Nieznany sprawca włamał się do 50 tys. drukarek, aby promować konto na YouTubie

Strona główna Aktualności
image
Źrodło: Depositphotos

O autorze

Walka pomiędzy T-Series i PewDiePie o prestiżowe miano kanału YouTube z największą liczbą subskrybcji przybrała nieoczekiwany obrót. 29 listopada nieznany sprawca, podpisujący się TheHackerGiraffe, przejął kontrolę nad ponad 50 tys. podłączonych do internetu drukarek, aby za ich pomocą zachęcać do oglądania wideo i subskrybowania PewDiePie'a.

PewDiePie, właściwie Felix Kjellberg, to najpopularniejszy użytkownik YouTube'a. Komentując gry i publikując treści humorystyczne, przekonał do siebie blisko 73 mln widzów.

Niedawno jego dominacji zaczęła zagrażać jednak bollywoodzka wytwórnia filmowo-muzyczna T-Series, która agreguje na swym kanale najpopularniejsze indyjskie hity muzyczne i zwiastuny filmów. Nieoczekiwanie przewaga PewDiePie'a stopniała do raptem 50 tys. odwiedzających.

Cracker, który podaje się za ogromnego fana Kjellberga, postanowił pomóc swojemu idolowi.

Korzystając z Shodan, wyszukiwarki urządzeń podłączonych do sieci globalnej, szkodnik stworzył listę drukarek z otwartym portem 9100. Następnie posłużył się open source'owym narzędziem Printer Exploitation Toolkit (PRET), służącym nominalnie do wyszukiwania luk w oprogramowaniu drukarek, w celu wydrukowania ponad 50 tys. ulotek reklamowych. W lekko żartobliwym tonie zachęcał w nich do porzucenia oglądania kanału T-Series na rzecz PewDiePie'a.

Skrytykował zarazem na Twitterze systemy zabezpieczeń.

Oczywiście w sieci szybko wygrzmiały teorie, jakoby to sam Kjellberg lub ktoś bezpośrednio przez niego upoważniony stał za atakiem. Niemniej bez jakichkolwiek dowodów są to jedynie domysły, choć na pewno nie bezpodstawne, zważywszy na niekiedy dyskusyjne metody działania tego youtubera. Na początku bieżącego roku PewDiePie próbował uszczknąć trochę więcej sławy wykorzystując aferę z innym youtuberem filmującym zwłoki, Loganem Paulem. W przeszłości musiał także przepraszać za dowcipy o antysemickim charakterze czy obraźliwe memy z celebrytami.

W tym kontekście atak na drukarki brzmi niczym gazeta do porannej kawy, zaskakująco zwyczajnie. A stawka – co by nie mówić – jest naprawdę wysoka. Inna sprawa, że nie wydaje się, by otrzymawszy spam w ten sposób, ktoś uległ reklamie, zamiast się istotnie zirytować. No, ale pamiętajmy, że reklama to nie tylko pula zaatakowanych drukarek, ale także, a może przede wszystkim media, które teraz nagłaśniają całą sprawę. PewDiePie znów jest na ustach wszystkich.

© dobreprogramy