Jak uniknąć internetowych szantażystów? Garść porad od Social Catfish

Strona główna Aktualności

O autorze

Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa coraz częściej straszą technologią deepfake i powstaniem w związku z tym wiarygodnych fotomontaży, które mogłyby posłużyć przestępcom za przedmiot szantażu. Amerykańska grupa Social Catfish radzi tymczasem, jak można się przed tego rodzaju atakami zabezpieczyć.

Social Catfish to organizacja dość niecodzienna. Powstała bowiem w celu niesienia pomocy ludziom, którzy randkują przez internet. Wolontariusze oferują sprawdzenie, czy poznana osoba faktycznie jest tym, za kogo się podaje. Grupa nie ujawnia szczegółów swych działań, więc ciężko ocenić jej skuteczność, ale faktem jest, że istnieje. I przy okazji chętnie zabiera głos w sprawach związanych z szeroko pojętym bezpieczeństwem w sieci.

Deepfake nowym zagrożeniem

W swej najnowszej publikacji Social Catfish wymienia parę potencjalnych scenariuszy użycia technologii deepfake, prowadzących do popełnienia przestępstwa. Na liście znalazły się m.in.: zemsta na drugiej osobie, szantaż z pornografią w tle, dezinformacja medyczna i polityczna, propaganda terrorystyczna, fabrykowanie dowodów sądowych, a także wywieranie nacisku społecznego.

Przy czym, jak stwierdzono, to właśnie zemsta na gruncie prywatnym oraz szantaż rzekomym nagraniem pornograficznym jest tym, czego statystyczny internauta powinien obawiać się najbardziej. Śmiało można powiedzieć, że większość z nas nie jest osobami mającymi status autorytetu ani kogoś decyzyjnego w skali krajowej, więc wplątanie w większą intrygę wydaje się mało prawdopodobne. Istotnie – co innego w przypadku konfliktów osobistych czy zwyczajnych oszustw.

Opublikowano spis pięciu podstawowych zasad bezpieczeństwa w sieci, których przestrzeganie zdaniem aktywistów znacząco ogranicza ryzyko niepożądanego użycia wizerunku. Nie ma tu nic szczególnie odkrywczego, ale zdecydowanie warto zatrzymać się przy każdym z podpunktów i zastanowić, czy realizujesz go w dostatecznym stopniu.

Pięć zasad bezpieczeństwa

Po pierwsze – ustaw konta w mediach społecznościowych jako prywatne tak, aby wgląd do udostępnianej zawartości miały tylko osoby przez ciebie zaakceptowane. Po drugie – regularnie wyszukuj w sieci, na przykład poprzez Google, swojego imienia i nazwiska. Używając w tym celu funkcji Google Obrazy, w pewnym stopniu wykluczysz, że twoje zdjęcia nie krążą publicznie po sieci wraz z danymi tożsamości.

Po trzecie i czwarte – ogranicz to, co udostępniasz, uważając zwłaszcza na materiały dotyczące swoich dzieci. Pamiętaj, że mogą zostać one wykorzystane nie tylko do stworzenia przeróbki, ale czasem także wprost przez pedofila. Jak zauważają autorzy opracowania, wielu rodzicom wydaje się, że nagość pociechy przedstawiona na zdjęciu z plaży czy domowej łazienki jako taka nie stanowi obiektu zainteresowania. Cóż, osoba z zaburzeniami pedofilnymi widzi to inaczej.

Po piąte – zgłaszaj ewentualne naruszenia odpowiednim służbom. Raport do administratora serwisu to tylko częściowe rozwiązanie problemu, bo o ile ten może usunąć wskazany materiał, o tyle nie zapewni ochrony prawnej. Jeśli więc na przykład zobaczysz wideo przedstawiające jak popełniasz przestępstwo, to warto odnotować ten fakt również na policji, która dostanie w ten sposób jasną informację, iż doszło do mistyfikacji.

© dobreprogramy
s