IFA 2019. Intel znów podgryza AMD i ponownie mocno naciąga argumenty

Strona główna Aktualności
(fot. Materiały prasowe)
(fot. Materiały prasowe)

O autorze

Ostatnio marketingowcy Intela nie boją się iść na całość. Na Gamescom atakowali rywala slajdami, zestawiającymi wydajność topowych układów czerwonych z Core i9-9900K. Sytuacja powtórzyła się podczas IFA, z tym że argumentacja jest jeszcze bardziej wątpliwa.

W swojej nowej prezentacji Intel raz jeszcze nawiązuje do metodologii testowej, wytykając AMD korzystanie z benchmarku Cinebench. Niebiescy zauważają, że niniejszy test bazuje na tym samym silniku, co program Cinema 4D, służący do generowania grafiki 3D. Przedstawiają zarazem dane telemetryczne, które świadczą o bardzo niskim wykorzystaniu tego narzędzia przez użytkowników, równym zaledwie 0,22 proc.

Wniosek brzmi: wydajność prezentowana na podstawie benchmarku Cinebench nie jest rzeczywista, bo z Cinema 4D korzysta zaledwie ułamek wszystkich użytkowników.

Ale musi być w tym jakiś haczyk, prawda? I jest. Jak zauważył niemiecki overclocker Roman "der8auer" Hartung, współpracujący m.in. ze sklepem Caseking, badanie popularności oprogramowania zostało przeprowadzone poprzez tzw. Program Poprawy Oprogramowania Intel i dotyczy wyłącznie tabletów i laptopów o podwyższonej mobilności.

Niebiescy chwalą się ponad 11 mln rekordów, ale są to wartości dotyczące sprzętu, co by nie mówić, stosowanego głównie do prostych czynności biurowych i multimediów.

Żaden szanujący się grafik 3D nie będzie pracować na ultrabooku, co chyba nie wymaga tłumaczenia. Tymczasem w prezentacji AMD dotyczącej czipów mobilnych pojawiło się znacznie więcej testów wydajności niż Cinebench. Były tam m.in. PCMark 10, Photoshop i Office. Przytyk należy zatem uznać za mocno naciągany, nawet mając na uwadze, że faktycznie padł w kontekście notebooków.

© dobreprogramy