r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Wróciły dobre czasy dla kręcących: przewodnik po nowych (i nie tylko nowych) procesorach Intela

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Po kilku latach zapaści na rynku komputerów osobistych, gdy każdy kwartał oznaczał coraz mniejszą sprzedaż, w tym roku sytuacja zaczęła zmieniać się na lepsze. Zauważyli to analitycy, zauważyła to też nasza redakcja. Zaczęliśmy otrzymywać od Was coraz więcej listów z prośbą o poradę w wyborze nowego komputera. Co ciekawe, pytacie w nich nie tylko o laptopy, ale też o komponenty do komputerów „biurkowych” do pracy, maszyn do grania czy małych urządzeń w ładnych obudowach do salonu. I nic w tym dziwnego – ostatni rok przyniósł nam sporo ciekawych nowych rozwiązań, szczególnie w dziedzinie techniki mikroprocesorowej, coraz więcej jest powodów, by przynajmniej odświeżyć konfigurację peceta zmontowanego często jeszcze w poprzedniej dekadzie. Jaki jednak sprzęt będzie najlepszy? Znalezienie odpowiedzi na to pytanie stało się trudne nawet dla średniozaawansowanych użytkowników. Początkujący są praktycznie bez szans. Liczba możliwych kombinacji komponentów sprzętowych jest dziś bardzo duża, a prostych wskaźników, na podstawie których można powiedzieć, że X jest lepsze od Y, brakuje. Niniejszym tekstem chcemy Wam pomóc w najważniejszym z wyborów związanych z nowym PC – wyborem mikroprocesora (który coraz częściej oznacza także wybór układu grafiki). Skupiamy się na ofercie Intela, co nie oznacza, że odradzamy procesory innych producentów. Po prostu zaczynamy od największego.

Mikroprocesory stały produktem bardzo kłopotliwym dla specjalistów od marketingu. O ile sprzedawca np. lustrzanek wciąż można operować pojęciami zrozumiałymi dla typowego klienta (wmawia mu się, że więcej megapikseli to lepiej), to ze sprzedażą procesorów już tak dobrze nie jest – więcej megaherców niekoniecznie znaczy lepiej, wyższy numer modelu nie oznacza zawsze większej szybkości. Czipy noszą skomplikowane, kodowe nazwy, z których typowy Kowalski rozumie niewiele więcej niż to, że Celerony są znacznie tańsze od Core i7, a więc zapewne też znacznie słabsze. Słyszał być może coś o Haswellach czy Ivy Bridge, ale na tym koniec. Zaczniemy więc od przyjrzenia się bliżej konwencji nazewniczej, jaką Intel stosuje wobec swoich produktów.

Jak czytać ze zrozumieniem?

Spośród pięciu głównych linii procesorów Intela – Atom, Celeron, Pentium, Core i Xeon – osoby zainteresowane budową czy odświeżeniem swoich PC zetkną się przede wszystkim z Celeronami, Pentiumami i Core. Atomy znajduje się głównie w netbookach, urządzeniach mobilnych i wbudowanych, Xeony to drogie czipy do serwerów i stacji roboczych. Z pozostałej trójki, linie Celeron i Pentium adresowane są przede wszystkim do osób zainteresowanych jak najniższą ceną, zaś Core dla tych, których interesuje przede wszystkim wydajność.

r   e   k   l   a   m   a

Celeron i Pentium

Różnice zaczynają się już w sposobie nazywania. Z nazw relatywnie tanich Celeronów i Pentium trudno ustalić, której generacji to czip, ile ma rdzeni czy jakim zegarem jest taktowany, bez sprawdzania szczegółowej specyfikacji na stronach Intela. Mamy tu nazwę linii produktowej, numer modelu i ewentualnie literowy przyrostek.

Wybierając procesor, warto wiedzieć, że Celerony i Pentiumy, których nazwa kończy się na T, zostały w porównaniu do modeli o tym samym numerze ale bez literowego oznaczenia zoptymalizowane pod kątem zmniejszonego zużycia energii, zwykle opłacając to niższą częstotliwością taktowania. Na przykład Celerony G1620 i G1620T taktowane są zegarami odpowiednio 2,7 GHz i 2,4 GHz, a ich parametr TDP (ilość wydzielanego ciepła, którą trzeba odebrać z procesora) wynosi odpowiednio 55 W i 35 W.

Jeśli w przyrostku nazwy Celerona lub Pentium pojawi się E, to może to wskazywać na procesor zintegrowany z płytą główną, z innymi parametrami jednostki graficznej. M wskazuje na procesor do laptopów (co nie znaczy, że nie możemy jej spotkać poza laptopami, np. w tzw. nettopach), U oznacza procesor o „ultraniskim” poborze mocy, zaś Y procesor o „ekstremalnie niskim” poborze mocy. Niemal zawsze przy takich samych numerach w nazwie, układy z końcówką M są szybsze od tych z końcówką U (analogiczna sytuacja zachodzi dla U i Y).

Niemal wszystkie dostępne na rynku układy Celeron i Pentium są dwurdzeniowe. Żaden z modeli z tych linii nie obsługuje Hyper-Threadingu, czyli techniki pozwalającej na zwiększenie liczby wątków jednocześnie uruchamianych na jednym rdzeniu. Procesory te nie obsługują też trybu Turbo Boost, pozwalającego na chwilowe zwiększenie częstotliwości rdzeni ponad standardową.

Intel Core

Z nazw adresowanych do bardziej wymagającego odbiorcy procesorów Core odczytać można więcej. Schemat nazewnictwa wygląda tu następująco: nazwa linii (Intel Core), odmiana, numer generacji, numer modelu, oraz ewentualnie przyrostek modelu i przyrostek linii.

Istnieją trzy odmiany procesorów Core – od podstawowych i3, przez wydajne i5 po najmocniejsze i7. Wszystkie dostępne dziś na rynku procesory i3, zarówno desktopowe jak i mobilne, są dwurdzeniowe i wspierają Hyper-Threading, nie mają natomiast trybu Turbo Boost. Procesory i5 są bardziej zróżnicowane. Większość desktopowych modeli jest czterordzeniowa, nie obsługuje Hyper-Threadingu, pozwala za to na Turbo Boost. Modele mobilne są dwurdzeniowe, obsługują Hyper-Threading i Turbo Boost.

Wszystkie modele i7 obsługują zarówno Hyper-Threading jak i Turbo Boost. Desktopowe modele mają co najmniej cztery rdzenie (flagowe modele sześć rdzeni). Mobilne modele mają dwa lub cztery rdzenie.

Numer generacji to pierwsza cyfra numeru modelu. Aktualne procesory zbudowane w architekturze Haswell mają na początku cyfrę 4. Poprzednia generacja Ivy Bridge oznaczona jest cyfrą 3. Numery modelu zazwyczaj przedstawiają wydajność układu, tak byśmy mogli założyć, że Core i5-3340 jest nieco wolniejszy od Core i5-3350. I tak jest faktycznie, przynajmniej dopóki nie pojawią się przyrostki.

Najważniejsze, które warto znać to: S – energooszczędna wersja procesora o TDP ograniczonym do 65 W (i co za tym idzie, zmniejszonej wydajności w porównaniu do modeli bez tego oznaczenia), T – wersja bardzo energooszczędna, o TDP zmniejszonym do 35/45 W, R – wersja z wysoce wydajną jednostką graficzną Iris Pro, K – wersja z odblokowanym mnożnikiem, przeznaczona do overclockingu, X – wersja ekstremalna (dla ludzi lubiących chłodzenie ciekłym azotem), M – wersja mobilna, MQ – czterordzeniowa wersja procesora mobilnego, U – wersja energooszczędna procesora mobilnego oraz Y – wersja ekstremalnie energooszczędna procesora mobilnego.

Intel HD Graphics

Wspomnieliśmy już wcześniej o zintegrowanych procesorach graficznych (IGP), wbudowanych w procesory Intela. Ich oznaczenia są dość proste – składają się na nie linia produktu i numer modelu. Wyższy numer oznacza bardziej wydajną jednostkę (choć niekoniecznie nowszą). Uwaga, dwa takie same numery modeli IGP w dwóch różnych modelach procesorów wcale nie muszą oznaczać takiej samej wydajności grafiki.

We wciąż jeszcze dostępnych na rynku czipach Ivy Bridge znajdziemy IGP oznaczane jako HD Graphics (najsłabsze, w Celeronach i Pentium), HD Graphics 2500 (o maksymalnej wydajności 110,4 GFLOPS) i najmocniejsze HD Graphics 4000 (max. 333 GFLOPS).

Obecna generacja procesorów Haswell wprowadza nowe wersje IGP. Ich HD Graphics w Celeronach i Pentium jest szybszy niż HD Graphics 2500 z procesorów Core poprzedniej generacji – max. 184 GFLOPS. Różniące się częstotliwościami zegarów HD Graphics 4200-4700 osiągają maksymalnie 432 GFLOPS. Nowa pod względem architektury jednostka HD Graphics 5000 to już 704 GFLOPS. HD Graphics 5100 i 5200 otrzymały własne nowe nazwy, Iris i Iris Pro. Z wydajnością na poziomie 830 GFLOPS są bliskie niedrogim kartom graficznym.

Który procesor jest najlepszy?

Oczywiście na tak postawione pytanie nie będzie odpowiedzi, zanim nie ustalimy, do jakich zastosowań szukamy procesora i jakie będziemy na nim uruchamiali oprogramowanie. Co więcej, o ile kiedyś niemal zawsze „najlepszy” oznaczało „najszybszy”, to dziś nierzadko szukamy procesorów, które okażą się najbardziej energooszczędne (np. próbując włożyć do obudowy mniejszej niż MacMini procesor Core i7).

Porównania nie są więc łatwe, samo sprawdzenie częstotliwości zegara nie wystarczy, szczególnie jeśli porównujemy procesory o różnych architekturach. Czasem mówi się, że równie ważna co częstotliwość jest liczba rdzeni procesora – ale jest to prawdą tylko wtedy, gdy korzystamy z wielowątkowych aplikacji. Przykładowo większość gier nie radzi sobie z efektywnym wykorzystaniem wielordzeniowych procesorów, dla graczy od liczby rdzeni ważniejsza będzie wydajność pojedynczego rdzenia. Z kolei dla każdego, kto zajmuje się montażem wideo, dodatkowe rdzenie są na wagę złota.

Oczywiście nie sposób też zapomnieć o kwestii pieniędzy, która nie musi się ograniczać tylko do ceny procesora, ale i pasującej do niego płyty głównej.

Dostępne wciąż jeszcze w sprzedaży desktopowe procesory Intela wykonane w architekturze Ivy Bridge pracują bowiem na płytach głównych z gniazdkami LGA 1155 (odpowiednich też do starszych procesorów Sandy Bridge). Nowe procesory, wykonane w architekturze Haswell, wymagają już płyt głównych z gniazdkami LGA 1150 lub Socket 2011 (dla wersji ekstremalnych i7). Z tego powodu rozpatrzymy dwa scenariusze – stawiania nowego systemu od podstaw oraz wymiany procesora w istniejącym już sprzęcie.

Nowa, lśniąca maszyna

Osoby posiadające komputer z poprzedniej dekady mogą już śmiało pomyśleć o płycie głównej z gniazdkiem LGA 1150, który otworzy im drogę do wszystkich modeli najnowszych Haswelli. Taka płyta to więcej niż tylko możliwość zamontowania szybszego procesora – to także szybkie interfejsy pamięci masowych SATA-3, interfejsy szeregowe USB 3.0, szybszy i bezpieczniejszy start systemu z firmware UEFI. Jeśli zdecydujecie się na nową płytę główną, to zachęcamy do zainteresowania się najnowszymi, tegorocznymi Haswellami, które podkręca się równie dobrze, jak się to robiło w starych dobrych czasach – tyle że znacznie łatwiej.

Do najbardziej wymagających zadań, takich jak projektowanie czy praca z multimediami, nie można nie polecić od niedawna dostępnych procesorów z linii Devil's Canyon Core i7-4790K. Te przeprojektowane przez Intela pod kątem możliwości podkręcania procesory z odblokowanym mnożnikiem są niewiele droższe (ok. 100 zł) od swoich zablokowanych odpowiedników – w sklepach internetowych można je znaleźć za ok. 1330 zł. W zamian dostajemy czterordzeniowy, ośmiowątkowy procesor, taktowany zegarem 4 GHz, który można podkręcić bez stosowania specjalnego chłodzenia nawet do 5 GHz. Co więcej, jeśli nie jesteśmy graczami, to wbudowana grafika HD 4600 powinna wystarczyć do wszystkich typowych zadań.

Dla hobbystów, graczy, w różnych zadaniach programistycznych (takich jak np. praca ze środowiskiem Eclipse), bardzo dobrze sprawdza się mniejszy Devil's Canyon, czyli Core i5-4690K. Otrzymaliśmy go niedawno do testów (których wyniki opublikujemy już niebawem) i jesteśmy pod wrażeniem – za 870 zł (30 zł więcej niż wersja nieodblokowana) dostajemy procesor, który nie tylko bardzo łatwo się podkręca, ale i poprzez podkręcenie uzyskuje większe wzrosty wydajności, niż można by się było spodziewać.

Osobom, które nie chcą wydawać za dużo pieniędzy, a chcą mieć dużo zabawy, radzimy kupić procesor naprawdę niezwykły. Dopiero co wydany Pentium G3258 20th Anniversary Edition to wydatek rzędu 260 zł. Dostajemy za to dwurdzeniowy, całkowicie odblokowany procesor, którego podkręcanie przynosi spektakularne wyniki – przy domyślnym zegarze 3,2 GHz udało się już układ ten podkręcić do ok. 4,8 GHz – a pewnie niebawem pojawią się lepsze wyniki. Z procesorem tym można zrobić zarówno bardzo wydajny komputer do pracy biurowej, jak i niezłą maszynkę do gier, na przykład jakąś własną wersję Steam Machine.

Jeśli zaś myślicie o multimedialnym komputerku do salonu, tzw. HTPC, to dzisiaj trudno konkurować z ofertą chińskich sklepów w tej dziedzinie. Już za ok. 100 dolarów można znaleźć komputerki z Celeronem 1037U (co prawda w wersji barebone, bez RAM i pamięci masowej). Niczego w porównywalnej cenie do takich zastosowań samodzielnie nie uda się złożyć.


Kilkuletniego sprzętu nie wyrzucisz na śmietnik

Posiadaczom komputerów, w których gniazdko procesora na płycie głównej to LGA 1155, raczej nie będziemy polecali rzucenia się na Haswelle – ich wartość przejawia się przede wszystkim na laptopach, a konieczność kupienia nowego mobo niekoniecznie musi usprawiedliwiać taki wydatek. Jeśli korzystaliśmy dotąd z jakiegoś Pentium czy Core i3-3xxx, a poszukujemy większej wydajności, to warto zastanowić się nad Core i7-3770K, kosztującym obecnie ok. 1200 zł. Podkręcanie tego odblokowanego procesora nie jest tak łatwe jak w wypadku nowych Haswelli (tu software'owe suwaki mogą nie wystarczyć), ale jego wydajność nawet i bez podkręcania jest bardzo wysoka, przy relatywnie niskim zużyciu energii.

Bardzo dobry stosunek możliwości do ceny przedstawia także Core i5-3470, sprzedawany w cenie ok. 670 zł. Co prawda tu podkręcania nie będzie, ale nawet w takiej postaci jakiej jest, można go polecić wszystkim tym, którzy lubią grać w gry bardziej wymagające (i zoptymalizowane pod wielordzeniowe procesory). Łącząc go np. z którąś z kart graficznych Nvidii wykorzystujących nową architekturę Maxwell, możemy za niewielkie pieniądze zrobić z biurowej maszyny komputer do grania na niezłym poziomie.

Mamy nadzieję, że niniejszy poradnik pomoże wybrać spośród procesorów Intela układ zgodny z Waszymi potrzebami. Niebawem przedstawimy na łamach Labu bardziej szczegółowy artykuł, dotyczący podkręcania nowych procesorów Core z serii Devil's Canyon

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.