niestety komponenty Office 2011 nie potrafią określić, czy wybrana przeze mnie czcionka zawiera znaki charakterystyczne dla mojego domyślnego języka. Do tego celu niestety przez jakiś czas będę musiała posiłkować się systemowym albumem z czcionkami, podobnie jak przy pracy z NeoOffice. Warto zauważyć, że na liście czcionek pojawił się katalog zawierający kroje dostarczone rzez Microsoft.

Word — notatki, konspekt i adresowanie kopert

Pierwszym programem, który mnie zainteresował, był Word. Poczułam się miło zaskoczona widokiem listy szablonów oraz ich jakością. Znalazły się tu przygotowane przez Microsoft koperty, życiorysy, listy i kalendarze, jeszcze więcej szablonów można pobrać z Sieci (dział „SZABLONY W TRYBIE ONLINE”). Do szablonu można dopasować schemat kolorystyczny i podstawowy krój czcionki, podobnie jak w Office 2010 dla Windows. Nie brak wzorów dokumentów czysto rozrywkowych, jak zaproszenia, programy imprez czy kartki urodzinowe, podobne do tych, które znaleźć można w Pages lub pobrać z Internetu dla pakietów opartych o OpenOffice.org. Skoro mowa o szablonach, moją uwagę przyciągnęła faktura. Miałam nadzieję na dokument z zagnieżdżonym arkuszem kalkulacyjnym, który wszystko za mnie policzy… niestety znalazłam tam zwykłą tabelkę.

Możliwości edycji tekstu w programie Word są od lat znane wszystkim użytkownikom. Jednak Word 2011 posiada pewną wyjątkową cechę, którą są różne widoki dokumentów. Osobiście bardzo polubiłam widok notesu, którego używałam przy pisaniu tego artykułu. Moim zdaniem doskonałym rozwiązaniem było stworzenie osobnych sekcji na spostrzeżenia dotyczące każdego programu wchodzącego w skład Office 2011. Po podłączeniu tabletu w tym trybie możliwe jest pisanie ręczne jednym z kolorowych „pisaków”. Notatki można oznaczać flagami i konwertować je do zadań Outlooka z możliwością skonfigurowania przypomnienia z poziomu Worda. Notatka przetworzona w zadanie zostaje oznaczona ikonką kalendarza. Dzięki temu trybowi pracy Word częściowo zastępuje OneNote.

Dużo pracowałam również w trybie pełnoekranowym, który sporo różni się od analogicznego trybu w Wordzie 2010. Niestety może pokazywać jedynie strony (jak w widoku wydruku), więc edycja mojego notatnika w tym trybie nie miała sensu. Z drugiej strony pełnoekranowy Word okazał się bardzo wygodnym narzędziem do czytania sporych dokumentów a możliwość wyboru tła i efektu zmiany stron dodatkowo umiliła mi lekturę. Również widok konspektu, który bardzo przypomina analogiczny tryb w Pages czy edytorach tekstu przeznaczonych dla pisarzy, może być przydatny. Dla większości widoków dostępne jest śledzenie zmian oraz narzędzia recenzji i przeglądanie notatek dołączonych do dokumentu.

Ogromną przewagą Worda nad Apple Pages są narzędzia do tworzenia formuł matematycznych oraz obiekty graficzne SmartArt (ilustracje relacji, diagramy itp.). Jako osoba okazjonalnie pisząca w LaTeXu nie przepadam za mechanizmem tworzenia formuł wbudowanym w pakietach Microsoftu, dużo bardziej odpowiada mi podejście WYSIWYM (What You See Is What You Mean), które reprezentują na przykład niektóre pakiety oparte o OpenOffice.org. Jednak doceniam fakt, że z użyciem konstruktora formuł w Wordzie każdy może umieścić równanie w dokumencie bez znajomości specjalnego języka znaczników. Equation Editor wbudowany w Office 2011 wydał mi się wygodniejszy i dużo czytelniejszy, niż edytor wbudowany w Office 2010 dla Windows.

Mechanizm tworzenia SmartArt jest banalnie prosty w obsłudze. Rozmiar tekstu jest automatycznie dopasowywany do rozmiaru obrazu i używany jest wybrany przeze mnie dla dokumentu schemat kolorystyczny, jednym kliknięciem mogę zmienić jego styl, dodać efekt trójwymiarowości, cień bądź poświatę. Niestety gorzej wypadają wykresy tworzone z poziomu Worda, ale o tym później.

PowerPoint — prawie jak Keynote

Praca w PowerPoincie okazała się zaskakująco wygodna. Na początku nie widziałam większej różnicy między nim a Keynote. Po stworzeniu kilku slajdów miałam uczucie, że PowerPoint jest nieco trudniejszy w obsłudze i bombarduje mnie wyborem efektów dla obiektów w prezentacji. Jednak edycja animacji jest intuicyjna, przeglądarka multimediów łatwa w obsłudze, tematy estetyczne i dobrej jakości, a moje ogólne wrażenia z pracy z tym programem pozytywne. Z takim wyborem szablonów przystosowanych do wysokiej rozdzielczości panoramicznych wyświetlaczy i doskonałej jakości przejściami PowerPoint jest już poważną konkurencją dla Apple Keynote. W galerii szablonów programu jest z czego wybierać, a jeden z nich wyglądał bardzo znajomo…

Opcje edycji grafik w PowerPoincie bardzo mi się spodobały, zwłaszcza możliwość łatwego dodania cienia i zmiany kolorów obrazu. Zaskakująco dobrze działa mechanizm usuwania tła, którego z pewnością będę używać. Z drugiej strony dodawanie efektów 3D działa inaczej, niż się spodziewałam i nie wydaje mi się, żebym znalazła dla nich zastosowanie. Jedynym efektem trójwymiarowym, który przypadł mi do gustu, jest obracanie obrazów, dzięki czemu można staworzyć iluzję perspektywy.

Mój entuzjazm nieco ostygł, kiedy przyszedł czas na umieszczenie na slajdzie wykresu. Tu tradycyjnie używany jest Excel i jego niezbyt przyjazny moduł wizualizacji danych. Niestety trzeba włożyć sporo pracy w stworzenie atrakcyjnej wizualnie prezentacji danych. Najlepiej najpierw przygotować wykres w Excelu a potem przenieść go na slajd, ponieważ stworzony z poziomu PowerPointa wykres ma sztywno zdefiniowany styl i układ pól (legenda, etykiety itd).

Excel — brzydkie kaczątko o ogromnych możliwościach

Arkusz kalkulacyjny jest najmniej przeze mnie używanym elementem pakietów biurowych. Zdarza mi się korzystać z wprowadzonych w iWork'09 funkcji szybkiego sumowania, średniej itp. dostępnych w Apple Numbers, lub prostego kolorowania warunkowego, które w każdym używanym przeze mnie arkuszu kalkulacyjnym działa podobnie. W Numbers wszystkie te zadania mogę wykonać bardzo szybko, czego nie da się powiedzieć o Excelu. Ponadto w Numbers zawsze sobie ceniłam szybki dostęp do czytelnych i estetycznych szablonów budżetu domowego oraz niekiedy listy kontrolnej. Szablony dostarczone z Excelem nie są tak nastawione na wygląd, celem ich istnienia jest szybki dostęp do formuł, często spomplikowanych.

Aby stworzyć estetyczny dokument z arkuszem kalkulacyjnym w Office 2011 jednak lepiej zagnieździć tabelę Excela w Wordzie. Przygotowywanie dokumentów do wydruku jest oczywiście możliwe w Excelu, ale zabiera mnóstwo czasu.

Przez lata brakowało mi programu do rysowania wykresów, które będą estetyczne i których edycja będzie szybka i jednocześnie intuicyjna. Excel 2011 ma ogromne możliwości, ale nie wszystko jest w tym programie proste i nie wszystkie opcje wyglądu wykresu szybko znalazłam. Atrakcyjność wizualna wykresów tworzonych w Excelu (nie z poziomu PowerPointa lub Worda) jest zbliżona do tworzonych w Apple Numbers.

Jednak jak nieestetycznym programem Excel by nie był, jego możliwości nie da się nie docenić, a teraz trafiły w ręce użytkowników komputerów Mac bez żadnych ograniczeń. Moim ulubionym testem są pliki pobrane z excelgames.org (które oczywiście działają bez zarzutu, o ile nie używają bibliotek charakterystycznych dla Windows).

Outlook = Mail + iCal + Książka Adresowa + jeszcze coś

Outlook to najbardziej przeze mnie oczekiwany komponent pakietu. Domyślne oprogramowanie dostarczane z Mac OS X — Mail, Książka Adresowa i iCal — od początku nie spełniało moich wymagań. Przede wszystkim programy od Apple nie zapewniają dostatecznej integracji kalendarza i wiadomości. Ponadto przeglądanie kontaktów z użyciem innego programu, niż ten, który z nich korzysta, zawsze wydawało mi się mało intuicyjne. Brak mi również kontroli nad kontaktami zapamiętanymi przez Mail a niedodanymi do Książki.

Dodatkiem, który bardzo mi się spodobał, jest możliwość pokazania adresu kontaktu na mapie bing. Czekam z niecierpliwością na możliwość znalezienia trasy między adresami dwóch kontaktów a w dalszej przyszłości może nawet znalezienia lotu lub pociągu między dwoma punktami albo wysłania trasy jej do nawigacji w samochodzie…

Import kont pocztowych z Mail, Entourage, Eudory lub pliku do Outlooka można wykonać ręcznie. Konta POP i IMAP zostają oznaczone jako importowane, wraz z nimi do Outlooka trafiają foldery wiadomości oraz reguły. Lista czynności, które można przypisać do reguł, jest bardziej rozbudowana, niż w Mail. Niestety brak mojej ulubionej — kolorowania (Mail ma możliwość ustawiania koloru tekstu i tła na liście maili według ustalonych kryteriów). Zamiast tego mogę przypisać maila do kategorii i nadać mu jej kolor lub polegać na kolorowaniu według kategorii kontaktu. Ponieważ kategorie są wspólne dla kalendarza, kontaktów, notatek itp. nie jest to moim zdaniem satysfakcjonujące rozwiązanie, jeśli będę kolorować wiadomości według nadawcy i słów kluczowych, jak to robiłam do tej pory (to się może skończyć ponad setką kategorii!).

Poza kolorowaniem poczty, brakuje mi również wbudowanego czytnika kanałów RSS/Atom. Automatyczne nadawanie kategorii artykułom i dodawanie do nich łatwo dostępnych notatek byłoby dla mnie bardzo przydatne (jeśli zapomnieć o bardzo długiej liście kategorii). Przyznam, że od dawna szukam czytnika RSS/Atom z takimi możliwościami.

Import kontaktów z Książki Adresowej należy ustawić osobno, w opcjach synchronizacji. Kontakty będą kopiowane do Outlooka przy każdym uruchomieniu programu a grupy z Książki Adresowej pojawią się jako kategorie i zostaną odpowiednio pokolorowane. Widok kontaktów z tylko jednej grupy lub z wybranych grup, znany z Książki Adresowej, można osiągnąć co najwyżej wyłączając wszystkie inne kategorie z widoku. Pod nazwą „Grupa” w Outlooku kryje się z kolei lista adresów e-mail, która służy do szybkiego wysyłania wiadomości do wielu osób i planowania spotkań.

Przyjemnym dodatkiem do organizacji mojego dnia okazał się malutki program My Day (nazywa się tak również w wersji polskiej pakietu). W tym okienku mogę oglądać swój plan dnia i listę rzeczy do zrobienia na dziś, lub zaplanować z jego poziomu spotkanie. Brak mi jednak takich drobiazgów, jak możliwość przeciągnięcia kontaktu do okienka My Day oraz edycja planu dnia bez przechodzenia do widoku kalendarza.

Czy kupię Office 2011?

Podczas pracy z pakietem nie miałam żadnych problemów z zajmowanymi zasobami ani wydajnością, nie znalazłam żadnych błędów i nie uważam tego czasu za stracony. Po latach używania innych pakietów biurowych różnych firm nie miałam żadnych problemów z odnalezieniem się w Office 2011, dopóki nie zaszła potrzeba, aby go odinstalować. Microsoft nie wyposażył pakietu w dezinstalator, ponadto pliki związane z licencjonowaniem były umieszczone w kilku miejscach i używane przeze mnie programy typu TrashMe i AppDelete nie były w stanie ich usunąć. Na szczęście listę miejsc, w których Office 2011 zapisuje swoje dane, łatwo znaleźć w Sieci.

Czy warto kupić Office 2011? Myślę, że warto. Nie znam jeszcze ceny Office 2011 w Polsce, ale jestem pewna, że będzie sporo droższy niż używany przeze mnie Apple iWork. Jednak za komfort pracy w zespole, w którym większość osób używa Windowsa i Office 2010, warto trochę dopłacić. Zwłaszcza dlatego, że niedługo będę miała okazję skorzystać z narzędzi pakietu stworzonych do pracy zespołowej oraz Exchange. A na prywatne potrzeby chętnie kupiłabym zestaw składający się z Worda i Outlooka.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.