Microsoft Edge Microsoft Edge 86.0.622.51

Strona główna Windows Internet i komunikacja Przeglądarki stron WWW
Pobierz program
zabezpiecz pobieranie

Microsoft Edge to nowe wydanie przeglądarki znanej z Windows 10. Tym razem Microsoft postawił na silnik Chromium, znacznie zmieniając funkcjonalność programu i możliwości jego personalizacji. W ten sposób producent chce wyjść naprzeciw oczekiwaniom użytkowników i zawalczyć o udziały w rynku przeglądarek, który jest zdominowany przez osoby korzystające z Google Chrome.

Obsługa nowego Edge'a nie powinna być wyzwaniem dla nikogo, kto wcześniej miał styczność choćby ze wspomnianym Google Chrome. Układ elementów na pasku jest bardzo zbliżony, a ustawienia pogrupowane według podobnych kryteriów, choć ich wygląd i sposób wybierania kategorii jest nieco inny.

Nowy Edge obsługuje rozszerzenia (można korzystać także z tych z innych sklepów, na przykład Chrome Web Store), proponuje kilka trybów wyświetlania strony startowej i już na pierwszy rzut oka działa sprawniej od swojego poprzednika z silnikiem EdgeHTML.

Ciekawostką jest możliwość wygodnego personalizowania strony startowej. Użytkownik może sam zdecydować o widoczności "zdjęcia dnia", ulubionych strony oraz wiadomości z kraju i ze świata. Wśród ustawień przeglądarki na uwagę zasługują rozbudowane opcje związane z blokowaniem śledzenia i prywatnością.

© dobreprogramy

Recenzje użytkowników

Nie blokuje reklam tak ostro jak Firefox i Brave, funkcja kolekcji
Cały czas na logowaniu do konta Microsoft, wciska Binga
ocena użytkownika
16.07.2020 21:21 • Recenzja do wersji 83.0.478.64

Być może dla niektórych zabrzmi to paradoksalnie, ale chwalę sobie Edge za nieblokowanie reklam. Kto próbuje czytać teksty na stronach utrzymujących się z reklam, ten wkrótce napotka na ramkę pt. 'wyłącz adblocka, jeśli cenisz naszą robotę'. Pół biedy, kiedy faktycznie masz go włączonego. Ale teraz zdarza się, że nic nie doinstalowujesz, a na ekranie zablokowany tekst. I wtedy grzebanie. W Edge takie strony wchodzą bez większych zgrzytów. Dosyć ciekawa jest również funkcja Kolekcji, w sensie takim, że nie trzeba przechodzić na oddzielny serwis zakładkowy. Niemal zdążyłam się przyzwyczaić do permanentnych monitów o tym, że nie możemy cię połączyć ze stroną, wypróbuj Binga. Niemal, bo jednak cały czas gdzieś tam jest z tyłu głowy: 'ładuj, do czorta!'. No i część, która będzie zapewne równie skomplikowana jak adblocki - jeśli jesteśmy zalogowani na koncie Microsoft, przeglądarka będzie również zalogowana, i to mocniej, niż przy analogicznym logowaniu Google. Część powie fajnie, mam wszystko w kupie, i Office 365, i dane o wyszukiwaniu. Część zaklnie i zmieni przeglądarkę przy bardziej drażliwym researchu. Co do mnie, czuję się jednak 'na podsłuchu', i nie zmienią tego zapewnienia, że ty zobaczysz, innym nie wysyłamy.

personalizacja ustawień, dbałość o prywatność i bezpieczeństwo użytkownika, dowolny język, logo
nie znalazłem
ocena użytkownika
16.02.2020 21:01 • Recenzja do wersji 80.0.361.48

Test przeprowadzony na komputerze z:
- Windowsem 7 Professional 64-bit Service Pack 1,
- procesorem Intel Core 2 Duo E7500 2,93 GHz 2,13 GHz (+GPU Intel G41 Express Chipset)
- kartą graficzną Intel Graphic Media Accelerator Driver (2 GB)
- RAM (DDR2; 2GB)

Przeglądarkę Microsoft Edge pobrałem z ciekawości, głównie dla porównania jej z Firefoxem, a także z nierozwijanym już Internet Explorerem, ale również dlatego, że chciałem mieć przeglądarkę alternatywną (czy raczej rezerwową) dla Firefoxa, a przy tym równie dobrą jak on. Wcześniej ani Opera ani Google Chrome (czy Chromium) nie spełniły (z różnych względów) moich oczekiwań. Pobrałem więc i zainstalowałem nowego Edge’a. Pierwsze wrażenia nie były specjalnie budujące - ot, jeszcze jeden produkt chromopodobny. Odstraszał mnie zwłaszcza zgrzebny wygląd przeglądarki. Ale, jak się szybko okazało, były to tylko przejściowe (i mylne) wrażenia.

Nowy Edge bazuje na silniku Chromium. Po zarzuceniu Internet Explorera i nieudanych próbach wprowadzenia w życie własnego silnika EdgeHTML programiści Microsoftu doszli najwyraźniej do wniosku, że nie ma sensu wymyślać prochu po raz drugi i sięgnęli po sprawdzone rozwiązanie – silnik Chromium. I rzeczywiście, po uruchomieniu przeglądarki ukazuje się naszym oczom znajomy widok z charakterystycznymi 3 kropeczkami w prawym górnym rogu, oznaczającymi rozwijalne menu. Zawiera ono znane już z Google Chrome zakładki, między innymi: Ulubione, Historia, Ustawienia i Rozszerzenia.

Ulubione to oczywiście ulubione zakładki. Zaimportowałem je gładko z Firefoxa, i paroma kliknięciami stworzyłem pasek menu, identyczny jak w przeglądarce Mozilli.

Historia - w tym dziale można wyczyścić historię przeglądania i ciasteczka.

Ustawienia - w zakładce Prywatność i usługi są 3 poziomy zapobiegania śledzeniu (podobnie jak w Firefoxie): podstawowy, zrównoważony i ścisły - domyślnie zaznaczony jest ten środkowy i tak też go pozostawiłem. Można również zmienić ustawienia strony głównej przeglądarki lub wyszukiwarkę. Microsoft bardzo zadbał o prywatność i bezpieczeństwo użytkownika, Widać to choćby w ciekawej zakładce Zablokowane moduły śledzenia - w moim przypadku aż 1249 zablokowanych modułów na takich stronach jak: Google (230), Facebook (151), OpenX (99) i kilkudziesięciu innych. Bardzo przydatna funkcja. W podzakładce Wygląd można dostosować przeglądarkę do własnych upodobań, w tym wybrać: motyw (jasny lub ciemny) pokazywanie paska ulubionych czy przycisku Ulubione.

W zakładce System jest domyślnie włączona pożyteczna opcja Używaj przyspieszania sprzętowego, gdy jest dostępne.

Uwagę moją przyciągnęła zakładka Rozszerzenia - rozszerzenia można pobrać z Microsoft Store. Wybrałem na początek znajomy uBlock Origin oraz Save To The Wayback Machine, a przeglądarka sama automatycznie dodała rozszerzenie z mojego antywirusa - Browsing Protection by F-Secure. Ale rozszerzenia do Edge’a można też dodać ze sklepu Chrome Web Store (po uprzednim wybraniu opcji Zezwalaj na rozszerzenia z innych sklepów). Gdyby tak jeszcze można było pobrać rozszerzenia do Firefoxa...

I to najważniejsze moim zdaniem funkcje i opcje jakie oferuje nowa, bardzo udana przeglądarka Microsoftu. Dzięki nim stała się ona według mnie godnym rywalem Google Chrome, Firefoxa czy Opery (żeby ograniczyć porównania tylko do tych najważniejszych).

Podsumowując: Edge jest w sumie podobny do wymienionych wyżej przeglądarek, tak pod względem interfejsu jak i personalizacji ustawień. Odniosłem przy tym wrażenie, że pochlania wyraźnie mniej zasobów procesora i RAM-u, niż np. Firefox. Myślę, że zostawię go na stałe, bo teraz, jakby nie było, to już przeglądarka systemowa. Wprawdzie uruchamia się ona i działa dosyć wolno (podobnie jak inne, wyżej wymienione przeglądarki), ale to tylko dlatego, że mój sprzęt jest już mocno leciwy (ponad 10-letni) i o mizernych parametrach (patrz wyżej). Wad nowej przeglądarki Microsoftu nie udało mi się znaleźć, dlatego daję jej 5 gwiazdek (+ pół za piękne logo) i zachęcam innych przynajmniej do jej przetestowania.