Głośniki multiroom Sonos – całe życie mi tego brakowało, tobie pewnie też

Strona główna Aktualności
Rodzina głośników Sonos (Sonos)
Rodzina głośników Sonos (Sonos)

O autorze

Całe życie brakowało mi systemu multiroom, ale o tym nie wiedziałam. Dotychczas uważałam, że głośniki i kolumny powinny mieć minimum elektroniki. Podczas recenzowania bezprzewodowych głośników Sonos One dowiedziałam się, jak bardzo się myliłam.

Co to jest multiroom?

Multiroom (dosłownie wiele pokoi), to system multimedialny dla kilku pomieszczeń. Pojęcie to możesz znać z ofert dostawców telewizji. W ich przypadku system umożliwia dostęp do różnych kanałów TV z telewizorów w różnych pokojach, gdy w domu jest jeden dekoder.

W przypadku dźwięku oznacza zwykle nagłośnienie w kilku pomieszczeniach, którym można sterować w całości lub tylko jego częściami. Głośniki mogą przenosić dźwięk z różnych źródeł do różnych pomieszczeń i dają pełną dowolność w tym, czego słuchasz i gdzie.

Jak robi to Sonos?

W Sonos Multiroom i podobnych systemach każdy z głośników musisz podłączyć do domowego routera. W połączeniu Wi-Fi pomoże ci aplikacja mobilna, połączenie kablem wymaga tylko wpięcia kabla w router i głośnik. Po rozpoznaniu głośnika aplikacja poprosi o dane logowania do sieci. W kolejnym kroku możesz nazwać każdy głośnik oddzielnie – jak widzisz na zrzutach ekranu, używam nazw pomieszczeń (Salon, Łazienka i Kuchnia).

Teraz trzeba każdy głośnik zanieść do odpowiedniego pokoju i upewnić się, że ma zasięg Wi-Fi. Dźwięk możesz wysyłać z telewizora, komputera lub smartfonu. Grać mogą wszystkie na raz, na każdy osobno albo w dowolnej grupie. Głośniki Sonos pojawią się automatycznie w obsługujących je programach – na przykład w aplikacji muzycznej Spotify czy w ustawieniach Smart TV.

Wskazany głośnik lub grupa włączy się automatycznie. Od tej pory źródło dźwięku może sterować także jego głośnością.

Spotify, Deezer, Tidal i polskie stacje radiowe

Każdy z głośników Sonos jest też, a może przede wszystkim, samodzielnym odtwarzaczem sieciowym. Można używać ich jako klientów licznych usług muzycznych, na czele ze Spotify, Deezerem i Tidalem. Wbudowany jest także klient usługi Plex – świetnego oprogramowania do udostępniania multimediów w domowej sieci lub oglądania własnych filmów z domu w dowolnym miejscu na świecie. Głośnik Sonos może z Plexa odtwarzać muzykę.

Poza tym głośnik Sonos można podłączyć do kilkudziesięciu innych usług. Jeśli zaś chcesz posłuchać radia po polsku albo w dowolnym innym języku, wystarczy, że poszukasz stacji w bibliotece usług. Możesz też podać link do strumienia online, jeśli chcesz posłuchać mniej popularnej stacji.

Całe sterowanie odbywa się w aplikacji na komputerze lub na smartfonie. Głośniki Sonos mają też własne przyciski, a niektóre są wyposażone w pilota. Dzięki temu można regulować głośność, przełączać utwory z playlisty i podłączyć się do aktywnego strumienia – to jakbyś przeniósł muzykę do innego pomieszczenia.

Głośniki Sonos nie mają łączności Bluetooth. Uważam to za zaletę w specyficznych okolicznościach. Jeśli zapraszasz gości, nie będzie żadnych cyrków z parowaniem ich smartfonów, przełączaniem między urządzeniami i przepychankami, czyja piosenka jest ważniejsza. Nie da się i już. Goście nie będą majstrować przy odtwarzaniu, chyba że dostaną hasło do Wi-Fi.

Głośniki Sonos mają jeszcze kilka zalet. Dwa identyczne Sonosy można połączyć w parę stereo. Jeśli zostaną ustawione na tej samej ścianie, na przykład po bokach telewizora, nie ustępują w niczym przyzwoitym kolumnom. Przy tym nie wymagają kabli audio. Model Sonos One nawet nie ma wejść na kable, poza zasilaniem.

Wisienką na torcie jest możliwość używania tych głośników jako budzika i czasowy wyłącznik. To także możesz ustawić w aplikacji. Na potrzeby budzika możesz też ułożyć własną playlistę, złożoną z piosenek z różnych źródeł. Możesz pomieszać kawałki ze Spotify, Plexa i innych usług.

Sonos ma amerykański charakter

Nie ulega wątpliwości, że Sonos celuje w grupę odbiorców, która ma produkty Apple. Moim zdaniem najłatwiejsze jest połączenie się z nimi z Maca protokołem AirPlay, opracowanym przez Apple. W ustawieniach dźwięku wybieram po prostu głośnik w pokoju (lub przygotowaną wcześniej grupę) i gotowe – cały dźwięk z systemu jest odtwarzany na nim bezprzewodowo.

Aplikacje iPhone'a z mają możliwość przesyłania dźwięku bezprzewodowo przy odtwarzaniu i również mogą połączyć się z Sonos One.

Odtwarzanie z Androida jest możliwe z pomocą wielu aplikacji muzycznych i aplikacji Sonos. Ma ona opcję odczytywania plików muzycznych z pamięci smartfonu i odtwarzania dźwięku na wskazanych głośnikach. Bibliotekę utworów możesz przeglądać jak w każdym innym odtwarzaczu.

Najtrudniej jest niestety z Windowsem. System domyślnie nie połączy się z głośnikami i trzeba zastosować obejście. Sonos proponuje, by najpierw zrobić strumień sieciowy z pomocą aplikacji Stream What You Hear, a potem podać adres strumienia w aplikacji Sonos. Wymaga to jednak mocnego, współczesnego komputera.

Multiroom rozwiązał moje problemy

Nie wiedziałam, że brakuje mi w życiu takiego systemu. Nie chodzi tylko o to, że mogę osobie będącej w łazience puścić "Mydło wszystko umyje". Przede wszystkim ważne jest dla mnie dopasowanie muzyki w różnych pomieszczeniach bez kombinowania. Przy sprzątaniu mieszkania mogę puścić na wszystkich głośnikach to samo. Wcześniej w takich okolicznościach chodziłam po mieszkaniu w słuchawkach, ale to żadne rozwiązanie – nie słychać, gdy ktoś mnie woła albo puka do drzwi.

Do spania mogę rozłączyć grupę i na głośniku w sypialni posłuchać spokojnej muzyki z timerem, podczas gdy w innym pomieszczeniu ktoś ogląda film. Mam półotwartą kuchnię i często grupuję głośnik z kuchni z salonem, by dobrze słyszeć dialogi z oglądanego filmu albo tę samą muzykę.

Do tego wszystko działa bezprzewodowo, więc nie muszę martwić się okablowaniem całego mieszkania. Przy tym dźwięk głośników jest bardzo wysokiej jakości i nigdy nie mam potrzeby podkręcić głośności nawet do połowy. Nie wiem, czy mogłam lepiej trafić.

Przeszkodą może być jedynie cena. Głośniki Sonos One drugiej generacji, które testowałam, są dostępne w cenie tuż poniżej tysiąca zł w wersji czarnej i białej. Cena pierwszej generacji spadła do około 850 zł.

© dobreprogramy