Amerykańskie firmy domagają się wycofania bana dla WeChat. "To cios w nasze interesy"

Strona główna Aktualności

O autorze

Analitycy wyrażali wątpliwości, Trump i tak przyklepał, a teraz jest problem. Bo widmo utraty przychodów z rynku chińskiego zajrzało kilku potentatom w oczy.

Grupa największych amerykańskich przedsiębiorstw domaga się, aby zapowiedziana 7 sierpnia przez Trumpa blokada chińskiego komunikatora WeChat została doprecyzowana. Dokładniej rzecz ujmując, postulują o zapewnienie, że w rozporządzeniu nie pojawi się zapis uniemożliwiający działanie aplikacji na pochodzącym z USA sprzęcie sprzedawanym w Chinach.

Wśród lobbystów tej idei są nie tylko firmy typowo technologiczne jak Apple czy Intel, ale też przedstawiciele innych branż, w tym m.in. Ford i Walmart. Wszyscy kolektywnie zauważają, że odcięcie od WeChata właściwie wyeliminuje ich z ogromnego rynku chińskiego.

W pierwszym kwartale br. WeChat odnotował średnio 1,17 mld aktywnych użytkowników miesięcznie, z czego zdecydowana większość to właśnie Chińczycy. Oprócz funkcji komunikatora, narzędzie umożliwia m.in. dokonywanie płatności, agregowanie newsów i obsługę zakupów. Stąd też niektórzy nazywają je chińskim Google'em. Nietrudno zauważyć, jak dewastacyjny efekt miałoby pozbawienie dowolnego urządzenia w Chinach dostępu do apki.

Zresztą, nie ukrywają tego sami mieszkańcy Chin. W badaniu przeprowadzonym przez tamtejszy serwis Weibo blisko 95 proc. użytkowników iPhone'a zapowiedziało, że zmieni smartfon jeśli zabraknie na nim WeChata. Bardziej optymistyczne prognozy zakładają spadek sprzedaży sprzętu Apple do poziomu 20-30 proc. wartości nominalnej.

Trump zapowiedział blokadę WeChata dokładnie 7 sierpnia. Od tamtej pory pozostaje 45 dni na wejście przepisu w życie.

© dobreprogramy
s