Nie podróż, ale bardziej jazda, i to bez trzymanki – ciśnie się na usta. Surface Neo ma dwa ekrany dotykowe połączone 360-stopniowym zawiasem i magnetyczną klawiaturę. Całość tworzy trzyczęściową harmonijkę. Jak zaprezentowano, można z tego korzystać na szereg różnych, momentami niespodziewanych sposobów. Korzystać z dwóch ekranów tak, jakby czytać książkę, po czym złożyć Neo w laptop z paskiem nawigacyjnym a la Apple Touch Bar – albo bez niego i tym samym uzyskać większą powierzchnię gładzika.
Abstrahując już od trybów zupełnie przewidywalnych, takich jak jednoekranowy tablet z drugim ekranem pełniącym wyłącznie rolę podstawki, na przykład przy oglądaniu filmu.
Surface Neo to zarazem pierwszy przykład implementacji zapowiedzianych wcześniej procesorów Intel Lakefield, naśladujących nieco koncepcję ARM big.LITTLE. Jednemu wysokowydajnemu rdzeniowi Ice Lake (Sunnycove) w procesie litograficznym klasy 10 nm towarzyszą tam cztery atomówki i komplet logiki zamknięty w obrębie pojedynczego czipu.
Przy czym o ile funkcjonalność tego nietypowego urządzenia wyraźnie nawiązuje do komputerów, o tyle gabaryty są raczej tabletowe. Oba ekrany mają po 9''. Panay pochwalił się przy tym systemem Windows 10X, czyli specjalną odmianą dziesiątki zoptymalizowaną pod kątem dwóch ekranów, o której szerzej rozpisuje się kolega Oskar Ziomek.
Surface Duo, aka powrót na rynek smartfonów
A jakby tego było mało, Microsoft zapowiedział jeszcze powrót na rynek smartfonów. No, poniekąd. Bo Surface Duo, czyli 5,6-calowa odmiana Neo, oparta na Androidzie, ani razu nie została nazwana smartfonem. Jest komputerem w skali kieszonkowej. Nie ma fizycznej klawiatury, ale drugi ekran może pełnić jej rolę, lub wcielić się w kontroler gier.
Premierę obydwu tych cacek zapowiedziano na końcówkę 2020 roku. Siłą rzeczy, przy tak odległej dacie, nie są znane ceny. Bądź co bądź, na pewno nie będą niskie.