r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Koniec śmieszkowania: Arch Linux może ucierpieć od domeny loli.forsale?

Strona główna AktualnościINTERNET

Niemal całkowita swoboda w dziedzinie domen najwyższego poziomu (gTLD), jaką wprowadził kilka lat temu ICANN, zaowocowała sporą dozą śmieszności w internetowych adresach. Łącząc ze sobą odpowiednią domenę gTLD i odpowiednią nazwę własną w jej przestrzeni, można pozwolić sobie na prawdziwy trolling. Wszystko dobrze, ale co jeśli ktoś taką domenę wykorzysta do poważnych zastosowań – na przykład podepnie ją pod zwierciadlany serwer ważnej linuksowej dystrybucji? Taki właśnie problem rozstrzygnąć musi dziś społeczność Archa

Domena należąca do człowieka podpisującego się jako Alucard, ewidentnie fana anime, mogła faktycznie wstrząsnąć pozbawionych poczucia humoru Amerykanów, dla których wszystkie seksualne aluzje w sferze publicznej są dziś równie nie do pomyślenia, jak sto lat temu, w czasach obowiązywania kodeksu Haysa w Hollywood. Alucard wybrał sobie bowiem nazwę loli.forsale – a handel lolitami to przecież nie jest coś, z czym Arch Linux chciałby być kojarzony.

Deweloperzy Archa, poinformowani przez obrażonych użytkowników o dostępności na liście mirrorów tego systemu czegoś, co nosi nazwę loli.forsale, po prostu usunęli serwer z listy. Alucardowi zaproponowano przywrócenie jego mirrora, o ile zastosuje jakąś możliwą do zaakceptowania nazwę. Żądanie trudne do spełnienia, biorąc pod uwagę to, że wcześniej korzystał on z domeny o wdzięcznej nazwie cuntflaps.me. Ot takie upodobanie.

r   e   k   l   a   m   a

Zamiast zmienić nazwę, Alucard dolał oliwy do ognia, wysyłając na listę dyskusyjną pełnego ironii maila, w którym zadaje jednak fundamentalne pytanie: co trzeba, by usunąć wszelkie formy wolności słowa, zanim przestanie to mieć jakiekolwiek znaczenie dla kogokolwiek? Proponuje też stworzenie listy alternatywnych domen, uznanych za „niebezpieczne do pracy”, ale wciąż uznawane za solidne serwery lustrzane Archa. On sam może zarejestrować domenę CIAloves2.divideandconqu.er, jeśli to uczyni jego serwer bardziej możliwym do przełknięcia.

Sprawa niby śmieszna, a jednak zelektryzowała linuksową społeczność, nie o lolity bowiem chodzi (choć ktoś tam pisze, że chętnie pobierałby wszystko z uroczego lolitowego mirrora – i odsyła wszystkie oburzone feministki do ich bezpiecznych miejsc). W dyskusji (tylko na reddicie niemal 800 komentarzy) pojawił się otóż zarzut, że taka „nieprofesjonalnie” wyglądająca domena może sprawić, że ludzie pomyślą, że ich system padł ofiarą cyberprzestępców. Nie jest to takie bezpodstawne, w końcu co można pomyśleć, jeśli w odpowiedzi na polecenie netstat -putw zobaczymy na liście połączenie z loli.forsale?

Z drugiej jednak strony, czy naprawdę nazwa domeny powinna być gwarantem bezpieczeństwa – i to w erze rozwiniętej kryptografii? Jeśli pochodzące z mirrora pakiety są właściwie podpisane, domena z której pochodzą nie powinna mieć żadnego znaczenia.

Czekamy na Wasze opinie w kwestii dopuszczalności „śmiesznych”, czy też „obraźliwych” nazw domen.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.   

Trwa konkurs "Ogól naczelnego", w którym codziennie możecie wygrać najnowsze maszynki systemowe Hydro Connect 5 marki Wilkinson Sword.

Więcej informacji

Gratulacje!

znalezione maszynki:

Twój czas:

Ogól Naczelnego!
Znalazłeś(aś) 10 maszynek Wilkinson Sword
oraz ogoliłaś naszego naczelnego!
Przejdź do rankingu
Podpowiedź: Przyciśnij lewy przycisk myszki i poruszaj nią, aby ogolić brodę.