Względnie krótki opis testowej odsłony MIUI 10, czyli nowości zaimplementowane do najlepszej nakładki na Androida

Ostatni wpis, traktujący o nowościach Androida 9, był trochę przydługi. Wyszło mi osiem stron wymieniania rzeczy w nim debiutujących, co mnie niezmiernie zaskoczyło. Wiedziałem, że sporo tego będzie, lecz nie oczekiwałem aż takiej długości – pewnie jak zwykle zbyt mocno się rozpisywałem.

Niemniej, dzięki temu tamten temat został wyczerpany (a przynajmniej mam taką nadzieję), więc nie pozostaje nic innego jak przejść do kolejnego – wspomniałem w końcu, że pojawią się jeszcze przynajmniej dwa teksty. Tak więc w niniejszym wpisie pochylimy się nad najnowszym wydaniem nakładki od tzw. chińskiego Apple, czyli MIUI 10 (pierwsza testowa odsłona z tej gałęzi posiada numer 8.6.14, czyli ujrzała światło dzienne czternastego czerwca 2018 roku). Skupiono się w niej głównie na dwóch aspektach – optymalizacji interfejsu pod bezramkowe ekrany oraz adaptacji sztucznej inteligencji. W przypadku Androida 9 wygląda to bardzo podobnie, no ale koniec końców taka moda obecnie panuje – SI oraz proporcje 18:9.

Zanim jednak przejdziemy do wpisu, wypada uściślić kilka rzeczy. Po pierwsze, platformą testową ponownie jest Redmi Note 5, lecz tym razem z zainstalowanym MIUI 10 (wydanie 8.8.30 – o ile kogoś to ciekawi). W/w nakładka wciąż nie doczekała się stabilnej odsłony, więc mogłoby się wydawać, że nie ma sensu pisać o niej w „skończony tonie”. Na szczęście Xiaomi zawczasu sprezentowało listę zmian, a i dziesiąta odsłona jest już z nami tyle czasu, że większe nowości już dawno zostały zaimplementowane. Od dłuższego czasu w co tygodniowych aktualizacjach wprowadzane są głównie poprawki, choć raz na jakiś czas i pomniejsze rzeczy się pojawią. 

Interfejs

Przede wszystkim należy nadmienić, iż najnowsza odsłona MIUI to powrót do znanych z MIUI 7 przezroczystości. Nie jest to jednak ślepy zwrot ku starym rozwiązaniom, a przyjemna dla oka hybryda obu wariantów. W sumie zauważymy ją wyłącznie w centrum powiadomień.

Aktualnie panująca moda jest bezlitosna dla interfejsów powstałych z myślą o proporcjach ekranu 16:9. Teraz wyświetlacze są węższe i wyższe, co zaowocowało tym, że lista uruchomionych aplikacji przewijana jest w pionie, a nie w poziomie. Ponadto, jednocześnie wyświetla się ich zdecydowanie więcej niż wcześniej. Dodatkowe opcje (podział ekranu, informacje o aplikacji oraz tzw. kłódeczka, czyli blokada automatycznego zamykania) wyświetlimy poprzez dłuższe przytrzymanie interesującej nas karty, natomiast samo zamknięcie odbywa się poprzez „wyrzucenie” jej w lewo lub prawo.

Przechodząc do widoku centrum akcji / powiadomień zauważymy sporą inspirację Androidem 9, choć samo MIUI 10 bazuje ponoć na Androidzie 8. Wyeliminowano podgląd pogody (a szkoda), powiększono zegar, a wszystkie kontrolki (bateria, zasięg, itp.) prześniono z paska statusu (który znika w tym widoku) bezpośrednio nad planszę ze skrótami. Moim zdaniem całość prezentuje się przez to schludniej i czytelniej. Jedna rzecz, o której mało kto wspomina, bardzo mi się spodobała, tj. możliwość dodawania skrótów pochodzących z zewnętrznych aplikacji. Do tej pory MIUI nie wspierało takich cudów, a obecnie załatamy braki według naszego widzimisię. Powiadomienia zyskały grupowanie, lecz poza tym żadnych cudów nie ma. 

Jeśli chodzi o systemowe aplikacje, to tutaj jakiś większych konkretów nie ma. Uaktualniono ich interfejsy (szczególnie panelu sterowania), nie dodając przy tym żadnych szczególnych nowości (a przynajmniej ja na takowe nie natrafiłem, nie licząc mechanizmu Pierwsza Pomoc, dostępnego we wspomnianym panelu). Na minus muszę odnotować zmianę poczynioną w zegarze, który jest cały czarny (wzorowali na zegarze od Google?), mimo, że inne aplikacje uderzają nas tęczą po oczach. Jest to skrajnie nieczytelne i wielu użytkowników na to narzeka, jednak brak jest jakiejkolwiek reakcji ze strony Xiaomi.

W końcu doszliśmy do tematu gestów, od których się wręcz uzależniłem. Do tego stopnia, iż ciężko mi się teraz korzysta ze znanego wszystkim paska nawigacyjnego (nawet tego usprawnionego w Androidzie 9). Krótki gest od lewej lub prawej krawędzi (więc użyteczny zarówno dla lewo-, jak i praworęcznych) odpowiada za cofanie, natomiast przeciągając za połowę wyświetlacza przeskoczymy do ostatniej aplikacji. Szybkie przeciągnięcie od dołu przenosi nas do ekranu startowego, natomiast dłuższe przytrzymanie uruchamia widok zadań. Proste, intuicyjne i uzależniające.

Pozostając w tym akapicie wspomnę jeszcze o przebudowanym menu głośności. Przeniesiono go z górnej krawędzi (skrajnie niewygodny dostęp na rozciągniętych ekranach) na prawą (ciekawi mnie, czy jest tak na sztywno ustawione czy zależy to od położenia przycisków). Same suwaki są zdecydowanie większe, a w trybie rozwiniętym okienko przesuwa się na środek. Tak jak dotychczas, znajdziemy tutaj również włącznik trybu cichego oraz DND. W ramach ciekawostki – zgadnijcie czego poziom jest teraz domyślnie regulowany… Nie widziałem na żadnej liście zmian powrotu do starego rozwiązania, więc zakładam, że to nieporozumienie wciąż jest obecne – lecz nie jestem pewny, gdyż korzystam z xiaomi.eu, a tam już dawno to „naprawili”. 

Nie interesujące nas, chińskie udogodnienia

Jak zapewne wielu z Was się domyśla, głównie związane one są z ichniejszym głosowym asystentem (XiaoAI). Ten oczywiście zadebiutował już w MIUI 9, lecz dopiero wraz z nadejściem 10 stanie się „inteligentny”. Nie mogę jednak niczego więcej na jego temat napisać, gdyż nie bardzo znam język chiński – jeśli wierzyć w zapewnienia, to nie odstaje zbytnio od Google Assistant.

Poza tym, w MIUI 10 zadebiutował specjalny tryb samochodowy (Car Mode), który zależny jest od wspomnianego asystenta, dlatego też i z niego nie skorzystamy. Wszystko przez to, że podczas korzystania z niego smartphone przełącza się na głosową obsługę. Wystarczy dotknąć ekranu w dowolnym miejscu, aby uruchomić nasłuchiwanie komend. Możemy też oczywiście uruchomić typowo dotykową obsługę, wystarczy przeciągnąć palcem w stronę górnej krawędzi.

Idąc dalej, otrzymaliśmy mechanizm związany z maszynowym uczeniem, czyli coś, z czego wszyscy producenci ochoczo korzystają. W przypadku Xiaomi nazywa się on AI Preload i jak nietrudno się domyślić, jego zadaniem jest analiza naszego codziennego „wzoru” użycia programów. Przełożyć się to ma na szybsze uruchamianie aplikacji, gdyż będą one ładowane jeszcze zanim je uruchomimy – w teorii umożliwi to nawet natychmiastowe ich „wczytanie”. W rzeczywistości jednak nie odczułem żadnej różnicy, prawdopodobnie zbyt nieregularnie korzystam z urządzenia, albo to po prostu pic na wodę. Nie bardzo rozumiem dlaczego nie ma tego w wersji globalnej, a przynajmniej jak sprawdzałem to nie było przełącznika, który jest w odsłonie chińskiej – może funkcja ta jest domyślnie i na stałe włączona?

Dodano również coś dedykowanego rynkowi indyjskiemu, a konkretniej zintegrowano ichniejszy system płatniczy (Paytm) z aplikacją aparatu. Jak dobrze rozumiem, opiera się on o kody QR, które wystarczy zeskanować by uruchomić dedykowaną program i dokonać szybkiej płatności. Przyznam szczerze, że zainteresowała mnie ta koncepcja i chciałbym ją kiedyś zobaczyć praktyce. 

Zdjęcia, selfie, efekt bokeh

Nie ulega żadnej wątpliwości, że te 3 aspekty coraz częściej wykorzystywane są jako wyznacznik „lepszości” jednego smartphonu nad drugim. W związku z tym pochylono się nad nimi, co szczególnie docenią użytkownicy starszych urządzeń (wyposażonych w jeden główny aparat). Wszystko przez to, że dzięki wykorzystaniu SI (a jakże) mogą oni otrzymać efekt bokeh nawet nie posiadając podwójnego aparatu. Jest to udogodnienie typowo programowe więc różnie z nim bywa (sugeruję się tutaj zdjęciami innych osób, Note 5 „niestety” ma dwa). Mechanizm ten działa zarówno dla tylnego, jak i przedniego aparatu.

Ułatwienia codziennych (choć nie dla wszystkich) czynności

Warto docenić, iż Xiaomi w końcu wyszło poza obsługę wyłącznie własnego ekosystemu – jeśli chodzi o rozwiązania z zakresu „inteligentnego domu”. Z konkretnych informacji powiedziano wyłącznie o tym, że obecnie wspieranych jest 590 różnych marek, dzięki czemu z jednego miejsca sprawować będziemy kontrolę nad różnorakimi urządzeniami.

Fani Xiaomi, korzystający nieco dłużej z ich urządzeń, na pewno kojarzą Lite Mode będący częścią MIUI 7. W pewnym momencie (wraz z MIUI 9), bez większego powodu, go wycięto i nic nie wskazywało na to, że kiedykolwiek powróci. Tym większym zaskoczeniem jest jego obecność w MIUI 10 i to w całkowicie niezmienionej formie.

Jedną z ciekawszych nowości, a przy tym wciąż pozostawiającą sporo do życzenia, jest obsługa szybkich akcji dla SMS. Jak zapewne wiecie, jest cała masa usług wysyłających nam kody jednorazowe, odnośniki czy inne informacje poprzez wiadomości tekstowe. Zablokowaną mamy wtedy możliwość odpowiedzenia na nie, bo i nie ma takowej potrzeby. W zamian dano nam wspomniane skróty, by przejść do odpowiedniej aplikacji (np. bankowej), skopiować jednorazowy kod lub wczytać otrzymaną witrynę internetową. Niby fajnie, niby przydatne, ale wspiera naprawdę niewiele rzeczy – podobno ponad 100 marek (ich liczba prawdopodobnie będzie wzrastać), lecz zapewne nieznanych na naszym rynku. Muszę jednak uczciwie przyznać, że kody przesyłane przez Google wykrywa poprawnie.

Nie zapomniano również o coraz popularniejszych aplikacjach progresywnych (PWA), których wsparcie pojawiło się w zintegrowanej z systemem przeglądarce. Dzięki temu możemy przypinać do ekranu startowego obsługiwane witryny internetowe (czy raczej witryny wspierające stosowne mechanizmy i API), a te pojawią się na liście zainstalowanych programów. Znikają wszystkie kontrolki przeglądarki, więc nieobeznany użytkownik nie powinien zauważyć żadnej różnicy. Działają przy tym powiadomienia, co dla wielu jest sporym atutem. 

Obsługa bajerów obecnych w AOSP

Picture-in-Picture oraz Autofill – osobom obeznanym w temacie Androida raczej nie trzeba tych dwóch określeń tłumaczyć. Całej reszcie wystarczy drobny opis – wyświetlanie wybranych aplikacji w formie małego okienka oraz możliwość automatycznego uzupełniania danych logowania nie tylko w przeglądarce Google. Co ciekawe, PiP obecny był już w MIUI 9 (bardzo dobrze pamiętam zapowiedzi i jeden wielki guzik, jaki z nich wyszedł), lecz tylko dla systemowej przeglądarki i uruchamianych za jej pośrednictwem wideo. Wraz z MIUI 10 zniesiono to ograniczenie, jednak wciąż trzeba pamiętać, że nie wszystkie aplikacje go wspierają. W przypadku drugiej kwestii nie trzeba niczego wyjaśniać. Warto mieć na uwadze fakt, że choć obie te rzeczy niby zadebiutowały wraz z MIUI 10, to wymagają również posiadania Androida Oreo jako bazy (stosowne API). W związku z tym, wielu użytkowników MIUI i tak z tego nie skorzysta, a przynajmniej do czasu wymiany urządzenia.

Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałem

Tak przedstawia się kompletna, o ile nie zapomniałem czegoś, lista nowości wprowadzonych wraz z MIUI 10. Części z nich prawdopodobnie nigdy nie ujrzymy na naszym rynku, a niektórych posmakujemy dzięki modyfikacjom (czy to poprzez moduły w Magisk, czy też przeróbki całego MIUI). Nie możemy również zapominać o rzeczach uzależnionych od posiadanej wersji Androida i zdaje się, że Xiaomi będzie coraz chętniej będzie iść w tym kierunku. Zamiast forsować swoje rozwiązania (co ma swoje zalety, tj. uniezależnienie od API danej wersji robocika) wolą skorzystać z już dostępnych rozwiązań (co niesie za sobą pewne wady, tj. odcięcie wielu użytkowników).

Mnie osobiście najbardziej podobają się rozbudowane gesty i jeśli mam być szczery, jest to jedna z dwóch rzeczy, które mocno trzymają mnie przy MIUI. Nawet jeśli chciałbym przerzucić się na jakąś modyfikację AOSP, to po prostu nie jestem w stanie komfortowo korzystać z paska nawigacyjnego – nawet w wariacji obecnej w Androidzie 9. Przyzwyczajenia niestety robią swoje.