Linux Mint 19 „Tara” – przyglądamy się najważniejszym nowościom

Strona główna Aktualności
image
Mięta z depositphotos

O autorze

Linux Mint od wielu miesięcy utrzymuje się w ścisłej czołówce dystrybucji kierowanych do niezaawansowanych użytkowników czy migrujących z Windowsa. W ostatnim czasie wydana została nowa wersja systemu, oznaczona numerem 19 i nazwą kodową „Tara”. Nowy Mint bazuje na jądrze Linuksa w wersji 4.15 i kwietniowym wydaniu Ubuntu, oferuje zatem wydłużony okres wsparcia. Aktualizacje bezpieczeństwa będzie otrzymywał aż do 2023 roku.

Niezmienne za główne wydanie uchodzi dystrybucja wykorzystująca autorskie środowisko graficzne Cinnamon, dostępne w Mincie 19 w wersji 3.8. Co ciekawe, premierę miało ono na początku maja – zanim nowy Cinnamon pojawił się w Mincie można było testować je już wcześniej na przykład na Archu. Swojego czasu Cinnamonowi 3.8 przyjrzał się już Adam. Najważniejszą nowośc stanowi przede wszystkim szybsze rysowanie okien czy zawartości katalogów ze szczególnym uwzględnieniem miniatur plików wideo czy zdjęć. Twórcy Minta chwalą się, że po pozbyciu się wąskich gardeł, czas potrzebny na narysowanie 200 okien jest podobny do wyników Metacity – trwa to zaledwie około sekundy.

Najważniejszą nowość w nowym Mincie stanowią zmiany w mechanizmie kopii zapasowych. Pierwszych dokonano w tym zakresie jeszcze w wydaniu 18.3 – wówczas użytkownicy otrzymali przepisany od nowa program do tworzenia kopii zapasowych plików użytkownika. Teraz dużej aktualizacji, przede wszystkim pod względem interfejsu graficznego doczekał się Timeshift, który tworzyć może migawki całego systemu zdalnie lub dzięki funkcjom systemu plików Btrfs. Niestety, nie doczekaliśmy się jeszcze pełnego spolszczenia programu.

Co ważne, możliwości Timeshift zostały skutecznie wykorzystane w odświeżonym menedżerze aktualizacji. Odtąd Mint będzie synchronizował dostępność migawek z listą pakietów do zaktualizowania – w przypadku, gdy kopii zapasowej będzie brakować, wyświetlone zostanie stosowne powiadomienie. Jego kliknięcie przeniesie użytkownika bezpośrednio do Timeshift. Trzeba przyznać, że stanowi to duży krok naprzód w kwestii aktualizacji Minta – miesiącami deweloperzy główkowali się, w jaki sposób chronić mniej zaawansowanych użytkowników przed przykrymi konsekwencjami ryzykownych aktualizacji. Teraz, dzięki mechanizmowi szybkiego przywracania migawek, nie obawiają się oni zachęcać nawet do korzystania z trybu automatycznych aktualizacji.

Drobnych poprawek, czy raczej dopieszczenia szczegółów, doczekał się sklep z oprogramowaniem, do którego wraz z wydaniem 18.3 trafiły paczki flatpak. Teraz sklep obsłuży także pliki .flatpakref i .flatpakrepo, zaś przeglądanie katalogu powinno być zwyczajnie przyjemniejsze: nie tylko ma się on uruchamiać szybciej, poprawiono także animacje oraz nawigację za pomocą klawiatury. Mniejsze lub większe poprawki w zakresie funkcjonalności i optymalizacji dodano także do menedżera plików Nemo oraz zestawu aplikacji systemowych XApps – mowa tu między innymi o edytorze Xed, czytniku PDF-ów Xreader.

Nie można się także oprzeć wrażeniu, że Mint z wydania na wydanie staje się coraz ładniejszy – płaski minimalistyczny motyw Mint-Y prezentuje się świetnie zarówno w jasnej, jak i ciemnej karnacji. Efekt wieńczy powiększony o kolejne pozycje zestaw ikon. Zaktualizowana została także domyślna tapeta sytemu.

Najnowszy Linux Mint 19 w wersji 32 i 64-bitowej oraz w wariantach ze środowiskiem Cinnamon, MATE lub XFCE dostępny jest na serwerach twórców. Ze szczegółową listą nowości można zapoznać się na blogu Minta. Zapraszamy także do naszego cyklu poradników Linux Mint – poradnik dla zielonych.

© dobreprogramy