r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Niemiecki sąd zakazał inwigilacji pracowników za pomocą keyloggerów

Strona główna AktualnościBIZNES

Niemiecki federalny sąd pracy powiedział „nie” praktyce inwigilacji aktywności pracowników przez pracodawców za pomocą keyloggerów i wszelkich innych tego typu narzędzi, chyba że było to konieczne dla udowodnienia przestępstwa. Oznacza to, że u naszego zachodniego sąsiada wszelkie zebrane w ten sposób dowody nie będą mogły być dowodem przed sądem pracy – a samo ich zbieranie jest naruszeniem federalnej ustawy o ochronie danych (BDSG), karanym grzywną w wysokości do 300 tys. euro.

Sprawa dotyczyła pewnego webdewelopera, który pracował w agencji kreatywnej – i pewnego dnia, po czterech latach pracy bez żadnych uwag czy zastrzeżeń został zwolniony z dnia na dzień. Powodem zwolnienia miały być informacje zebrane przez oprogramowanie monitorujące, które zainstalowano na służbowych komputerach.

Pracownikom powiedziano, że oprogramowanie śledzi ich aktywność w Internecie, jednak okazało się, że robi ono znacznie więcej: zapisuje każde naciśnięcie klawisza i robi w regularnych odstępach czasu zrzuty ekranu, wszystko zostaje zarchiwizowane na firmowym serwerze. I właśnie zebrane w ten sposób dane pozwoliły ustalić, że pracownik w czasie pracy zajmuje się nie tylko swoimi obowiązkami służbowymi, ale też pisze grę komputerową dla firmy swojego ojca.

r   e   k   l   a   m   a

Oskarżony przez swojego szefa przyznał się do pracy nad grą. Stwierdził jednak, że robił to tylko podczas przerw, i że przez całe cztery miesiące, odkąd zaczął, w pracy spędził nad tym może trzy godziny. Tłumaczenie nie pomogło, został dyscyplinarnie zwolniony.

Nie zgadzając się z takim obrotem sprawy, pracownik zdecydował się pójść do sądu pracy, twierdząc, że informacje wykorzystane do zwolnienia go zostały zebrane nielegalnie. Sąd pierwszej instancji odrzucił taką interpretację, sprawa trafiła finalnie do Niemieckiego Federalnego Sądu Pracy (Bundesarbeitsgericht), gdzie wyrzucony pracownik wygrał.

Jak możemy przeczytać w opublikowanym komunikacie, inwigilacja za pomocą keyloggerów i zrzutów ekranów narusza prywatność pracownika, w szczególności jego konstytucyjne prawo do samodeterminacji osobistej informacji. W Republice Federalnej Niemiec obywatel mają bowiem pełną suwerenność w zakresie tego, kiedy i jakie osobiste informacje o nich zostaną zebrane i opublikowane.

Sąd przyznał, że oprogramowanie monitorujące może być wykorzystane do śledzenia, czy nie doszło do przestępstwa, ale w tym wypadku nie można o czymś takim mówić. Naruszenie regulaminu miejsca pracy, zabraniającego wykorzystania służbowego komputera do celów prywatnych nie ma bowiem kryminalnej natury, nie stanowi też wystarczającego powodu do zwolnienia pracownika bez wcześniejszego ostrzeżenia – tym bardziej, że przez cztery lata nie było zastrzeżeń do jego pracy.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.