Przygotowana z myślą o Ubuntu i pokrewnych dystrybucjachaplikacja wygląda faktycznie jak z innego świata. Kokpit z trzemaanalogowymi kolorowymi wskaźnikami panelowymi pokazuje w czasierzeczywistym obciążenie procesora, pamięci (niepoprawnie –zaniża dostępną ilość) i dysku. Do tego podstawowe informacje osystemie i aktualne obciążenie interfejsu sieciowego.
Tu za wiele nie zrobimy – do porządków służą kolejnepanele. System Cleaner pozwoli przeskanować wypełnione zwykleśmieciami katalogi, czyszcząc bufor apta, raporty o awariach, logisystemowe i bufory aplikacji (z usuwaniem tych ostatnich lepiejuważać). Startup Apps to prosta lista aplikacji uruchamianych przystarcie, które możemy usunąć czerwonym przyciskiem „X”.Services jest listą usług systemowych (z prostą wyszukiwarką),pozwalającą zmienić ich stan (włączony/wyłączony). Uninstallerto zaś lista zainstalowanych pakietów (nie programów), którekliknięciem ikonki kosza można odinstalować.
Stacer systemu raczej nie zepsuje. Po prawdzie jest tylkograficzną nakładką na systemowe narzędzia, brakuje mu jakichśinteligentnych mechanizmów optymalizacji, które same wychwyciłybyzbędne usługi czy zrobiły porządek w pakietach. Wciąż trzebawięc wiedzieć, co można usunąć, a czego lepiej nie dotykać.Niemniej jednak przyjazny interfejs czyni to zajęcie wygodniejszym –o ile nie żal nam każdego megabajta pamięci. Narzędzie jestbowiem niczym innym jak aplikacją webową dla frameworka Electron.
Pakiety .deb (32- i 64-bit) dla Ubuntu i pochodnych znajdziecie nastronieprojektu na GitHubie, autor zapowiada też wydanie wersji dlaArch Linuksa – oraz oczywiście dalszy rozwój Stacera.