Co ciekawe, gdyby zapytać środowisko graczy, jakie wydarzenia z ostatnich lat pamiętają najlepiej, zapewne wytknęli by Sony przede wszystkim szereg wpadek. Sam debiut PLAYSTATION 3 (oryginalna pisownia) na Starym Kontynencie został opóźniony o 4 miesiące w stosunku do innych rejonów świata z uwagi na problemy z produkcją sprzętu. Nowy pad pozbawiony był wibracji, co tłumaczono negatywnym wpływem wstrząsów na zamontowane w nim czujniki położenia, lecz silniczki pojawiły się niespodziewanie na nowo po ugodzie patentowej zawartej z korporacją Immersion. Z początku też o pomstę do nieba wołał marketing systemu. Internetowy mem z olbrzymim krabem na plecach dotąd wywołuje u wielu uśmiechy politowania…
Pomijając rozdmuchiwany problem Yellow Light of Death (YLOD), czyli pewnego odsetka uszkodzeń konsoli z uwagi na defekt produkcyjny, większa niespodzianka pojawiła się 1 marca 2010 roku. Zjawisko szybko ochrzczone mianem ApocalyPS3 dotknęło posiadaczy starszych modeli urządzenia, uniemożliwiając im podłączenie się do PlayStation Network, a nawet granie. System źle rozpoznawał rok jako przestępny. To jednak jeszcze nic w stosunku do późniejszej wielkiej afery z włamaniem na PSN. Zemsta hakerów za usunięcie opcji instalacji Linuksa zabolała mocno — po wycieku informacji o użytkownikach, a w tym numerów kart kredytowych, spadło zaufanie do firmy Sony.
Masowe uprzedzenie? Naukowcy dawno już odkryli, że zapamiętujemy wyraźniej rzeczy złe, niż te dobre momenty z życia — szczególnie mężczyźni, a przecież większość graczy to faceci. Stąd pewnie takie, nie zaś odmienne skojarzenia związane z PS3. Jednak porzekadło głosi, że na błędach się uczymy, prawda? Poza tym pozytywnych wspomnień, choć stłumionych, wciąż mamy masę. I przyszłość rysuje się chyba w jasnych barwach - ujrzymy jeszcze bardziej zaawansowane technicznie gry, będzie zabawa z materiałami multimedialnymi, poszerzenie współpracy z dostarczycielami treści…