Elon Musk wynalazł przystanek autobusowy. Zamiast zachwytu był śmiech

Strona główna Aktualności

O autorze

Zwykle zbiorowa świadomość Internetu pieje z zachwytu, gdy tylko Elon Musk, najgłośniejszy przedsiębiorca naszych czasów, powie coś o swoich inicjatywach motoryzacyjnych, kosmicznych, bionicznych czy urbanistycznych. I czasem jest to uzasadnione, takie np. rakiety Falcon 9 to naprawdę udana konstrukcja, nowa jakość w dziedzinie wynoszenia ładunków na niskie orbity. Niekiedy Elon Musk wymyśli jednak coś kompletnie bzdurnego, a Internet i tak się zachwyca – jak to było w wypadku lampy lutowniczej, sprzedawanej jako „miotacz ognia”. Tym razem jednak w rzucie kostkami na charyzmę (gracze RPG wiedzą o co chodzi) panu Muskowi zupełnie się nie powiodło. Internet go wyśmiał.

Wielu naszych Czytelników zapewne słyszało już wcześniej o The Boring Company, niewątpliwie najmniej widocznym projekcie Muska, bo projekcie dosłownie podziemnym. Ta firma miała zrewolucjonizować życie w miastach za sprawą zbudowania pod nimi sieci transportowych tuneli, po których mknęłyby elektryczne Tesle najzamożniejszych mieszkańców.

Z najzamożniejszymi nieco przesadziliśmy, ale tak to odebrały media, przypominając Muskowi, że przeciętnego Amerykanina (nie mówiąc już o przeciętnym mieszkańcu naszej planety) po prostu nie stać na jego auta. The Boring Company wymyśliło wówczas wizję Boring Busa, elektrycznego autobusu, który w tych podziemnych tunelach miałby mieć pierwszeństwo przed prywatnymi pojazdami.

Autobusy mają jednak pewien drobny feler. Nie do końca są w stanie dowieźć tego konkretnego pasażera w ściśle określone przez niego miejsce. Musk przedstawił więc swój kolejny przełomowy wynalazek - Miejski system transportowy Boring Co zamiast kilku dużych stacji jak w wypadku metra będzie zawierał tysiące niewielkich stacji rozmiarów niewielkiego parkingu, które pozwolą ci dotrzeć bardzo blisko twojego celu i wtopią się niezauważenie w strukturę miasta.

Chwilę później Musk opublikował filmik, pokazujący o co mniej więcej chodzi. Internet zareagował śmiechem słyszalnym nawet na subredditach czczących kalifornijskiego przedsiębiorcę niczym Mesjasza. Moment po publikacji na Twitterze pojawiły się pierwsze komentarze sugerujące, że Elon Musk wynajduje na nowo przystanki autobusowe, a zarazem wmawia, że miasta powinny zainwestować miliardowe kwoty w budowę sieci podziemnych tuneli, zamiast inwestować relatywnie niewielkie kwoty w wydzielone naziemne pasy dla autobusów.

Sam filmik też dał do myślenia. Widzimy, że te autobusy nieustannie miałyby między tymi tysiącami przystanków ślamazarnie przemieszczać się między powierzchnią a podziemnymi korytarzami ruchu. Co tu może pójść nie tak? Wybitny przedsiębiorca zachował się tak, jakby nigdy nie słyszał o prostych schodach czy windach, za pomocą których zainteresowani pasażerowie mogliby dostać się do podziemnego pojazdu… np. wagoniku metra.

Elon Musk twierdzi, że rozmyśla nad miejskim transportem od ponad dwudziestu lat. Patrząc po tym, co prezentuje w tej dziedzinie, wydaje się, że rozmyślał przede wszystkim podczas grania w Sim City czy Railroad Tycoon.

© dobreprogramy

Komentarze