Nowy Linux Mint czeka, by go przetestować: zapowiada się na system nie do zdarcia

Strona główna Aktualności

O autorze

W tym tygodniu dostaliśmy do ręki pierwsze wydanie beta Linux Minta 19 – dystrybucji, którą od dawna polecamy na łamach dobrychprogramów jako wyjątkowo dopracowanego systemu zarówno dla początkujących, jak i tych, którzy chcą by system im po prostu działał. Po całkowitym rozstaniu z odmianą KDE i skupieniu się na środowiskach graficznych bazujących na bibliotekach Gtk+, ta nowa wersja ma się czym pochwalić. Po spędzeniu z Mintem 19 kilkunastu godzin możemy powiedzieć, że z takim właśnie Linuksem można iść śmiało wyzwalać świat PC, dziś wciąż w zdecydowanej większości należący do Microsoftu.

Wydanie Ubuntu 18.04 nie wzbudziło naszego zachwytu. Zbyt wiele rzeczy było niedopracowanych jak na dystrybucję o wydłużonym okresie wsparcia. Kto zaś zaktualizował system z poprzedniego wydania LTS, Ubuntu 16.04, mógł poczuć, jak uwierać potrafi zmiana domyślnego pulpitu z Unity na GNOME, a co za tym idzie, konieczność zerwania z wieloma dotychczasowymi przyzwyczajeniami. Z tym większym podziwem patrzymy na zespół deweloperów Linux Minta, którzy pokazali, że można na bazie Ubuntu 18.04 zrobić coś naprawdę dobrego i nowego, a zarazem nie przeszkadzać użytkownikom w pracy.

System i jego pulpit

Nowe wydanie Minta bazuje na kernelu 4.15 i bazowych pakietach Ubuntu 18.04: dostajemy demona systemd 237, serwer grafiki X.org 1.19.6, biblioteki Gtk+ 3.22.30, Qt 5.9.5, glibc 2.27 i mesa 18.0.0, oraz kompilator gcc 7.3.0. Na tej solidnej podstawie działa środowisko graficzne Cinnamon w wersji 3.8, dostępne są też odmiany z MATE (1.20) oraz Xfce (4.12.3). Tutaj skupimy się na wersji „cynamonowej”, jako najciekawszej.

O Cinnamonie 3.8 pisaliśmy już miesiąc temu, wówczas udostępniono jego testową wersję.

Przypomnijmy najważniejsze nowości:

  • ulepszenia w bibliotece muffin pozwoliły na znacznie szybsze (nawet czterokrotnie!) rysowanie nowych okienek,
  • poprawki w menedżerze plików nemo wyraźnie przyspieszyły wyświetlanie zawartości katalogów, przyspieszyły też wyszukiwarkę plików,
  • poprawiono integrację okienek typu CSD, a więc z dekoracjami rysowanymi w belce okna przez samą aplikację,
  • znacznie lepiej wyglądają powiadomienia, łatwiej nad nimi też zapanować, jedynie przeglądarki mogą wysyłać więcej niż jedno powiadomienie na pulpit jednocześnie.
  • Cinnamon ułatwia korzystanie z laptopów – blokuje ekran przed uśpieniem, pozwala na natychmiastowe wyłączenie przez zamknięcie pokrywy, aktywuje też automatycznie gładzik, jeśli nie wykryje podłączonej myszy.
  • poprawiono też kontrolkę dźwięku – pozwala na niezależne wyciszanie mikrofonu i głośników, a także ustawienie maksymalnej głośności na 150%,
  • wprowadzono nowy interpreter JavaScriptu SpiderMonkey 52,
  • dodano wsparcie dla protokołów admin://, elogind i systemd-timedated1

  • praktycznie wszystkie komponenty zostały przepisane na Pythona 3.

„Mięta” nie do zdarcia

Największą gwiazdą tego wydania jest jednak niewątpliwie system Timeshift. Znamy go już z Minta 18.3, ale tutaj stał się kluczowym elementem całego mechanizmu aktualizacji systemu. Mówiąc prostym językiem – żadna aktualizacja nie powinna zepsuć działania Minta 19, w każdym momencie będzie można „cofnąć” czas i przywrócić ostatnią dobrą migawkę systemu.

Już po pierwszym uruchomieniu systemu zobaczymy nowy ekran powitalny, który w pierwszym z kroków poprosi o wybranie pożądanej strategii tworzenia kopii zapasowych. Domyślnie korzystamy z mechanizmu bazującego na protokole rsync i kopii przyrostowych na wskazanym nośniku, tworzonych z określoną częstotliwością. Bardziej zaawansowani użytkownicy, o ile sformatowali podczas instalacji dysk w formacie Btrfs, mogą poprzez Timeshifta skorzystać z jego zaawansowanych mechanizmów migawkowych. Wszystko to oczywiście przez łatwy w użyciu graficzny interfejs.

Co ogromnie interesujące, deweloperzy Minta połączyli Timeshifta z menedżerem aktualizacji. Ten ostatni polega na Timeshifcie jako gwarancie stabilności – jeśli nie skonfigurowaliśmy strategii tworzenia kopii zapasowych, to menedżer aktualizacji będzie o tym nam przypominał.

I bardzo dobrze. Takie podejście pozwoliło teraz domyślnie włączyć automatyczne aktualizacje systemu. Nawet jeśli coś pójdzie nie tak, przywrócenie Minta z migawki zajmuje dosłownie chwilę.

Oprogramowanie na żądanie

Znany z Minta 18.3 nowy menedżer oprogramowania doczekał się licznych poprawek w interfejsie. Czynią go one znacznie ładniejszym i przejrzystszym, szczególnie za sprawą animacji przejść i lepszego ułożenia kategorii. Lepiej działa też nawigacja klawiaturą, można wreszcie wyszukiwać w kategoriach, samo zaś wyszukiwanie jest znacznie szybsze. Wskaźniki aktywności i ładowania pozwalają zaś łatwiej śledzić stan operacji odbywających się w tle.

Trochę zmieniło się też pod maską. Dzięki zastosowaniu wewnętrznego bufora dla źródeł oprogramowania APT i paczek Flatpak, menedżer oprogramowania traktuje oba typy aplikacji na równi, użytkownicy mogą nimi zarządzać tak samo, niczym się nie martwiąc – wreszcie np. zobaczą rozmiar aplikacji z paczki flatpakowej. A dzięki daleko posuniętej optymalizacji tego bufora, menedżer oprogramowania uruchamia się o wiele szybciej niż wcześniej.

Systemowe aplikacje

Mint od dawna rozwija swoje Xapp, lekkie i całkiem niezłe aplikacje systemowe, które stanową nieodłączną część „cynamonowego” pulpitu. W Mincie 19 edytor tekstowy Xed dostał nowe okno preferencji, okno pomocy dla skrótów klawiaturowych oraz nową wtyczkę do automatycznego uzupełniania słów.

Czytnik PDF Xreader też ma nowe preferencje, wsparcie dla dodatkowych pasków narzędziowych i szybki dostęp do ostatnio otwieranych dokumentów PDF i ePUB. Możliwa jest też zmiana rozmiaru wyświetlanych miniatur, oddzielnie dla każdego dokumentu. Poprawiono płynność przewijania, dodano możliwość usuwania notatek w tekście, wreszcie można też zapisać dokumenty ePUB.

Pozostałe ulepszenia

Pojawiła się możliwość formatowania nośników pamięci USB w formacie exFAT, wskazania domyślnego monitora dla formularza logowania w konfiguracjach wielomonitorowych i poprawiono integrację z pobieraniem plików przez Firefoksa – stan pobierania będzie widoczny na liście okien.

Mint domyślnie zawiera nie tylko kodeki multimedialne, ale i fonty Microsoftu, domyślnie w systemie znalazł się kalendarz GNOME, usunięto zaś komunikator Pidgin, znacząco poprawiono wsparcie dla HiDPI, dodano dziesiątki nowych ładnych tapet.

Wypróbujcie nowego Minta 19 „Tara” sami – obraz ISO znajdziecie tutaj. Jak na betę – kawał świetnej roboty.

© dobreprogramy

Komentarze