Asystentka Alexa, rozwijana przez Amazon, ma już bogatą kolekcję aplikacji dla najmłodszych użytkowników. Dzieci chętnie komunikują się z programem, prosząc o muzykę z bajek albo pomoc w nauce. W kolekcji są „umiejętności” pomagające w nauce matematyki, ortografii, podające ciekawe fakty na wybrane tematy, a nawet chwalące dziecko w trudniejszych momentach. Nic dziwnego, że Amazon wprowadził wersję asystentki i głośnik Echo Dot zaprojektowane specjalnie dla dzieci, oczywiście z odpowiednimi narzędziami do kontroli rodzicielskiej.
Głośnik dla Alexy dla dzieci, identyczny jak Echo Dot, ale w gumowej obudowie w kilku kolorach, kosztuje 79 dolarów. W cenie jest też roczna subskrypcja Amazon FreeTime Unlimited, zawierająca aplikacje, słuchowiska, audiobooki, stacje radiowe, seriale i filmy, wybrane dla dzieci. Dostawcami są między innymi National Geographic, Disney i Nickelodeon. Dostęp do tych treści możemy mieć także na innych urządzeniach.
Ponadto od 9 maja będzie można podłączyć Alexę na urządzeniach „dla dorosłych” do usługi. FreeTime Unlimited będzie kosztować 3 dolary miesięcznie dla abonentów Amazon Prime. Za te 3 dolary rodzice dostaną nie tylko pomoce naukowe i rozrywkę dla swoich pociech, ale też panel kontroli rodzicielskiej. Będzie też dostępna darmowa wersja FreeTime bez dołączonych treści od różnych wydawców, ale z panelem kontroli rodzicielskiej umożliwiającym ustalenie limitów czasowych na korzystanie z Alexy i specjalnym pakietem odpowiedzi na zadawane przez dzieci pytania. Alexa dla dorosłych zapytana o liczbę planet powie, że jest ich 8. Alexa dla dzieci wymieni nazwy wszystkich planet i wyjaśni skomplikowaną sytuację Plutona.
Ciekawostką jest dostosowanie Alexy do prawidłowej interpretacji mowy dzieci, z czym nie radzi sobie wielu dorosłych. Program został dostosowany do wyższych tonów głosu i radzi sobie z niektórymi „przekręconymi” słowami po angielsku. Z czasem umiejętność ta będzie zapewne rozwijana, by asystentka była dostępna dla szerszego grona młodych użytkowników.
Rozmowa z programem z motorycznego punktu widzenia jest lepsza niż patrzenie w tablet, ale trudno przewidzieć wpływ takich kontaktów na zdolności interpersonalne i językowe dzieci. Jak poradzą sobie, kiedy w pobliżu nie będzie wszystkowiedzącej Alexy, Google Now albo przyjaznego głosu Cortany? Z kim mają ćwiczyć komunikację pozawerbalną?
Niektóre dzieci traktują Alexę jak członka rodziny, nie widząc różnicy między SI i żywą osobą. Znane są przypadki dzieci próbujących mówić do okrągłych przedmiotów, przypominających Amazon Echo. Z drugiej strony, dzieci próbują rozmawiać z dorosłymi w taki sam sposób, jak robią to z programami, co powoduje sporo zamieszania. Najgorsze zdaniem lingwistów jest jednak to, że dzieci uczą się korzystać z jak najprostszego języka, a także nie przyzwyczajają się do mówienia „proszę” i „dziękuję”, co jest źle widziane przez starsze pokolenia. O tym akurat ktoś w Amazonie pomyślał i Alexa w wersji dla dzieci będzie komplementować użytkownika za używanie zwrotów grzecznościowych.
Drugą stroną asystentów głosowych, która budzi niepokój, jest ochrona prywatności, szczególnie wątpliwa w przypadku firmy wiodącej prym w handlu internetowym. Urządzenia typu Amazon Echo wciąż nasłuchują i czekają na polecenia. Nie oznacza to, że Amazon słyszy wszystko co mówimy w domu, ale budzi obawy u wielu osób. Na szczęście dźwięk jest przetwarzany lokalnie, a urządzenie czeka na słowo kluczowe „Alexa”, które je wybudzi. Dopiero słowa, które zostaną wypowiedziane później, są wysyłane na serwery Amazonu. Nie oznacza to jednak, że nie zostanie wysłanych o kilka słów za dużo. Rozmowy użytkowników z Alexą są nagrywane i powiązane z kontem użytkownika.
Jakby tego było mało, niektóre urządzenia z Alexą mają też kamerę. Nic nie stoi na przeszkodzie, by wysyłać na serwery Amazonu zdjęcia pomieszczeń i analizować je pod kątem zwyczajów zakupowych – na przykład może wypatrzeć, że mamy na półkach książki i zaproponuje kolejne pozycje na ich podstawie. Wszystko po to, by poprawić kierowanie reklam i sprzedawać nam jeszcze więcej towarów.