Nowa Opera dostępna: sprawdziliśmy, czy naprawdę jest tak szybka

Strona główna Aktualności
image

O autorze

W ręce użytkowników trafia kolejna, stabilna edycja przeglądarki Opera. Tym razem wśród nowości największą wagę przywiązano do optymalizacji, a co za tym idzie liczyć można na lepsze wrażenia podczas przeglądania Internetu na komputerze z Windowsem – aplikacja ma być po prostu szybsza. Twórcy zastosowali kompilator Clang i w efekcie tej zmiany Opera ma osiągać w benchmarkach wyniki nawet o 38% wyższe w porównaniu do Firefoksa 58 Quantum.

W swoim teście Opera porównała swoją przeglądarkę do konkurencji, wykorzystując do tego laptopa HP Spectre z procesorem Intel i7-6500U i 8 GB pamięci operacyjnej. Nie omieszkaliśmy przeprowadzić własnego porównania, biorąc na warsztat nie tylko najnowszą Operę i Firefoksa, ale także Chrome'a i Edge'a. W naszym przypadku procesor to AMD FX-8350, 12 GB pamięci operacyjnej i zaktualizowany, 64-bitowy Windows 10. Bierzemy pod uwagę świeże instalacje przeglądarek, w których nie zmieniamy żadnych ustawień domyślnych. W tle nie działają inne, zbędne programy.

Opera istotnie osiąga lepszy rezultat od Firefoksa, ale w naszym przypadku różnica nie jest aż tak wyraźna, jak sugeruje to producent i wynosi nieco ponad 15%. Sytuacja nie różni się też znacząco od wyników, które pojawiały się przy okazji naszych poprzednich testów wcześniejszych wersji przeglądarek. Wyższej wydajności od Firefoksa nie można zaprzeczyć, ale liderem w tym zakresie wciąż pozostaje Google Chrome.

Szybkość to nie jedyne zmiany

Pomijając kwestie związane w wydajnością, w Operze pojawiają się także inne, interesujące zmiany. Pierwszą jest automatyczne przewijanie oglądanej witryny do jej początku, po wcześniejszym kliknięciu na jej kartę. Ma to być odpowiedź na potrzeby użytkowników chcących szybko wrócić do przycisków nawigacyjnych witryn, których treść przegląda się w formie nieskończonego przewijania – idealnym przykładem mają być serwisy społecznościowe z Facebookiem na czele. Ponowne kliknięcie na kartę przeniesie użytkownika ponownie w miejsce, w którym zakończył czytanie treści.

Kolejne zmiany to nowy sposób importowania zakładek w menedżerze oraz listy niedawno zamkniętych i aktualnie otwartych kart – pomoc dla użytkowników przeglądających jednocześnie wiele stron. Nowością są także udoskonalenia w zakresie odtwarzania filmów w pływającym oknie (w tym możliwość powrotu do karty, z której odtwarzany jest film), nowe ustawienia związane z technologią Flash, które pozwolą zdecydować o jej uruchamianiu na stronach, mechanizm kopii zapasowej dla ustawień oraz wygodniejsze przywracanie przeglądarki do ustawień fabrycznych.

Zmiany dotknęły także tryb prywatny. W przypadku wersji na macOS-a zmieniony został nieco wygląd, by dostosować go do tego, który znany jest z Opery na Windowsie. Operę 51 można już pobierać z naszego katalogu aplikacji. Dostępna jest wersja dla Windowsa oraz macOS-a.

© dobreprogramy