Raspberry Model B+, bo takie oznaczenie nosi najnowsze dzieło Raspberry Pi Foundation to jak sama nazwa wskazuje ulepszenie mocniejszej wersji urządzeń sprzedawanych do tej pory. Dotychczas dostępne wersje A i B różniły się ilością pamięci RAM (256 MB vs 512 MB), większością ilością portów USB w modelu B, większym prądem zasilającym, a także wbudowaną kartą sieciową ze złączem RJ-45. Nowa wersja jest wyposażona w te same główne układy, posiada już jednak aż 4 porty USB 2.0, co pozwala na używanie większej ilości urządzeń zewnętrznych. Użytkownikom powinno przypaść do gustu również zwiększenie długości interfejsu GPIO służącego do komunikacji z urządzeniami wejścia i wyjścia z 26 pinów z modelu B do aż 40 pinów w nowej wersji.
W związku z tym, że sama płytka nadal jest niewielka, a dodatkowe piny nieco miejsca potrzebowały, zdecydowano się na zastąpienie pełnowymiarowego złącza na karty SD poprzez mniejsze micro SD. To może nieco zniesmaczyć osoby, które specjalnie zakupiły szybkie i pojemne karty, które nie są w mniejszej wersji z dołączanym adapterem. Dodatkowe zmiany to zmniejszone zużycie energii, które dzięki zastosowaniu nowych regulatorów waha się obecnie w granicach zaledwie 0,5 – 1 W, a także lepsza jakość dźwięku. Układ ten dorobił się bowiem dedykowanego zasilania, które cechuje się wprowadzaniem mniejszych szumów.
Lekkim zmianom uległ ogólny rozkład elementów, o czym szczegółowo można dowiedzieć się ze schematów opublikowanych na oficjalnej stronie projektu. Jak zaznacza producent, Model B będzie nadal produkowany, dopóki będzie na niego popyt. Przewiduje się natomiast, że nowa odsłona B+ szybko zdobędzie przychylność zainteresowanych. Jako że samo Raspbery Pi od wiosny jest platformą w pełni otwartą, można liczyć na to, że marzenia producenta szybko zamienią się w rzeczywistość. Cena nowej wersji pozostaje taka sama, wynosi 35 dolarów.