Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Technologia informacyjna w edukacji

ColdZlot trwa w najlepsze, najwięksi blogowi wyjadacze zaoferowani spotkaniami na zamku, więc spróbuję swoich sił, gdy "konkurencja" zajęta. Temat nasunął mi się już początkiem roku, kiedy miałem przyjemność spotkać się z moją dobrą przyjaciółką która obecnie jest nauczycielką. Oczywiście naucza ona w jednej ze średnich szkół jakich w Polsce wiele przedmiotu szumnie nazywanego "Technologią Informacyjną". Czym jest ta cała technologia informacyjna? Według profesora Uniwersytetu Wrocławskiego Macieja M. Sysło TI to zespół środków, czyli urządzeń takich jak komputery i sieci komputerowe oraz narzędzi (w tym oprogramowania), jak również inne technologie, które służą wszechstronnemu posługiwaniu się informacją. TI obejmuje, więc swoim zakresem m . in .: informację, komputery, informatykę i komunikację. Wydaje mi się bardzo rzeczowa, jednak tym co mi się nie podoba w naszych szkołach, to uczenie posługiwania się komputerem (którym, żeby było zabawniej większość uczniów posługuje się lepiej niż niejeden z nauczycieli) a poszukiwania informacji przy jego użyciu.

Moje szybkie wnioski oparte zostały pamięcią o moich lekcjach technologii informacyjnej w szkole średniej. Pamiętam kiedy uczyliśmy się Worda. Najpierw kilka lekcji o tabulacjach, stylach, czcionkach, akapitach itp, żeby ostatecznie na sprawdzianie dostać wydrukowaną z Worda kartkę którą mieliśmy jak najwierniej w Word'zie odwzorować. Potem był Excel i oczywiście sumowanie, liczenie średniej, a w ramach sprawdzianu trzeba należało wykonać pseudo dziennik ocen kilku uczniów, wyliczyć im średnie ważone i zrobić kolorowanie średniej w zależności od wyniku. Nie pamiętam natomiast lekcji na których było wspomniane cokolwiek o wyszukiwaniu informacji, sposobach wykorzystania komputera do rozwiązania jakiegoś problemu, znalezienia miejsca gdzie mogę znaleźć jakąś pomoc. A uważam że to korzystanie z google, przeglądanie forów tematycznych, zasady tworzenia zapytań i standardy "zachowania" w internecie powinny znacznie przeważać w programie nauczania.

Zainteresowany głębszym poznaniem sposobu prowadzenia lekcji postanowiłem poszukać pierwszego lepszego programu nauczania. Pozwolę sobie zacytować kilka fragmentów:

r   e   k   l   a   m   a
Cele edukacyjne:
a) Wykształcenie umiejętności świadomego i sprawnego posługiwania się komputerem oraz narzędziami i metodami informatyki.
b) Przygotowanie do aktywnego funkcjonowania w tworzącym się społeczeństwie informacyjnym

Widać że celem nauczycieli tworzących ów program było uczenie obsługi komputera, a nie wyszukiwania informacji, natomiast podpunkt b) brzmi wyłącznie jako wypełniacz, bo skoro definiujemy cele to muszą być przynajmniej dwa!
Przebijając się dalej można znaleźć wiele rzeczy które zaczynają wzbudzać nadzieje że nie jest tak źle, w części Treści nauczania można znaleźć takie smaczki jak:

Instalacja, uruchamianie i zamykanie systemu Windows

Pierwsze słyszę żeby w szkole średniej uczono Instalacji systemu. Zaraz po tym jak uczniowie będę umieli już zainstalować system, zajmą się poważnym zagadnieniem jakim jest jego włączanie i wyłączanie.

Instalacja i obsługa urządzeń peryferyjnych

Niestety tutaj mam obawy że sprowadzi się to do podłączenia klawiatury i myszki pod USB.
Następnie przebijamy się w najobszerniejsze działy obsługi edytora tekstowego oraz tworzenia zaawansowanych dokumentów tekstowych, projektowanie prezentacji, obsługa obrazów (czyli prawdopodobnie Paint - jak dla mnie najgenialniejszy edytor grafiki dla inżyniera:-) ). Później przebijamy się przez Excela, umiejętności poruszania się po stronach internetowych i tutaj to czego nie wiem po co kogokolwiek jeszcze uczą... HTML!. Później bazy danych, a na końcu coś co tajemniczo zostało nazwane podstawy zarządzania informacją. Nie chcę sztucznie rozwlekać, dlatego polecam wam samym zapoznanie się z dokumentem który wziąłem na warsztat. Zdaje sobie sprawę że dokument jest z 2004 roku, ale po rozmowie z moją znajomą, niestety dzisiaj nauczanie tego przedmiotu ciągle powtarza te same schematy.

Czego brakuje?

W mojej ocenie technologia informacyjna jest jednym z najważniejszych przedmiotów w kształceniu młodych ludzi do życia w dzisiejszym świecie. Powinna przygotować młodego człowieka do życia w cyfrowej rzeczywistości, umiejętność wykorzystania komputera w celu znalezienia informacji, komunikacji z innymi ludźmi, oszczędności własnego czasu, zwiększenia swojej efektywności. Według mnie na lekcjach uczniowie powinni poznać zasady na których działa internet, nauczyć się oceny wartości treści które znajduje, mieć świadomość jak informacje które podaje na facebooku mogą być użyte. Młodzi ludzie nie mają pojęcia jak formułować zapytania wpisywane w wyszukiwarce. Zamiast wpisać "przepis na jajecznicę" wpisują "jak zrobić jajecznicę?", i mimo że w tym prostym przypadku znajdą czego szukają, o tyle w trudniejszych zagadnieniach formułowanie zapytania (które de facto nie powinno być pytaniem) jest przydatną umiejętnością. Podobnie jest z poruszaniem się po forach internetowych, gdzie zakładają temat rozwiązany w 10krotnie w starszych wpisach, wystarczy tylko znaleźć, poczytać i przetestować tamto rozwiązani. Uważam że przydatną umiejętnością w zakresie szeroko rozumianych obrazów jest nauczenie czym jest pixel i co się dzieje w momentach przycinania, rozciągania, drukowania zdjęć z rozdzielczością i jednocześnie ich jakością. Co również jest jakąś umiejętnością przetwarzania informacji. Przecież człowiek który potrafi dotrzeć do potrzebnej mu informacji i odpowiednio ją wykorzystać, ma dużo lepsze perspektywy rozwoju w każdej jednej dziedzinie nauki.

Aby nie rozciągać przejdę do wniosków. Dzieci i Młodzież uczący się w szkole Technologii Informacyjnej nie wynoszą z tych lekcji nic poza umiejętnością obsługi pakietów biurowych i prostego korzystania z internetu na poziomie poczty internetowej i stron z nieśmiertelnym w szkołach HTMLem. Niestety w wielu przypadkach lekcje TI są okazją dla uczniów do przesiedzenia 45 minut na facebooku, bądź pogrania z kolegami w jakieś gry na sieci. Nierzadko również nauczyciele uczący tych przedmiotów mają wiedzę mniejszą niż większość uczniów w klasie. A w tych uczniach drzemie największy potencjał, gdyż umieją obsługiwać komputer, a trzeba ich nauczyć korzystania z komputera do wyszukiwania informacji która zawsze jest kluczem do rozwiązania każdego problemu. Może lekcje technologii informacyjnej powinien prowadzić ksiądz, i co lekcje powtarzać:

szukajcie, a znajdziecie

A na poważnie, liczę że wśród czytelników są nauczyciele tego przedmiotu, chciałbym dowiedzieć się jak wyglądają u nich lekcje TI, albo ich zdanie dlaczego w bardzo wielu przypadkach lekcje TI są prowadzone tak jak opisałem powyżej. 

oprogramowanie internet Office

Komentarze