reklama

Battle for Donetsk – gra o wojnie, której nie da się wygrać

Strona główna Aktualności

O autorze

Na dziobie okrętu. Stawia znaczące nad znaczonym, lubi czapki z daszkiem, teorię gier, tłumaczenia maszynowe i karabiny maszynowe.

Kwestią czasu było, aby trwająca we wschodniej Ukrainie wojna domowa stała się tematem przewodnim gry komputerowej. Trwający konflikt jest jednocześnie tematem nośnym i kontrowersyjnym – z tego powodu zapewne długo jeszcze przyjdzie poczekać na dużą komercyjną produkcję, w której gracz będzie mógł wcielić się w żołnierza którejś z walczących stron. Już dziś można jednak pograć w Battle for Donetsk – prostą grę działającą na desktopowych przeglądarkach i urządzeniach z systemem Android.

Rozgrywka polega na produkcji kolejnych jednostek i wysyłaniu ich do boju z wojskami wroga. To od gracza zależy czy pokieruje oddziałami powstańców czy wojskami rządowej armii ukraińskiej. Tłem dla potyczki jest słynne lotnisko w Doniecku, czyli miejsce najbardziej intensywnych walk na froncie wschodnioukraińskim. Na próżno jednak oczekiwać możliwości przeprowadzania ataku dzięki skomplikowanym strategiom – gracz ma do dyspozycji jednostki piechurów z karabinem lub wyrzutnią rakiet, medyków oraz czołgi.

Produkcja belgijskiego studia LuGus Studios z pewnością nie zyskałaby większego rozgłosu, gdyby nie zaangażowana otoczka. W rozgrywce nie da się bowiem zwyciężyć. Co prawda kończy ją eliminacja głównego pojazdu przeciwnika, jednak po zakończeniu gracz niezależnie od wyniku zobaczy planszę informującą go o porażce. Pod nią zostają zaś wyświetlone liczby ofiar w cywilach. Przedstawiciele w wypowiedzi dla ukraińskiego serwisu TSN informują, że taki stan rzeczy ma jednoznacznie podkreślać pacyfistyczną wymowę produkcji. Twierdzą oni, że celem było dla nich uświadomienia szerszej publiczności (w domyśle zapewne zachodniej) o tragedii wojny na Ukrainie.

Gra na ogół zbiera pozytywne recenzje użytkowników, jednak trudno uznać ją za spektakularny sukces. Niektórzy twierdzą, że rysunkowa konwencja grafiki nijak nie sprzyja promowaniu pacyfizmu. Końcowa plansza jest w zasadzie jedynym potwierdzeniem manifestu twórców. Pojawiają się nawet głosy, że program został stworzony z myślą o zapewnieniu małemu belgijskiemu studiu rozgłosu. O prawdziwości takich tez można się przekonać samemu, pobierając Battle for Donetsk z naszej bazy oprogramowania.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama