Navitel R600 – test wideorejestratora samochodowego z matrycą Sony

Strona główna Lab Inne
image

O autorze

Wideorejestratory samochodowe to urządzenia, po które kierowcy sięgają coraz częściej, by w razie potrzeby mieć materiał dowodowy wszelkich zdarzeń drogowych. Trend zdaje się być na tyle wyraźny, że producenci pojazdów decydują się na montowanie podobnych urządzeń nawet fabrycznie. Na szczęście rejestrator można po prostu dokupić i zamontować na szybie dowolnego samochodu, a dzięki zwiększającej się popularności, oferta na rynku jest spora, więc jest w czym wybierać.

W moje ręce wpadł Navitel R600, rejestrator kosztujący niespełna 300 złotych. Może zaciekawić wiele osób szukających swojego pierwszego rejestratora, który przy okazji nie zrujnuje domowego budżetu. Firma zresztą chwali się, że jest to jej hit sprzedażowy, a opinie większości użytkowników są pozytywne. Zapraszam do lektury poniższego testu, w którym starałem się sprawdzić R600 pod każdym kątem, by wystawić mu własną ocenę i zweryfikować, czy rzeczywiście jest urządzeniem wartym uwagi w swojej kategorii cenowej.

Dane techniczne

Na początek kilka szczegółów technicznych. Rejestrator należy do grupy małych kamerek. Wyposażono go w ekran o przekątnej 2 cali, a obiektyw ma mieć kąt widzenia 170 stopni. Warta uwagi jest matryca Sony ExmorR. To przede wszystkim od niej (w połączeniu z jakością soczewki) zależeć będzie jakość nagrań oraz zdjęć – szczegóły w dalszej części materiału.

Sprzęt wyposażono w czujnik wstrząsów (G-Sensor) z możliwością ustawiania czułości, automatyczne uruchamianie nagrywania po podłączeniu zasilania, tryb parkingowy, obsługę kart pamięci microSD o pojemności do 256 GB oraz opcję automatycznego wygaszania ekranu po zadanym w ustawieniach czasie. Obok filmów w maksymalnej jakości FullHD, rejestrować też możemy zdjęcia o rozdzielczości 12 megapikseli.

Akumulatory, w które wyposażono sprzęt dają łącznie 360 mAh pojemności. To nie pomyłka, mamy tu do dyspozycji dwa akumulatory – to efekt zgłaszanych producentowi uwag przez użytkowników, którzy borykali się z zapominaniem przez rejestrator daty i godziny (problem dotyczył pierwszej serii urządzeń). Wówczas akumulator (180 mAh) wbudowany był tylko w uchwyt i wyjęcie z niego urządzenia skutkowało utratą ustawień. Problem rozwiązano poprzez wbudowanie drugiego akumulatora, tym razem bezpośrednio w kamerkę.

Opakowanie, budowa i montaż

W zestawie, oprócz samego rejestratora otrzymujemy także uchwyt, do którego podłącza się od góry zasilanie i który wsuwany jest od boku do mocowanej na stałe do szyby płytki. Tę przykleja się przy pomocy dwustronnej taśmy 3M. W komplecie znajdują się dwa takie elementy, co umożliwia przenoszenie rejestratora pomiędzy dwoma samochodami. W opakowaniu znajdziemy także ładowarkę, przewód USB, instrukcję i ściereczkę, a w najnowszej serii także voucher na roczną nawigację Navitela do smartfonu.

Wszystkie elementy w zestawie sprawiają dobre wrażenie. Sam rejestrator wykonany został oczywiście z plastiku, ale jest to dość twardy i dobrej jakości materiał. Poszczególne elementy są dobrze spasowane, a przyciski mają wyraźny klik. Przewód ładowarki samochodowej ma ponad 3 metry, o podłączeniu informuje nas podświetlane na zielono logo Navitela na wtyczce 12V.

Zamontowany w uchwycie rejestrator można regulować zarówno na boki, jak i kontrolować jego pochylenie. Element mocujący jest bardzo ciasno spasowany, więc z jednej strony regulowanie pola widzenia może wydawać się kłopotliwe, ale z drugiej (co moim zdaniem dużo ważniejsze), dzięki temu rejestrator praktycznie nie jest w stanie sam przypadkowo zmienić położenia podczas jazdy w wyniku gwałtownych manewrów czy odwiedzania dziur w jezdni.

Montaż urządzenia w samochodzie nie jest szczególnie kłopotliwy, ale osoby zabierające się za to po raz pierwszy warto uprzedzić, że z pewnością zajmie to dłużej, niż przysłowiowe 5 minut. Ponieważ mamy do czynienia z mocowanym na stałe do szyby elementem, to jemu trzeba będzie poświęcić trochę czasu – odpowiednio oczyścić szybę, a miejsce montażu dobrze przemyśleć: pod kątem późniejszego pola widzenia rejestratora, zakresu działania wycieraczek, możliwości swobodnego podłączenia zasilania do uchwytu oraz odpowiedniej ilości miejsca, by później wysunąć z niego w bok rejestrator.

Później dochodzi jeszcze kwestia okablowania. Zaletą jest zasilanie podłączane bezpośrednio do uchwytu, bo dzięki temu przewód będzie można wprowadzić szybko pod podsufitkę. Do dyspozycji mamy ponad 3 metry kabla, więc problemu z dotarciem do złącza zasilania raczej nie będzie. W zależności od samochodu oraz wrodzonych zdolności manualnych kłopotliwe może być natomiast przeciąganie przewodu w osłonie słupka A, czy też bezpośrednio pod deską rozdzielczą.

Zgodnie z moim wyobrażeniem, rejestrator powinien być zamontowany tak, by z jednej strony miał jak najlepsze pole widzenia, więc znajdował się blisko środka szyby, ale jednocześnie niepotrzebnie nie zasłaniał pola widzenia kierowcy. Dlatego też preferuję montaż bezpośrednio za lusterkiem wstecznym. Wówczas podczas jazdy o rejestratorze można w zasadzie zapomnieć, a w razie potrzeby zmiany ustawień odchylić lusterko i zyskać dostęp do wyświetlacza. W dolną krawędź pod ekranem rejestratora wbudowano dwukolorową diodę informującą o stanie nagrywania oraz ładowania – pod krawędzią lusterka na co dzień wystarczy widzieć tylko ją, by kontrolować działanie.

Ustawienia

Większość przycisków, którymi obsługujemy rejestrator umieszczono na lewej krawędzi urządzenia. Wyjątkiem jest tylko główny włącznik (w praktyce rzadko kiedy wykorzystywany), który znajduje się na dolnej krawędzi obok slotu na kartę pamięci oraz suwak zatrzasku uchwytu na górze. Przyciskami z boku obsłużymy natomiast menu. Tutaj znajdziemy miłe dla oka ikony oraz listę opcji.

Mnogością opcji z pewnością nie można zostać powalonym na kolana, ale z drugiej strony jest tutaj wszystko, co może być potrzebne w tej klasie urządzenia. Znajdziemy tu między innymi ustawienia daty i godziny, rozdzielczości (maksymalna to FullHD), działania trybu parkingowego, czułości G-Sensora (w 3-stopniowej skali), czasu automatycznego wygaszania ekranu podczas działania oraz zdecydujemy, czy filmy chcemy nagrywać z dźwiękiem. Można stąd także obejrzeć nagrane już materiały oraz zdjęcia.

Jakość nagrań i zdjęć

Jakości nagrań w dzień nie można wiele zarzucić. Pamiętajmy, że mamy do czynienia ze sprzętem z dolnej półki cenowej, nie można więc oczekiwać od niego cudów. Filmy nagrywane za dnia, także podczas bardziej pochmurnej pogody mogą stanowić materiał dowodowy. Nagrania są dosyć szczegółowe, płynne, wyraźne i po prostu – niezłe. Choć nie przepadam za uzależnianiem przydatności nagrania wyłącznie od tego, czy widać na nim numery rejestracyjne pojazdów, śpieszę z informacją – za dnia nie ma z tym większych problemów. Rejestracje czytelne są także na stopklatkach w przypadku pojazdów jadących z naprzeciwka w mieście.

Nocą jest już jednak gorzej. O ewentualnej przydatności nagrań możemy mówić tylko w przypadku tych realizowanych w centrach oświetlonych miast. Tutaj szczegółowość stoi na niezłym poziomie i wciąż można liczyć na czytelność tablic rejestracyjnych, o ile poruszamy się dość wolno, a w okolicy nie brakuje wyraźnego blasku lamp ulicznych. Szybko pojawia się jednak inny problem – rejestracje bardzo łatwo prześwietlić, także własnymi reflektorami w przypadku pojazdu stojącego przed nami.

Na nieoświetlonych drogach poza miastem, w nocy efekty są już jednak po prostu kiepskie. Rejestrowana jest głównie czerń, oświetlona tylko nieznacznie snopem światła reflektorów. Takie nagrania z pewnością praktycznie do niczego się nie przydadzą. Jakość wszystkich nagrań można również ocenić samodzielnie bazując na zamieszonej powyżej próbce – krótkiej kompilacji filmów z różnych warunków pogodowych i pór dnia.

Rozczarowaniem okazuje się jednak także jakość zdjęć. Po matrycy Sony ExmorR o rozdzielczości 12 megapikseli spodziewałem się więcej. Oczywiście, należy wziąć poprawkę na szerokokątny obiektyw, brak autofokusa i inne cechy typowe dla rejestratora, jednak zdjęcia są po prostu kiepskie.

Z drugiej jednak strony, jeśli nie mamy ze sobą smartfonu i w przypadku stłuczki chcielibyśmy udokumentować miejsce zdarzenia czy uszkodzenia pojazdów, można to oczywiście zrobić. Zdjęcia nie będą wiele gorsze od tych, jakie wyprodukowalibyśmy tanim smartfonem sprzed kilku lat i wyobrażam sobie, że mogłyby być przydatne.

Na koniec warto jeszcze dodać, że zarówno na zdjęciach, jak i nagraniach nanoszone są dodatkowe informacje tekstowe. W przypadku zdjęć mowa o dacie i godzinie, a filmy zawierają dodatkowo informację o modelu rejestratora.

Wrażenia z użytkowania

Korzystanie z rejestratora jest bardzo wygodne. Gdy podłączymy go już na stałe do pojazdu, samoczynnie włącza się po podaniu napięcia i wyłącza kilkanaście sekund po jego odłączeniu. Zadziała to oczywiście poprawnie, o ile ręcznie podłączamy ładowarkę do gniazda zapalniczki lub (w przypadku wtyczki wpiętej na stałe) – napięcie w gnieździe 12V pojawia się dopiero po przekręceniu kluczyka w stacyjce. Miłym zaskoczeniem są wydajne akumulatory. Rejestrator można swobodnie wypiąć z uchwytu, wyjść z samochodu by zrobić kilkanaście zdjęć, a potem wrócić do pojazdu, włożyć rejestrator w uchwyt i uruchomić nagrywanie na kolejne 15 minut bez podłączania zasilania.

Podczas uruchomienia usłyszymy również krótki sygnał dźwiękowy. To przydatne, szczególnie wtedy, gdy na co dzień rejestrator zawieszony jest za wstecznym lusterkiem i kontrolujemy jego pracę jedynie wspomnianą wcześniej diodą i właśnie sygnałami dźwiękowymi. Na co dzień o obecności urządzenia można jednak całkowicie zapomnieć i w tym przypadku jest to w moim odczuciu zdecydowana zaleta.

Filmy nagrywane są w pętli, pojedyncze nagranie może mieć maksymalną długość 5 minut. Wówczas jeden plik z filmem rejestrowanym w FullHD z dźwiękiem zajmuje około 500 megabajtów. Łatwo policzyć, że na kartę pamięci o pojemności 64 GB zmieścimy więc (w dużym przybliżeniu) około 10 godzin materiału. Rejestrator sam dba o to, by na karcie znajdowały się tylko najświeższe filmy. Gdy karta zostanie zapełniona, na podstawie daty usuwane są na bieżąco najstarsze materiały.

Tu warto oczywiście dodać, że niezależnie od tego działa bazujące na czujniku wstrząsów zabezpieczanie nagrań przed usunięciem. Oznacza to, że jeśli czujnik wykryje wstrząs, dane nagranie zostanie automatycznie uznane za przydatne w kontekście materiału dowodowego i zabezpieczone przed usunięciem na karcie – trafi do odrębnego folderu SOS. Tutaj należy zwrócić uwagę na ustawienia czułości sensora i nieco z nimi poeksperymentować.

Do dyspozycji mamy trzy poziomy i trudno z góry którykolwiek z nich polecić. W moim przypadku najlepiej sprawdziło się ustawienie średnie. Wówczas była pewność, że na karcie zablokowane zostanie każde gwałtowne hamowanie czy manewr nieplanowanego omijania, ale mniejsze dziury w jezdni nie spowodują niepotrzebnego blokowania nagrań na karcie i w efekcie zapchania jej materiałem, który w praktyce nie jest nikomu potrzebny. Niewykluczone jednak, że jeśli ktoś chciałby zabezpieczać tylko skrajne sytuacje na drodze, niska czułość wystarczy do zarejestrowania stłuczki (to jednak oczywiście tylko założenie, testów się nie podjąłem).

Koniec końców czułości G-Sensora nie trzeba jednak aż tak wiele czasu poświęcać. Funkcja ma służyć jedynie zabezpieczeniu nagrania przed usunięciem. Jeśli dysponujemy przykładową kartą 64 GB (a urządzenie obsłuży nawet pojemność 256 GB), to od hipotetycznego zdarzenia na drodze musielibyśmy przebyć kolejne 10 godzin na kierownicą, by materiał zdążył się nadpisać, usuwając w efekcie (ewentualnie) niezabezpieczony film. A w końcu, jeśli mieliśmy przykrą sytuację na drodze, najczęściej damy radę zgrać materiał w krótszym czasie, prawda?

Podsumowując

Navitel R600 to bardzo ciekawy rejestrator, który zdecydowanie można polecić, ale pod kilkoma warunkami. Przede wszystkim osobie, która będzie z niego na co dzień korzystać musi zależeć na zdobyciu urządzenia z dobrym stosunkiem cena/jakość, które zaoferuje przydatne funkcje, ale nie zrujnuje domowego budżetu. Natomiast po drugie – i w tym przypadku najważniejsze – R600 warto wybrać tylko wtedy, jeśli poruszamy się głównie za dnia, a nocą tylko po dobrze oświetlonym terenie. Na dobre nagrania z nieoświetlonych dróg nocą nie ma co liczyć.

© dobreprogramy