Potwierdzają to informacje opublikowane przez The Korea Herald. Magazyn dotarł do wewnętrznej korespondencji Samsunga, która dotyczy właśnie Galaxy S8. W dużej mierze można je uznać za pogróżki próbę uświadomienia zatrudnionym przez korporację na różnych szczeblach, jak i jej partnerom, konsekwencji ewentualnego wcześniejszego wycieku informacji o kolejnych flagowcach.
Jak widać, Koreańczycy nie przebierają w słowach. Nietrudno sobie wyobrazić, że atmosfera jest gorąca, zaś kierownictwo najwidoczniej planuje strategię odbudowy pozycji w aurze tajemnicy, bez wcześniejszych publikacji dotyczących nowości w S8. Konsekwencje będą zapewne odczuwalne także dla konsumentów: nie ma co liczyć w najbliższym czasie na wiarygodne przecieki, których nie brakowało choćby w przypadku iPhone'a.
Ponadto przedstawiciele Samsunga mieli skierować podobne uwagi także do dostawców podzespołów. Źródła Korea Herold twierdzą, ze Samsung zakazał im choćby słowem wspominać o Galaxy S8. Czy to jeszcze ograniczanie szkód, czy może już podwaliny pod kampanię marketingową S8? Nie można także wykluczyć, że Samsung nie poprzestanie na tylko na uśmierceniu serii Note i swoje kolejne flagowce sprzedawać będzie pod całkowicie nową marką.