Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Cyfrowa twierdza, czyli jak nie słuchać muzyki.

Prolog.

Chciałem, naprawdę chciałem być uczciwy. Ale perypetie z plikami zabezpieczonymi DRM (Digital rights management) przekonały mnie, że nie warto.

reklama

"Urzekła mnie Twoja historia", czyli geneza.

Miałem telefon Nokia. Oprócz dzwonienia służył mi również do odtwarzania muzyki. Może nie wszyscy o tym wiedzą ale firma Nokia ma swój sklep z muzyką OVI Music (dawniej Nokia Music Store - o tym za chwilę). Po rejestracji w tymże sklepie i podaniu szczegółów płatności, tj. numer karty kredytowej, adres, itp. zakupiłem kilkanaście utworów, a także całe albumy konkretnych wykonawców. Cena za utwór to 3,49 zł, cena albumu to zazwyczaj 34,99 zł.

Plik audio, jaki pobrałem ze sklepu jest w formacie WMA z zabezpieczeniami DRM. W większości przypadków plik taki można 5 razy przesłać na urządzenie zewnętrzne typu telefon lub odtwarzacz mp3. Później plik jest blokowany i można go odsłuchać tylko na komputerze na którym się go pobrało.

Ktoś może zapytać: a co będzie jeżeli padnie mi dysk i wszystkie pliki ulegną uszkodzeniu?

Otóż na moim koncie w sklepie OVI Music była lista zakupionych piosenek i plik można było pobrać ponownie. Była...

Pierwsza żółta kartka.

Sklep Nokia Music Store przekształcił się w OVI Music. Nie znam technicznych szczegółów tej konwersji. Otrzymałem jedynie email ze sklepu ostrzegający mnie, że zakupione przeze mnie utwory mogą zniknąć z listy w moim profilu i ponowne ich pobranie będzie niemożliwe. Oczywiście tak się stało i straciłem całą historię zakupów i pobierania.

Druga żółta kartka - wypad z boiska!

Karta SD w telefonie Nokia odmówiła posłuszeństwa i konieczne było jej sformatowanie. Utwory nagrane na kartę zostały skasowane. Ponowne wysłanie ich na telefon było niemożliwe ze względu na wyczerpanie limitu synchronizacji z telefonem lub odtwarzaczem mp3.

Konkluzja.

Zostałem więc z plikami, których nie mogę nigdzie skopiować, a chodzenie po mieście z laptopem pod pachą nie jest szczytem moich marzeń. Na muzykę w sklepie Nokii wydałem ponad 150 zł.

Dziękuję Wam Wielkie Koncerny Muzyczne! Następnym razem do pobrania muzyki użyję Torrenta. 

reklama
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze