Jeśli słyszymy, że ktoś zamierza protestować przeciwko Uberowi, to myślimy o taksówkarzach, nieprzychylnie patrzących na konkurencję. Jednak 12 grudnia ma rozpocząć się protest, w którym udział wezmą kierowcy Ubera, niezadowoleni ze współpracy z amerykańskim przedsiębiorstwem.
Akcja doczekała się własnej strony na Facebooku – Protest Kierowców Uber Przeciwko Wyzyskowi. Jak informują jej twórcy, strona została stworzona w celu pokazania problemu o którym nie mówi się głośno. W końcu to właśnie Uber często podawany jest jako lepsza alternatywa dla innych firm świadczących usługi przewozu, a sami współpracownicy mają być zadowoleni. Jednak rzeczywistość może być inna.
Protest ma odbyć się 12 grudnia, od godziny 6 rano do 24. Podczas jego trwania, uczestnicy nie będą logować się do systemu. Natomiast kierowcy, którzy nie włączyli się do akcji, będą „atakowani” – protestujący będą zamawiać z aplikacji skierowanej dla pasażera przejazdy, które będą anulowane po 4 minutach. Kierowcy będą więc jeździć na próżno, a nawet jeśli dotrą na miejsce w ciągu 4 minut, to zostaną tylko poinformowani o akcji.
Kierowcy domagają się: obniżenia prowizji o co najmniej 10%, powrotu do cennika sprzed wakacji, skrócenia czasu oczekiwania na pasażera w centrum miasta do 2 min. oraz sprawiedliwego przyznawania zleceń. Dodają, że ceny dla klientów z pewnością są atrakcyjne, ale przez to muszą oni jeździć niemal charytatywnie. Tutaj trudno ocenić wiarygodność zarobków, ponieważ spotkamy się również z opiniami kierowców, którzy mają zarabiać kilka tysięcy miesięcznie.
Protestujący wspominają, że obecne postępowanie Ubera może doprowadzić do pogorszenia jakości usługi. Jeśli akcja nie przyniesie żadnego pozytywnego efektu, to protest ma być powtórzony za tydzień i tak do skutku. Aktualnie strona na Facebooku cieszy się słabą popularnością, polubiło ją tylko 58 osób. Dodatkowo pojawiają się komentarze osób twierdzących, że protest ich nie obchodzi i będą w poniedziałek normalnie jeździć.