Tlen.pl — kultowy polski komunikator. Wspomnienie „tlenionego” śmieszka

Dawno, dawno temu w czasach kiedy jeszcze nie było Facebooka i Messengera w Polsce miał swój czas chwały komunikator Tlen.pl. Stanowił on komunikacyjną alternatywę dla o rok starszego Gadu-Gadu. A co najważniejsze w szczytowym okresie działalności posiadał jedną z najbardziej popularnych poczty elektronicznych w kraju. Tlen był więc bardzo poważnym zawodnikiem na polskiej scenie internetowej w pierwszej dekadzie XXI wieku. Toteż wypada opisać trochę faktów dotyczących działania tego legendarnego już komunikatora.

8 lat świetności

Tlen.pl rozpoczął swą działalność w październiku 2001 roku. Naówczas stanowił integralną część portalu internetowego o2.pl i z perspektywy czasu można stwierdzić, iż pod jego opieką działał najlepiej. Tlen.pl był pierwszym polskim komunikatorem na licencji typu adware. Co powodowało, że komunikator zarabiał na siebie dzięki wynagrodzeniom za wyświetlanie reklam zlecanych przez sponsorów. Prawie 20 lat temu był to czymś bardzo innowacyjnym jak na polskie realia, aczkolwiek reklamy te nie były tak inwazyjne, jak na konkurującym z nim GG. Zresztą komunikator ten w swym działaniu był podobny do popularnego „słoneczka”, ale oferował znacznie więcej. Tlen.pl umożliwiał czaty głosowe, wysyłanie SMS-ów (które wtedy niebyły wcale tanie) i konferencje wideo. Wygodnie się go skinowało, wtyczkowało (dzięki czemu obsługiwał w zasadzie wszystkie ówczesne konkurencyjne protokoły na czele z GG, ICQ, MSN Messenger czy Google Talk), a także oferował bezpośredni dostęp do skrzynki mailowej.

Tlen.pl — co dla mnie było najważniejsze — miał świetne połączenie z pocztą i gdy został dostarczony mail, to następował sygnał dźwiękowy brzmiący „jakby pociąg zajechał” i wyskakiwała kultowa zielona kopertka. Wraz z tlenowym kontem użytkownik otrzymywał skrzynkę pocztową o olbrzymiej wówczas pojemności 30 GB w czterech domenach: tlen.pl, o2.pl, go2.pl, prokonto.pl. Swój status obecności na komunikatorze można był zaś ustawić na: dostępny, porozmawiajmy, jestem zajęty, zaraz wracam, wrócę później, niewidoczny i niedostępny.

Tlen.pl dodatkowo posiadał niesamowity ficzer, który powiadamiał użytkownika, że dana osoba właśnie do niego pisze. Wtedy w oknie rozmowy pojawiała się kontrolka, która o tym informowała. Właśnie za takie komfortowe rozwiązania polscy internauci pokochali „wiecznie uśmiechniętego” Tlena. To spowodowało, że w kwietniu 2008 r. komunikator miał ponad 1,5 miliona zarejestrowanych kont i 781 714 rzeczywistych użytkowników.

Coraz gorsze lata

Kiedy 4 marca 2009 r. Tlen.pl został wydany na platformie GNU/Linux, a 12 marca 2009 także na platformę macOS nic nie wskazywało, że komunikator zacznie sukcesywnie tracić odbiorców. Nawet więcej wydawało się, iż ten „wesołkowaty” klient komunikacji dzięki otwarciu na społeczność linuksową oraz poprawy filtrowania i blokowania spamu tylko zyska na popularności. Stało się jednak inaczej i w październiku 2009 r. z komunikatora korzystało 584 744 internautów. Zatem stracił w przeciągu 1,5 roku 200 tysięcy realnych userów.

Regres ten spowodował, iż od początku 2010 r. do minimum ograniczono uaktualnienia komunikatora, przez co jego rozwój stanął w miejscu. 17 kwietnia 2011 miała zaś miejsce ostatnia aktualizacja i od tego czasu Tlen został porzucony przed producenta. Zresztą ostatnie wersje Tlen.pl były mocno zabugowane, także nie dziwne, że przerwano prace. Reaktywacja na bibliotekach Qt, albowiem była nieudana. Autorzy strasznie też narzekali na Linuksa, że pisanie zamkniętego kodu na tym systemie jest drogą przez mękę.

Zabrakło tlenu

Po 2011 roku Tlen.pl zaczął popadać w coraz większą degrengoladę, z każdym miesiącem tracąc kolejnych użytkowników. To spowodowało, że w 9 maja 2016 r. komunikator został osierocony przez portal o2. Co nie powinno dziwić, bo przecież w ostatnich latach korzystało z niego zaledwie 100 tys. osób. Ostateczny koniec tego kultowego komunikatora nastąpił natomiast w maju 2017 r., kiedy ikonka Tlenu zgasła na dobre.

O tyle to smutne, iż Tlen.pl przez blisko dekadę był najlepszym polskim klientem do komunikacji, siła którego polegała na tym, że dowolnie dawał się skonfigurować. W polskim internecie fakt upadku Tlena obudził wspomnienia u jego dawnych użytkowników. Wszakże i nawet teraz w polskim internecie działa tysiące maili założonych na Tlenie, choć w większości są używane jako spam-maile do mniej ważnych rejestracji. Jednak działają one już tylko na poczcie o2, która wyparła tę od Tlena. Dla mnie osobiście fakt, że nie mogłem wejść w komunikatorze na swoją skrzynkę tlen.pl, odebrałem z dużą przykrością, albowiem korzystałem z niej przez dobre kilkanaście lat. Swoją drogą jakby w porę Tlen.pl otworzył się na sieć Jabber, to mógłby nie upaść i działać do dziś. Ale teraz to są tylko takie przypuszczenia.

Reasumując

Upadek Tlen.pl pokazuje smutny koniec słynnych polskich komunikatorów; wskaże GG, też ledwo ciągnie koniec z końcem. No cóż, zarządzający jednym i drugim rodzimym komunikatorem nie mieli pomysłu co robić dalej. Z drugiej strony w konfrontacji z wszechwładnym Facebookiem z góry były one skazane na porażkę. I żeby móc godnie działać musiałyby szukać jakiś alternatywach rozwiązań, których jednak zabrakło. Dziś można by powiedzieć, że Tlen był pisany na kolanie, ale wtedy wydawał się dobrym jak nie bardzo dobrym produktem. Mnóstwo Polaków założyło też na nim swoją pierwszą skrzynkę pocztową. To zaś daje mu potomne miejsce wśród aplikacji internetowych wymyślonych w Polsce. A Wy jak wspominacie komunikator Tlen.pl? Korzysta ktoś z Was jeszcze z „tlenowej” poczty?