r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

W Polsce gotówka ma się coraz gorzej, ale i płatności mobilne szału nie robią

Strona główna AktualnościBIZNES

Szwedzi na poważnie rozważają odgórną likwidację gotówki, ale niewykluczone, że u nas w Polsce sami sobie gotówkę zlikwidujemy bez konieczności odgórnych regulacji – przynajmniej jeśli utrzymają się obecne trendy. MasterCard przedstawił właśnie wyniki badania otwartości konsumentów na rozmaite formy płatności bezgotówkowych, które potwierdza to, co chyba każdy wie. Wygoda jest najważniejsza, i idąc za wygodą polski konsument odwraca się od banknotów.

Od fanów do sceptyków

Przeprowadzone przez dom badawczy MAISON & PARTNERS badanie wyodrębniło pod kątem stosunku do bezgotówkowych form płatności cztery grupy konsumentów:

„Aktywni Kartowicze” (35% badanych) – to osoby zadowolone z życia, aktywne i zwykle zamożniejsze. Dobrze odnajdują się w Sieci, częściej robią zakupy w sklepach internetowych i chętniej płacą za nie kartą. Cenią sobie szybkość i wygodę, więc w zakupach sięgają po narzędzia, które im to umożliwią.

r   e   k   l   a   m   a

„Aspirujący Zakupowicze” (20% badanych) – to ludzie młodzi, o niewielkich jeszcze dochodach, będące jednak na bieżąco. Choć korzystają z technicznych nowinek i w miarę możliwości otaczają się gadżetami, to zarazem lubią też fizycznie mieć trochę pieniędzy.

„Racjonalni Pragmatycy” (20% badanych) – ta grupa nie lubi eksperymentować i korzysta tylko ze sprawdzonych metod płatności. Uwaga: dziś za sprawdzone metody płatności uważa się przelewy poprzez e-bankowość oraz użycie kart kredytowych. Ta grupa po prostu jest sceptyczna względem płatności mobilnych.

„Zagubieni Gotówkowicze” (24% badanych) – ludzie, którzy trzymają się z dala od „nowinek”, a jeśli już coś kupią w Sieci, to korzystają z płatności za pobraniem. Niewielkie jest ich zaufanie do tych wszystkich rozwiązań.

Kim jest pominięty jeden procent? Możemy tylko snuć domysły. Dla całego rynku nie ma to jednak większego znaczenia, skoro 75% otwartych jest na bezgotówkowe płatności kartami, to wizje rodem z filmów science fiction mogą spełnić się szybciej, niż się nam wydaje – tym bardziej, że najnowocześniejsza forma transakcji kartą, tj. płatności zbliżeniowe, stały się codziennością. Z danych własnych MasterCarda wynika, że obecnie 55% wszystkich płatności kartą odbywa się za pomocą krótkozasięgowej komunikacji radiowej, przez przyłożenie karty do terminala.

Co prawda MasterCard na tej podstawie wyciąga osobliwy wniosek, jakoby otwartość Polaków na nowości i coraz szersza dostępność innowacyjnych rozwiązań płatniczych pozwalają wierzyć, że wkrótce chętniej niż gotówką będziemy płacić telefonem. Trudno się z tym zgodzić. Sukces zbliżeniowych płatności kartą wziął się właśnie z tego, że karty nie są telefonem. Karta jest zmaterializowaną, wyspecjalizowaną aplikacją płatniczą, z perspektywy konsumenta daleko bardziej bezpieczną, niż współczesny telefon. Słyszeliście kiedyś o programach antywirusowych na karty płatnicze? My jak do tej pory nie. Jest też karta urządzeniem daleko wygodniejszym, nie trzeba jej odblokowywać, łatwiej też się ją trzyma w dłoni.

Biedronka niekorzystnie zweryfikowała

W rzeczywistości płatności mobilne w Polsce mają się bardzo słabo, traktowane są przez większość klientów jako ciekawostka. Porozmawialiśmy kilka dni temu z kierowniczką jednej z większych i lepiej zaopatrzonych Biedronek we Wrocławiu, pytając o zainteresowanie kupujących płatnościami za pomocą smartfonu. Jej zdaniem jest bliskie zeru – bywają dni, gdy nikt z tego nie korzysta. To tylko potwierdza opinie analityków, którzy już dwa lata temu twierdzili, że mobilne płatności dogorywają. Po zmniejszeniu prowizji interchange, zainteresowanie systemami mobilnych płatności PeoPay oraz iKASA spadło niemal trzykrotnie, klienci wyciągnęli karty.

Same banki chyba też już nie wierzą w przyszłość mobilnych płatności. Na początku organizowano jeszcze różne promocje, cashbacki, Getin Bank potrafił zwrócić klientom 10% kwoty wydanej na opłacone aplikacją zakupy. Dziś o takich promocjach nikt już nie słyszy. Co więcej same banki zachęcają klientów głównie do kart, w tym kart wykorzystywanych do płatności w Biedronce. Nawet pojawienie się głośnego BLIK-u nie zmieniło realnej sytuacji.

Owszem, ludzie instalują aplikację BLIK, zainstalowało ją ponad 2 mln osób – ale ile osób faktycznie z niej korzysta? Według Grzegorza Długosza, prezesa Polskiego Standardu Płatności… BLIK-a użyto ponad 2 mln razy. Wypada po jednej transakcji na użytkownika? Może więc i 180 tys. punktów akceptujących BLIK to sporo, ale nie widać, by było to w stanie odebrać użytkowników zbliżeniowym kartom płatniczym (choć MasterCard zapewnia, że 3 na 4 ankietowanych, którzy wypróbowali już zbliżeniowe płatności telefonem, jest zadowolonych i chce nadal z nich korzystać). Wyniki BLIK-a jednak kompletnie tego zadowolenia nie potwierdzają.

Tym bardziej tak jest, że i metody płatności w Internecie osiągnęły spełniające oczekiwania większości użytkowników poziomy wygody i bezpieczeństwa. Z badania MasterCarda wynika, że szybki przelew typu „pay-by-link” wykorzystywany jest przez 41% użytkowników, a 15% korzysta z kart płatniczych. Jak więc widać, wygrywa przede wszystkim prostota, a nie mnogość funkcji, pod którym to względem mobilne płatności wypadają znacznie jednak lepiej.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.