r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Twarze zaśmiecających dzięki DNA z niedopałka. Tak Hongkong walczy ze śmieciami

Strona główna AktualnościINTERNET

W Hongkongu ruszyła kampania mająca zniechęcić mieszkańców i turystów do eskalowania jednego z największych problemów miasta – zaśmiecenia. Jak przystało na jedno z najnowocześniejszych miast świata, nie obyło się bez zaawansowanej techniki. Okazuje się, że do wygenerowania trójwymiarowego modelu twarzy osoby, które za nic ma sobie czystość i porządek, wystarczy bardzo niewiele. Na przykład ślady DNA pozostawione na odpadkach.

Wysokość kary finansowej dla osób, które w Hongkongu śmiecą, plują, naklejają plakaty w niedozwolonych miejscach czy nie sprzątają po swoich psach, wynosi 1500 dolarów amerykańskich. Tak surowe prawo trudno jednak egzekwować w aglomeracji zamieszkiwanej przez ponad 7 mln osób. Wkrótce może się to zmienić.

Kampania rozpoczęła się z inicjatywy organizacji Hong Kong Cleanup, a przejawy jej działalności można było obejrzeć już podczas tegorocznego Dnia Ziemi. Wówczas bowiem w miejscach publicznych, mediach internetowych i tradycyjnych pojawiły się wizerunki niezidentyfikowanych sprawców zaśmiecania miasta.

r   e   k   l   a   m   a

Wygenerowane modele powstały na podstawie próbek DNA znalezionych na niedopałkach papierosów, słomkach czy prezerwatywach. Odbywa się to dzięki technologii fenotypowania DNA dostarczanej przez firmę o znajomo brzmiącej nazwie Snapshot. Proces funkcjonuje w sposób kojarzący się inżynierią odwrotną. Dzięki wykorzystaniu głębokiego uczenia i dodatkowych danych (na przykład miejsca i czasu pozyskania próbki) możliwe jest odtworzenie takich cech wyglądu, jak m. in. kolor oczu, włosów, skóry czy kształt twarzy.

W podobny sposób w 2012 roku powstała wystawa „Stranger Visions”. W Nowojorskiej Bibliotece Publicznej zostały wówczas zaprezentowane maski, będące w rzeczywistości wydrukami 3D wygenerowanych na bazie DNA modeli. Próbki znajdowały się na zebranych przez artystkę Heather Dewey-Hagborg śmieci w nowojorskim metrze.

W ten sposób artystka miała zamiar wywołać debatę na temat determinizmu genetycznego i wpływu genotypu na różne sfery ludzkiego życia w ogóle. Zwracała też uwagę na kwestię, że skoro na podstawie pozostawianych w przestrzeni miejskiej śladów możliwa jest identyfikacja konkretnej osoby, to także i nadzór nad nią.

Publikowanie plakatów nie ma na celu poszukiwania sprawców i ewentualnego karania ich mandatem. Mają one jedynie pełnić funkcje informacyjne w kampanii na rzecz czystości miasta. Czas pokazał jednak, że Heather Dewey-Hagborg miała sporo racji – na podstawie niedopałka jest możliwe publikowanie plakatów, które równie dobrze mogłyby służyć jako listy gończe.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.