Kuriozalna legislacja w Meksyku: 10 lat więzienia za instalację Linuksa lub wymianę dysku

Strona główna Aktualności

O autorze

Meksyk wypowiada wojnę hakerom i twórcom podróbek. Tak tamtejsi politycy promowali nową Ustawę o Ochronie Własności Przemysłowej, która w minioną środę została uchwalona głosem 367 z 368 parlamentarzystów. Wyszło jednak kuriozalnie.

W myśl legislacji każdemu, kto w jakiś sposób modyfikuje swój sprzęt elektroniczny lub używa go niezgodnie z licencją, grozi kara pozbawienia wolności do lat 10.

Jako iż w przepisach nie sprecyzowano dopuszczalnego (lub niedopuszczalnego) zakresu modyfikacji, wychodzi na to, że nawet tak prozaiczne czynności jak zmiana systemu operacyjnego czy dysku twardego w laptopie stały się w Meksyku przestępstwem – zauważają internauci.

Mało tego, równie nielegalne jest serwisowanie sprzętu na własną rękę, czyli poza punktem autoryzowanym, gdyż wiąże się z "ingerencją osoby nieuprawnionej". Ponadto, Meksykanie będą mogli trafić do więzienia również za użycie nieoficjalnych materiałów eksploatacyjnych, a więc chociażby zamienników tuszy drukarkowych.

Juan Lozano Tovar, dyrektor Meksykańskiego Instytutu Własności Intelektualnej, w rozmowie z dziennikiem El Economista, kategorycznie zaprzecza, jakoby legislacja miała charakter opresyjny. Jak deklaruje, chodzi wyłącznie o ochronę praw autorskich i walkę z piractwem. W podobnym tonie wypowiada się również senator Ricardo Monreal.

Słowem, można odnieść wrażenie, że Meksyk chciał uregulować wyłącznie kwestię przeróbek prowadzących do piractwa. Ot, choćby modyfikowanie konsol tak, aby uruchamiały nieautoryzowane kopie gier. Tyle tylko że przez niezgrabne zapisy wyszło inaczej.

© dobreprogramy
s