Wszystko to znalazło się w ramach nowego Zarządzania regułami wykluczania urządzeń, gdzie (prócz dotychczasowych marek i modeli) od teraz programiści mogą szczegółowo wskazać na te parametry sprzętu, które mają dyskwalifikować go, jako odpowiedni do działania konkretnego programu. Ustalić można minimalną wymaganą ilość RAM-u, wykluczyć konkretne układy SOC i wreszcie: zdecydować, jak postępować w związku z SafetyNet.
W tym przypadku do dyspozycji pozostają trzy opcje. Po pierwsze (i domyślnie), kwestię certyfikatu SafetyNet można zignorować, pozwalając na instalację aplikacji na dowolnych (w tym zrootowanych) urządzeniach, ale skorzystać można również z ograniczeń. Tutaj wykluczyć można sprzęt, który nie przechodzi podstawowych testów integralności, ale także bardziej restrykcyjnie: dodać do tego certyfikację Google.
W efekcie, od teraz każdy twórca androidowych aplikacji może samodzielnie zdecydować, czy chce, aby jego dzieło mogło być instalowane na sprzęcie z dostępem roota. Ale czy na pewno? Certyfikację można przecież „oszukać”, ale to jest już temat na osobny materiał, który wkrótce ukaże się na łamach dobrychprogramów.