Mieszkaniec Zielonej Góry dostał wiadomość z odnośnikiem, który miał prowadzić do portalu eZUS. Nie otworzył linku i poszedł do najbliższej placówki. Tam potwierdził, że SMS był próbą wyłudzenia danych. To przykład mechanizmu, w którym oszuści liczą na pośpiech i automatyczne kliknięcie.
ZUS przypomina, że nie rozsyła SMS-ów z linkami do zewnętrznych stron. Pracownicy instytucji nie proszą też przez telefon o hasła, loginy ani dane kart płatniczych. Taka wiadomość lub rozmowa powinna od razu wzbudzić podejrzenia, nawet jeśli nadawca wygląda wiarygodnie.
Kontakt elektroniczny z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych dotyczy osób, które mają aktywne konto w eZUS i same wybrały taką formę korespondencji. Powiadomienia mogą też dotyczyć spraw obsługiwanych wyłącznie online, na przykład świadczeń dla rodzin. To ważne rozróżnienie przy ocenie podejrzanych wiadomości.
WIDEOSpotify usuwa podcasty z reklamami aptek?
Jedna z częstych metod to SMS o rzekomej niedopłacie niewielkiej kwoty na ubezpieczenie zdrowotne. Nadawca straszy karą i kieruje do szybkiej płatności. Schemat ma skłonić odbiorcę do działania bez weryfikacji, dlatego nawet drobna suma nie powinna obniżać czujności.
Inne oszustwa uderzają głównie w seniorów. Przestępcy dzwonią z obietnicą wyższej emerytury po wniesieniu jednorazowej opłaty albo odwiedzają starsze osoby pod pretekstem sprawdzenia dokumentów ZUS. W sieci pojawiają się też fałszywe reklamy wykorzystujące zmanipulowany wizerunek znanych osób i urzędników.
Jeśli masz wątpliwości, nie podawaj danych, nie otwieraj załączników i skontaktuj się bezpośrednio z ZUS albo z policją. Podejrzane SMS-y przekazuj na numer 8080, a fałszywe reklamy i strony zgłaszaj do CERT Polska przez formularz incydent.cert.pl lub w aplikacji mObywatel, wybierając opcję "Bezpiecznie w sieci".