Maszyna różnicowa to pewnego rodzaju mechaniczny kalkulator, nad którym pracował Babbage. Warto zaznaczyć, że używane wtedy tablice logarytmiczne czy trygonometryczne były efektem pracy zespołów matematyków, którzy liczyli dzień i noc. Marzeniem Babbage'a, który zajmował się przecież optymalizacją procesów produkcyjnych, było opracowywanie ich maszynowo — szybko i bez pomyłek. Pierwsza propozycja została opublikowana w 1822 roku, ale była dużo za droga, aby ją zbudować i nie było możliwości sprawdzenia, czy w ogóle działa. Do pomysłu wrócił zespół naukowców z Londyńskiego Muzeum Nauki 150 lat później. Ich trzytonowa konstrukcja z 4000 elementów powstawała 3 lata i daje wyniki z dokładnością do 31 miejsca po przecinku. Na podstawie projektu z lat 1847-1849 złożoną z 8000 części, pięciotonową konstrukcję złożyli zaś Amerykanie, i to ona została sfotografowana. Urządzenie powstawało 10 lat, a ufundował je Nathan Myhrvold, były CTO Microsoftu. Maszyna działa i jej działanie jest codziennie demonstrowane, krótki reportaż pokazujący ją w akcji dostarczył Wired.
Babbage's Difference Engine No. 2
Ta maszyna znajduje się obecnie w Muzeum Historii Komputerów w Mountain View (idealne miejsce :)). W czerwcu Muzeum podpisało umowę z firmą xRez Studio, która zajmuje się szeroko pojętą fotografią, od poklatkowej do ekstremalnych zbliżeń, oraz składaniem panoram. Był to pierwszy obiekt, który firma fotografowała z tak bliska (7 stóp). Wyzwaniem była walka z głębią ostrości — przy takiej odległości i stosowaniu teleobiektywów zmniejsza się ona do centymetrów. Trzeba było uciec się do małego oszustwa w postaci techniki znanej jako focus stacking (złożenie obrazu z ostrych obszarów wielu zdjęć). Każdy obraz zastosowany w tym projekcie składa się z 28 zdjęć, najbardziej rozbudowany widok składa się z 1350 obrazów. Samo fotografowanie zajęło dwa dni.
W kwestii organizacji pracy zaś za największe osiągnięcie Babbage'a uważa się książkę On the Economy of Machinery and Manufactures, którą napisał po 10 latach badań w fabrykach. Sformułował on zasadę podziału pracy, która polega na oddzieleniu od siebie konkretnych czynności, jakie należy wykonać przy produkcji, i przydzielenia ich pojedynczym pracownikom. Pozwoliło to na szybsze wyszkolenie każdego pracownika w jednym tylko rodzaju pracy, zdobycie przez niego z czasem ogromnej wprawy, a także oszczędność czasu marnowanego wcześniej na przechodzeniu od jednej czynności do innej i udoskonalenie używanych maszyn. Dziś jest to dla nas oczywiste, ale w XVIII XIX wieku przemysłowe zakłady produkcyjne dopiero raczkowały i wiele mechanizmów odziedziczyły po manufakturach czy jednoosobowych zakładach rzemieślniczych.