Co potrafi polski Asystent Google? Wiele rzeczy ułatwia, niektóre utrudnia

Strona główna Aktualności
Co potrafi Asystent Google i do czego może się przydać?
Co potrafi Asystent Google i do czego może się przydać?

O autorze

Rozmowa ze smartfonem jak z normalną osobą – tak właśnie działa Asystent Google. Jednak zamiast plotkować (choć możemy spytać o pogodę czy poprosić o dowcip), pomoże wyznaczyć trasę na mapie, znaleźć seans w kinie, wysłać za nas wiadomość czy ustawić budzik. Po cichej premierze Asystent działa w języku polskim i większość użytkowników może go już uruchomić na swoich smartfonach z Androidem. Tylko co z nim zrobić? Całkiem sporo, ale przy dłuższym używaniu wychodzą pewne braki. Jeszcze pewnie długo będą wychodzić. Niestety, pisarze sci-fi postawili poprzeczkę bardzo wysoko. Asystentowi Google daleko jeszcze do naturalnego rozmówcy, jak HAL 9000 z „Odysei Kosmicznej” albo komputer sterujący statkiem Enterprise w „Star Treku”. Przy tym samo mówienie do telefonu jest osobliwym zajęciem.

Zacznijmy od zalet. Asystent Google zaskakująco dobrze interpretuje polecenia mówione po polsku, także w samochodzie i gdy w tle gra muzyka. Przy pierwszym uruchomieniu można podać mu swoje imię, którym będzie się zwracał do użytkownika, trzeba też 5 razy powiedzieć OK, Google, by nauczył się rozpoznawać to przydługie słowo kluczowe (Siri ma tu sporą przewagę w oszczędność czasu). Następnie Asystent pokaże kilka propozycji zadań, które może wykonać, jak ustawienie budzika czy uruchamianie aplikacji. Jeśli chcemy korzystać z Asystenta szybciej, być może warto włączyć odblokowywanie smartfonu bez podawania PIN-u, hasła, gestu czy odcisku palca, jeśli system na to pozwala. Wiąże się to z ryzykiem, że osoby trzecie uzyskają dostęp do naszych danych i mimo wygody, nie polecam tego rozwiązania. Przy dłuższych sesjach przydaje się funkcja „ciągła rozmowa”, dzięki której każdego polecenia nie trzeba zaczynać od OK, Google.

Co może zrobić Asystent Google?

Na ekranie powitalnym Asystenta Google widnieje kilka propozycji zadań, które może dla nas wykonać. Jak przystało na produkt Google, wyszukuje dla nas informacje, może też nawiązywać połączenia i wysyłać SMS-y, ustawić budzik, przypomnienia w kalendarzu i tym podobne drobne czynności. Jak mu to wychodzi? W większości bardzo dobrze. Ustawianie alarmów jest sporo szybsze niż z użyciem domyślnej aplikacji na Androidzie. Żeby wyłączyć budzik, trzeba już dotknąć ekranu – Asystent uruchomi aplikację w odpowiednim miejscu. Równie dobrze działa minutnik i pogodynka.

Obsługa kalendarza także jest łatwiejsza z Asystentem Google. Przede wszystkim omijamy czasochłonne wybieranie godziny i daty na ekranie – można od razu powiedzieć, że wydarzenie jest zaplanowane na sobotę albo pojutrze. Nie ma też znaczenia, czy na pytania odpowiemy tak czy chcę zapisać – w tym kontekście Asystent Google jest bardzo elastyczny. Usunięcie wydarzenia także wymaga dotykania ekranu. Oprogramowanie prawdopodobnie „nie wie”, co przed chwilą zostało pokazane na ekranie.

Dzwonienie i pisanie SMS-ów z Asystentem Google również jest bardzo przyjemne. Ku mojemu zaskoczeniu, automat świetnie rozpoznaje nawet najdziwniejsze nazwiska kolegów z redakcji i pseudonimy znajomych. Poproszony OK, Google. Zadzwoń do Karoliny, zapyta, z którą Karoliną chcę rozmawiać, a jeśli kontakt ma przypisane dwa numery, pozwoli wybrać jeden z nich bez dotykania ekranu. Podobnie jest w przypadku pisania SMS-ów, choć tu bywa różnie z rozpoznawaniem mowy. Asystent czasami dodaje wielką literę bez potrzeby i niezbyt interesuje się interpunkcją. Podczas licznych prób nie udało mi się wymyślić sposobu na dodanie znaku zapytania na końcu wiadomości, a jest to jednak dość ważne. Można za to w każdej chwili powiedzieć Anuluj i wiadomość nie zostanie wysłana. Niestety Asystent nie odczyta nam otrzymanej odpowiedzi.

Asystent Google integruje się także z WhatsAppem i tam także usprawnia wysyłanie wiadomości.

Trudne odpowiedzi na trudne pytania

Asystent Google jest promowany także jako pomoc naukowa i narzędzie do znajdowania interesujących nas informacji. Jeśli program umie sobie poradzić z zadanym pytaniem, robi to naprawdę świetnie. Oczywiście można polemizować na temat jakości informacji podawanych przez Wikipedię, która jest głównym źródłem informacji, ale na razie lepszej encyklopedii w internecie nie mamy. Asystenta Google można pytać o różne rzeczy, a najlepiej radzi sobie z jednoznacznymi odpowiedziami i popularną wiedzą. OK, Google. Ile osób czyta dobreprogramy.pl jest już poza jego zasięgiem. Czasami też niepotrzebnie zakłada, że chodzi o temat bardziej mainstreamowy. Na pytanie OK, Google. Ile było odcinków Hellsinga odpowiedział, podając dane o serialu „Van Helsing” z SyFy. O anime możemy dowiedzieć się, pytając OK, Google. Ile było odcinków anime Hellsing. Inna sprawa, że Asystent jeszcze nie nauczył się odmiany liczebników i odpowiada odpowiednio „trzydziesty dziewiąty odcinków” i „trzynasty odcinków”.

Poza takimi drobnymi wpadkami, Asystent Google jest wspaniałym narzędziem do znajdowania ciekawostek, definicji i faktów z biografii znanych osób – aktorów, wynalazców, polityków i wielu innych. Wiele z tych informacji nie tylko pokaże na ekranie, ale też przeczyta na głos. Jednak im bardziej niszowa dziedzina nas interesuje, tym mniej informacji znajdziemy w polskojęzycznej Wikipedii, a więc i możliwości Asystenta będą spadać.

Asystent Google dobrze korzysta także z możliwości Tłumacza Google. Można go zapytać OK, Google. Jak powiedzieć smacznego po japońsku. Asystent wyświetli zapis odpowiedzi i przeczyta ją symulatorem mowy z odpowiednim akcentem. Na marginesie dodam, że Asystent miewa problemy z tekstami, w których mieszają się słowa z wielu języków. Jeśli na przykład czyta definicję zawierającą obcojęzyczne zwroty lub nazwy własne, będzie starał się zrobić to z polskim akcentem, co czasami brzmi pokracznie.

Czasami trzeba wiedzieć co powiedzieć

Ponieważ wybieram się na premierę Honora View do Paryża, mam okazję przetestować Asystenta Google w planowaniu podróży. Na skrzynkę Gmail otrzymałam już szczegóły rezerwacji i Google znalazł informacje o locie i noclegu. Na pytanie OK, Google. Kiedy mam lot do Paryża? Asystent odpowie, prezentując mi informacje o locie i poda głosowo numer lotu. Pytanie kiedy lecę do Paryża? jest dla niego niezrozumiałe i przeniesie do wyników wyszukiwania. Z hotelem też nie jest łatwo. Na pytanie OK, Google. Gdzie nocuję w Paryżu nie otrzymam zadowalającej odpowiedzi. Dobrym poleceniem jest OK, Google. Pokaż moje rezerwacje. Jak już pisałam, do naturalnej mowy Asystentowi wciąż daleko.

Asystent Google nie jest też w stanie przeprowadzić ciągu operacji w wielu sytuacjach, w których byłoby to wskazane. Po obejrzeniu listy rezerwacji nie mogę niestety wyznaczyć sobie trasy do hotelu bez dotykania ekranu, ani zamówić Ubera z lotniska do hotelu. Aplikacja Ubera zostanie uruchomiona, ale zamówienie przejazdu będzie wymagało interakcji. Wygodne połączenia lotnicze i hotele w miastach docelowych można znaleźć z pomocą integracji z eSky. Jest to jedna z ledwie kilku integracji Asystenta Google, z których możemy już skorzystać.

Nawigacja do najbliższej kawiarni

W materiałach promocyjnych Asystenta Google można spotkać się z propozycją wyszukiwania najbliższej kawiarni. W Polsce ta funkcja kuleje. Można zapytać, gdzie jest najbliższa Castorama, ale nie da się już wyznaczyć do niej trasy bez dotykania ekranu, jeśli w pobliżu jest więcej niż jedno miejsce pasujące do kryteriów. Niestety „najbliższa Castorama” nie jest poprawnym identyfikatorem. Po dotknięciu ekranu Asystent odczyta adres i można zlecić mu wyznaczenie trasy bez problemu. Można też poprosić od razu OK, Google. Jak dojechać do Castoramy przy Politechnice i rzeczywiście wyznaczona zostanie trasa do Castoramy w pobliżu PŁ. Tak samo poradzi sobie z oddziałem Archiwum Państwowego w pytaniu OK, Google. Jak dojechać do Archiwum Państwowego na ul. Kościuszki, które często odwiedzam, badając życie Jacka Tramiela. Jakość tych odpowiedzi zależy jednak od dokładności mapy. Mój blok ma na przykład podany nieprawidłowy kod pocztowy.

Ten sposób obsługi nawigacji wydaje się bardzo przydatny podczas prowadzenia samochodu albo poruszania się po mieście w słuchawkach. W ustawieniach Asystenta można podać, jak najczęściej się poruszamy i zostanie to wzięte pod uwagę przy wyznaczaniu tras. Problemy zaczynają pojawiać się, gdy chcemy dowiedzieć się czegoś więcej o siatce komunikacji miejskiej. OK, Google. Gdzie jest najbliższy przystanek tramwajowy nie wskaże żadnego przystanku – zobaczymy mapę z wynikami wyszukiwania „the nearest tram stop” (czyli najbliższy przystanek tramwajowy). Przyszłość nie jest dziś, ale przynajmniej tłumaczenie na angielski działa prawidłowo.

Polskich wiadomości brak

Możliwości Asystenta Google w Polsce są zauważalnie mniejsze niż w krajach anglojęzycznych. Przy konfiguracji usług, do których Asystent ma dostęp, nie możemy na przykład wybrać żadnych źródeł wiadomości mówionych i filmowych w naszym języku. Nie jest to jednak problem, gdyż w Polsce mało kto ma dostęp do głośnika Google Home lub ekranu z Asystentem, a na smartfonie funkcja odczytywania wiadomości nie jest dostępna. Jeśli chcemy dowiedzieć się, co działo się w Polsce, lepiej uruchomić Google News albo włączyć radio o pełnej godzinie.

Kolejnym krokiem będzie powiązanie Asystenta Google z naszymi ulubionymi aplikacjami. Jeśli aplikacja integruje się z Asystentem, będzie dostępna w ustawieniach. Można dodać na przykład Spotify i Netflix (także z konkretnym profilem dla kont rodzinnych). Asystent naprawdę dobrze radzi sobie ze znajdowaniem filmów na Netflixie oraz zespołów i płyt na Spotify, nie umie niestety znaleźć moich playlist. Dobrze się za to sprawdza zapytanie OK, Google. Co to za piosenka – zwykle w kilka sekund Asystent rozpoznaje nawet mniej popularne utwory i wykonania koncertowe. Nie ma też żadnych problemów z wyszukiwaniem na YouTubie. Każdą inna aplikację lub stronę można z pomocą Asystenta uruchomić i obsługiwać samodzielnie, mówiąc na przykład OK, Google. Otwórz dobreprogramy.pl.

Z polskich aplikacji na razie niewiele integruje się z Asystentem Google. Na razie nie jest możliwe zamawianie jedzenia przez Pyszne.pl, sprawdzanie rozkładów w jakdojade.pl (Mapy Google sobie z tym poradzą), zamawianie taksówki czy kupowanie biletów na pociąg w aplikacjach przewoźników kolejowych. Z czasem powinno się to zmienić, jeśli Asystent Google zdobędzie w Polsce większą popularność. Ma już integrację z Niedzielą Handlową, więc szlaki zostały przetarte.

Gdybym miała złożyć zamówienie na tylko jedną funkcję Asystenta Google, byłaby to książka kucharska z odmierzaniem czasu i możliwością przechodzenia do kolejnego kroku przygotowywania potrawy bez dotykania ekranu. To prawdopodobnie jedyna sytuacja, w której chcę trzymać ręce z daleka od smartfonu.

© dobreprogramy