r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Przyśpieszamy Google Chrome

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Choć Google Chrome jest pod względem popularności liderem na rynku przeglądarek, zdecydowanie nie jest to produkt idealny. Wiele osób narzeka na to, że aplikacja charakteryzuje się ogromnym apetytem na zasoby, a dodatkowo znacznie skraca czas pracy na baterii. Choć za silnik odpowiadają deweloperzy, sami możemy nieco poprawić pracę tej przeglądarki i w efekcie uczynić ją szybszą i oszczędniejszą.

Ogrom rozszerzeń nie pomaga

Jednym z często pomijanych aspektów nie tylko Google Chrome, ale i innych przeglądarek, jest wpływ instalowanych osobno rozszerzeń na działanie aplikacji. Nawet jeżeli deweloperzy dopracują swój program, użytkownik może sytuację zmienić, instalując wiele najróżniejszych dodatków, które często działają w tle. Nie każde rozszerzenie pracuje w taki sposób, warto jest spojrzeć na menadżer zadań, aby przekonać się, co takiego dzieje się na naszym komputerze. Ten znajdziemy w menu, w sekcji więcej narzędzi. W naszym przypadku rozszerzenie LastPass odpowiedzialne za dostęp do menadżera haseł pobierało niemal 90 MB pamięci RAM. Jeszcze gorzej było z komunikatorem Hangours, którego okienka w tle konsumowały około 200 MB pamięci, a chwilami także nieco czasu procesora.

Co powinniśmy zrobić w tej sytuacji? Wszystkie zbędne w dalej chwili rozszerzenia wyłączmy. Nie musimy ich od razu kasować, wystarczy dezaktywacja. Listę wszystkich zainstalowanych rozszerzeń znajdziemy w menu w sekcji więcej narzędzie. Jeżeli nasza przeglądarka synchronizuje się z kontem Google, to stan poszczególnych dodatków również zostanie zapisany – przeinstalowanie przeglądarki i zalogowanie spowoduje, że rozszerzenia zostaną zainstalowane automatycznie, lecz nadal będą one wyłączone, tak, jak je pozostawiliśmy. Jeżeli często korzystamy z jakichś wybranych rozszerzeń, a zarazem wiemy, że mają one spory apetyt na zasoby, warto skorzystać z szybkiego przełącznika. Uruchamianie opcji za każdym razem nie jest wygodne, skorzystać możemy jednak z Extension Switch dostępnego w Chrome Web Store (tak, to również jest dodatek) – po instalacji na pasku pojawi się dodatkowa ikona. Jej kilknięcie powoduje wyświetlenie listy aktywnych i nieaktywnych rozszerzeń. Stan każdego z nich możemy zmieniać teraz bardzo szybko.

r   e   k   l   a   m   a

Nie pozwól na działanie w tle

Kolejnym ważnym zagadnieniem jest działanie przeglądarki w tle. To, że zamkniemy ostatnie okienko Chrome, wcale nie oznacza, że przeglądarka została faktycznie zamknięta. Niektóre strony i rozszerzenia oferują powiadomienia wyświetlane w tle, dlatego właśnie Chrome oferuje i domyślnie w razie potrzeby uruchamia możliwość działania przeglądarki w tle. Ma to swoje zalety, bo w takim przypadku start aplikacji jest znacznie szybszy, dodatkowo możemy dowiedzieć się o wszystkich powiadomieniach. Nie każdy jednak potrzebuje takiej funkcji, a warto zauważyć, że działając nawet w tle, Chrome konsumuje spore zasoby. Jego działanie powoduje również zmianę pracy czasomierza systemowego, która może negatywnie wpływać na zużycie energii na urządzeniu mobilnym.

Jeżeli przeglądarka działa w tle, to w zasobniku systemowym znajdziemy jej ikonę. Wystarczy kliknąć ją prawym przyciskiem myszy i odznaczyć opcję zezwalającą na działanie w tle. Stosowne opcje znajdziemy także w ustawieniach Chrome – po przejściu do nich rozwijamy listę opcji zaawansowanych, a następnie odznaczamy pole przy pozycji „Kontynuuj działanie aplikacji w tle po zamknięciu przeglądarki Google Chrome”. Od tego momentu zamkniecie aplikacji będzie już „prawdziwe”, o ile oczywiście nie korzystamy z np. komunikatora Hangouts, który działa niezależnie.

Zamykaj i usypiaj nieużywane karty

W wielu przypadkach sami jesteśmy sobie winni tego, że przeglądarka działa stosunkowo wolno, a także utrudnia korzystanie z innych programów – otwieramy zbyt wiele zakładek, a następnie ich nie zamykamy. Google Chrome jest zbudowane w sposób, który minimalizuje skutki awarii w jednej z kart, ale ma to swoją cenę, każda z nich to oddzielny proces. Jeżeli jakieś z aktualnie otwartych stron nie są nam do niczego potrzebne, zamknijmy je. To najprostszy sposób na natychmiastowe zwalnianie zasobów. Warto wyrobić sobie swoista kulturę korzystania z kart, bo choć jest to mechanizm bardzo wygodny, może prowokować bałagan.

Innym przydatnym rozwiązaniem jest skorzystanie z rozszerzeń, które po określonym czasie usypiają nieaktywne karty. Tego typu hibernacja jest procesem nie tylko automatycznym, ale dającym rezultaty niemal tak dobre, jak zamykanie kart – nie tracimy jednak przestrzeni roboczej, którą sobie sami zbudowaliśmy. W ostatnim czasie dokładniej opisywaliśmy rozszerzenie The Great Suspender, które może posłużyć właśnie do tego celu. Zachęcamy do jego wypróbowania, bo przy intensywnym korzystaniu z przeglądarki może zaoszczędzić sporo pamięci.

Witryny również mogą działać w tle

Wspomnieliśmy już o rozszerzeniach i działaniu w tle całej przeglądarki. Nie bez znaczenia są i ustawienia witryn, którym pozwalamy na takie działanie. W efekcie niektórych z nich możemy natknąć się na sytuację, w której sami korzystamy tylko z niektórych stron, a inne w tym czasie dodatkowo obciążają przeglądarkę. Jest tak np. w przypadku Dysku Google, który oferuje możliwość edytowania danych także w sytuacji, gdy nie mamy dostępu do Internetu.

Wszystkie dane są synchronizowane w tle, co zapewnia nam dostęp do nich, ale jednocześnie tworzy kolejny proces – w naszym przypadku ta, wydawać by się mogło nieistotna funkcja, powodowała użycie dodatkowych 115 MB pamięci. Wszystkie tego typu strony znajdziemy we wspomnianym już menadżerze zadań. Aby wyłączyć synchronizację dla Dysku Google należy przejść na jego stronę, kliknąć ikonę ustawień (koło zębate), a następnie odznaczyć opcję odpowiedzialną za działanie w trybie offline.

Kontroluj wtyczki w przeglądarce

Obok rozszerzeń istnieją jeszcze wtyczki, które również mają niebagatelny wpływ na działanie naszej przeglądarki. Te najczęściej działają w tle zupełnie bez wiedzy użytkownika i np. odtwarzają materiały wykonane w technologii Adobe Flash. W ostatnim czasie Google zdecydowało się na zmianę domyślnych ustawień i teraz stara się wykrywać i zatrzymywać w inteligentny sposób te animacje, które nie skupiają uwagi użytkownika i nie muszą działać. Rozwiązanie to nie zawsze działa, możemy natomiast przejąć pełną kontrolę nad działaniem przeglądarki.

Rozwiązaniem w tej sytuacji jest mechanizm click-to-play, czyli uruchamianie wtyczek na żądanie. Po jego aktywacji wszystkie materiały np. właśnie w Adobe Flash będą wymagały naszej ingerencji, do odtworzenia. Aby zmienić ustawienia przechodzimy do opcji, na samym dole rozwijamy ustawienia zaawansowane, a następnie klikamy na przycisk „Ustawienia treści”. W sekcji wtyczki zaznaczamy opcję „Pozwól mi wybrać, kiedy uruchomić treść wtyczki” i zmianę zatwierdzamy. Od tego momentu wszystkie materiały audiowizualne korzystające z wtyczek będą do działania wymagały naszego wcześniejszego potwierdzenia.

Niestety nawet zastosowanie takich ustawień nie oznacza, że wszystkie materiały będą domyślnie zatrzymywane. Filmy umieszczone przy pomocy znacznika video z HTML5 nadal mogą uruchamiać się automatycznie i z tym jak na razie niewiele możemy zrobić – Google Chrome nie posiada odpowiedniej opcji do blokady takiego zachowania (znajdziemy ją za to w np. Firefoksie) na wszystkich stronach. W bazie rozszerzeń znajdziemy jedynie dodatki przeznaczone np. do lepszego zarządzania filmami na YouTube. Jednym z nich jest Magic Actions, dostępny na wiele przeglądarek i pozwalający na lepsze dopasowanie serwisu do własnych potrzeb.

Zmień ustawienia, zablokuj reklamy

Niektóre z wbudowanych w Chrome funkcji mogą powodować zwiększone użycie procesora, a także innych zasobów. Najczęściej użytkownicy w ogóle tych opcji nie zmieniają, a to oznacza, że mają one wpływ na działanie aplikacji. W ustawieniach programu znajdziemy kilka tego typu pozycji. Pierwszą z nich jest „Wstępnie pobieraj zasoby, by szybciej wczytywać strony” – powoduje ono, że Chrome przewiduje, jakie strony odwiedzimy i pobiera dane nieco wcześniej. Oczywiście oznacza to dodatkowe operacje do wykonania. Jeżeli taka funkcjonalność nie jest nam potrzebna, opcję odznaczamy.

Kolejna z funkcji to wbudowany w przeglądarkę mechanizm tłumaczenia stron internetowych. Jeżeli nie jest nam potrzebny, lub wolimy ręcznie odwiedzać Google Translate, warto go wyłączyć. Wystarczy w ustawieniach Chrome odznaczyć opcję „Proponuj tłumaczenie stron w obcych językach”. W ustawieniach prywatności znajdziemy z kolei opcję, która pośrednio wpływa na wydajność. Jeżeli zablokujemy pliki cookie i dane z witryn innych firm, ładowanie stron może przebiegać znacznie szybciej – takie bowiem rezultaty osiągnięto po włączeniu podobnej blokady w przeglądarce Firefox. Dodatkowo lepiej zadbamy o swoją prywatność, blokując skrypty śledzące.

W wielu przypadkach dobre rezultaty może również dać instalacja rozszerzenia do blokowania reklam. Te powodują bowiem dodatkowe operacje po stronie naszej przeglądarki, wymagają pobierania dodatkowych plików, a także wykonywania większej liczby skryptów. Tutaj należy jednak uważać, bo wybór jest duży, a nie każde działa równie dobrze: AdBlock Plus jest najpopularniejszy, ale i stosunkowo wolny. Z naszej strony rekomendujemy uBlock, który jest nastawiony na jak największą wydajność i blokowanie niechcianych elementów w sposób jak najbardziej efektywny.

Chrome nie jest jedynym wyborem

Jeżeli wszystkie powyższe porady nie odniosą skutku i nadal będziemy niezadowoleni z działania Google Chrome, to ostatecznym rozwiązaniem jest zmiana przeglądarki na inną. Choć na rynku nie brakuje klonów bazujących na projekcie Chromium, znaleźć można na szczęście i inne rozwiązania. Jednym z nich jest Mozilla Firefox – aplikacja, która zapewnia znacznie większe możliwości personalizacji, w której bez trudu wyłączymy zbędne akcesoria, a która dzięki bogactwu dodatków również może zostać znacznie rozbudowana i dopasowana do potrzeb użytkownika.

Dla użytkowników systemu Windows dobrym wyborem jest Internet Explorer – choć stosunkowo prosty, w najnowszych odsłonach całkiem nieźle radzi sobie z obsługą technologii webowych, w wersji Modern cechuje się natomiast bardzo niewielkim zużyciem energii. Na rynku znajdziemy również inne aplikacje, a wśród nich wiele klonów popularnych przeglądarek, które mogą okazać się rozwiązaniami lżejszymi.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.