r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Moja jest prawda, twoje są fake newsy, Facebooka będzie rząd dusz

Strona główna AktualnościINTERNET

Komu wierzą mieszkańcy naszego kraju w erze postprawdy? Interesującą odpowiedź na to pytanie znajdziemy w wynikach badania firmy MullenLowe MediaHub, przygotowanej na zlecenie serwisu WirtualneMedia. Ujawnia ono ogromny rozdźwięk międzypokoleniowy, przekładający się na stosunek do starych i nowych mediów. Jeśli takie trendy się utrzymają, to możemy śmiało powiedzieć, że Facebook stanie się telewizją naszych czasów, kształtującą umysły młodych ludzi skuteczniej, niż robiła to telewizja z umysłami ludzi dziś już starszych.

Od czasu sromotnej porażki Hillary Clinton w wyborach prezydenckich USA karierę w mediach zrobiło pojęcie „fake news”. To właśnie przez te „fałszywe newsy”, była Sekretarz Stanu miała przegrać z Wielkim Szarlatanem, Donaldem Trumpem, rzekomo przecież od samego początku swojego kampanii nie mającym szans na prezydenturę. Wyjaśnienie jak wyjaśnienie, każdy wstrząs społeczny (a takim jest na pewno ideologiczna kontrrewolucja, jaką obserwujemy w Stanach) daje pożywkę dla rozlicznych komentatorów. Muszą oni przecież opinii publicznej wszystko właściwie objaśnić – by wiedziała, co myśleć. Bardziej jest interesujące, jaki użytek zrobiono z „fake news” – a stał się on czysto pragmatyczny, choć odwołujący się do najwyższej wartości, jaką miałaby być „obiektywna prawda”.

Moja prawda jest najmojsza

Zaczęły media, które dla wygody można by określić „lewicowymi” – zaczęły one ostro oskarżać swoich ideologicznych przeciwników o rozpowszechnianie „fake newsów”. Oberwało się nie tylko Fox News, ale i rosyjskim agentom, 4chanowi, antyreptiliańskiej partyzantce i komu tam jeszcze. W pewnym momencie oskarżenia o fałszowanie rzeczywistości stały się częstsze niż ulubione dotąd oskarżenia o rasizm i seksizm. Problem nie dotyczył tylko Stanów Zjednoczonych – w Niemczech rządząca koalicja chadeków i socjaldemokratów bardzo szybko przygotowała projekty zmian w prawie, które miały pozwolić na karanie serwisów internetowych za nieprawdziwe informacje.

r   e   k   l   a   m   a

Wiodący internetowi gracze, w tym Google i Facebook oczywiście zadeklarowali wojnę z „fake newsami”. Czy to przez manipulacje SEO, czy ostrzeżenia na tablicach, zasięg „fałszywek” miał zostać mocno zredukowany. Pierwszy przykład takiej sytuacji mogliśmy zobaczyć całkiem niedawno, podczas święta wszystkich Irlandczyków, Dnia Świętego Patryka. Wtedy to w serwisie Newport Buzz opublikowano artykuł o handlu irlandzkimi niewolnikami w Stanach Zjednoczonych. Temat tzw. białych niewolników jeszt bardzo kontrowersyjny w USA, narusza bowiem obowiązującą narrację o niewolnictwie Afroamerykanów, mającą być dowodem integralnego rasizmu stanów południowych.

Użytkownicy Facebooka, którzy próbowali udostępniać ten artykuł, otrzymywali powiadomienie o tym, że to może być „fake news”, ponieważ materiał został zakwestionowany przez agencję prasową Associated Press oraz serwis Snopes.com, specjalizujący się w demaskowaniu „fałszywek”. Z jakiegoś powodu źródła te, nie mające przecież nic wspólnego ze środowiskiem uniwersyteckim, zostały przez Facebooka uznane za dość wiarygodne, by móc podważyć czyjś inny przekaz i ograniczyć jego zasięg.

„Fake news” to jednak obusieczny miecz. Wojujące z fałszowaniem rzeczywistości amerykańskie, brytyjskie czy niemieckie media same zaczęły być przyłapywane na publikowaniu informacji mijających się z „prawdą” – szczególnie w kwestiach dotyczących Rosji czy wojen domowych w Syrii czy na Ukrainie. Służba prasowa rosyjskiego MSZ uruchomiła wręcz własną stronę, na której oznaczała treści jej zdaniem nieprawdziwe. Dla Facebooka jednak rosyjskie MSZ nie jest równie wiarygodne, co serwis Snopes.com, oznaczone przez Rosjan jako „fake” treści w Facebooku udostępniały się bez ograniczeń.

O ile w wielu wypadkach można się spierać co do interpretacji wydarzeń, wiele z tych „fake newsów” nie było jak obronić. Tak było ze słynnym na początku lutego zdjęciem dziewczynki w brudnym ubraniu, uciekającej z oblężonego miasta Aleppo. Zdjęcie obiegło zachodnie media z hasztagiem #Save_Aleppo i towarzyszącymi mu artykułami o okrucieństwie wspieranej przez Rosję rządowej armii syryjskiej wobec cywili. Sęk w tym, że to nie była Syria, tylko Liban, zdjęcie zrobiono w 2014 roku, na planie filmowym teledysku. Inne takie udokumentowane „fake newsy” znajdziemy w serwisie fakecheck, uruchomionym przez rosyjską agencję RT. I ponownie, przeglądając Twittera czy Facebooka nie widać, by ktokolwiek ograniczał zasięg ich publikowania.

Zaufany Facebook konieczny dla rządu dusz

Działania serwisu Marka Zuckerberga są konieczne, jeśli chce się utrzymać kontrolę nad narracją mediów na Zachodzie – i przynieść mogą jedynie wzrost znaczenia Facebooka w polityce, może nawet do tego stopnia, że stanie się on autonomicznym partnerem rządów państw UE i NATO, a nie tylko jedną z firm działających na rynku. Jeszcze nie dziś, jeszcze nie jutro, ale z przeprowadzonych przez MullenLowe MediaHub badań wyraźnie widać, że to nowe, wychowane na Facebooku pokolenie ma gdzieś tradycyjną telewizję, niespecjalnie interesuje się horyzontalnymi portalami, ale serwis społecznościowy ma za zaufane źródło informacji.

W Stanach Zjednoczonych Facebook stał się pierwszym źródłem newsów już dla 23% populacji, szczególnie tej młodszej, a w Polsce podążamy w tę samą stronę. 84% ludzi w wieku 15-24 lat przyznało się do korzystania z serwisu przynajmniej kilka razy dziennie, w tej grupie publikowane na Facebooku treści za wiarygodne uważa aż 33%. To naprawdę niezły wynik, porównywalny z uśrednionym po grupach wiekowych zaufaniem do tradycyjnej telewizji TVN (wiarygodność 35%).

Zarazem badanie pokazuje, że TVN czy Onet znajdują największe zaufanie wśród starszych mieszkańców Polski, w grupach 45-54 i 55+, i że w ogóle są to dość ufne grupy, za dobrą monetę biorące ten oficjalny przekaz radiowo-telewizyjno-prasowy. Zarazem pozostają one sceptyczne wobec social media, czyli de facto samego Facebooka (Twitter nad Wisłą w ogóle nie ma znaczenia, najwyraźniej służy tylko dziennikarzom i blogerom do gotowania się we własnym sosie).

Nie dziś, nie jutro, ale za 10-15 lat ta ufna tradycyjnym mediom grupa skończy na emeryturze, a gros komunikacji medialnej i budżetów reklamowych przeniesie się najpewniej do Facebooka. Wtedy dopiero zobaczymy, czym może być świat kształtowany za pomocą lajków i czujników „fake newsów”.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.   

Trwa konkurs "Ogól naczelnego", w którym codziennie możecie wygrać najnowsze maszynki systemowe Hydro Connect 5 marki Wilkinson Sword.

Więcej informacji

Gratulacje!

znalezione maszynki:

Twój czas:

Ogól Naczelnego!
Znalazłeś(aś) 10 maszynek Wilkinson Sword
oraz ogoliłaś naszego naczelnego!
Przejdź do rankingu
Podpowiedź: Przyciśnij lewy przycisk myszki i poruszaj nią, aby ogolić brodę.