reklama

Od przyszłego roku nowe aplikacje z Google Play nie ruszą na starych Androidach

Strona główna Aktualności

O autorze

Hodowca maszyn wirtualnych i psów, poza tym stary linuksiarz, bonvivant i śmieszek. W 2012 roku napisał na DP o algorytmie haszowania Keccak i wciąż pamięta, jak on działa.

Nowe aplikacje tworzone na Androida nie będą mogły już za bardzo spoglądać w przeszłość. Google ogłosiło, że programiści chcący udostępnić swoje nowe oprogramowanie przez sklep Play już od przyszłego roku będą musieli pisać je przynajmniej na Androida Oreo. Taki sam los czeka aktualizacje starych aplikacji. Wszystko to oficjalnie w imię zwiększenia bezpieczeństwa systemu. Można jednak sądzić, że chodzi także o pozbycie się z rynku starszych wersji Androida i rozwiązanie tym samym problemu z jego fragmentacją.

Jeszcze dziś można natrafić w sklepach na urządzenia z Androidem 6.0 – tymczasem już w przyszłym roku mogą one zostać w praktyce pozbawione dostępu do oprogramowania z oficjalnego sklepu Play. Z bloga dla deweloperów Androida dowiadujemy się, że od sierpnia 2018 roku wszystkie nowe aplikacje wprowadzane do sklepu Play będą musiały być kompilowane na aktualny poziom API (czyli najpewniej API level 27 – Android 8.1). Od listopada 2018 roku obowiązek ten zostanie nałożony na aktualizacje już istniejących w Google Play aplikacji.

To nie wszystko. Z początkiem 2018 roku sam sklep Play zacznie dodawać do każdego pliku APK dodatkowe „metadane bezpieczeństwa”, mające posłużyć ułatwieniu weryfikacji autentyczności aplikacji. Od sierpnia 2019 roku nowe aplikacje i oraz aktualizacje istniejących aplikacji korzystających z natywnych bibliotek będą musiały dostarczać 64-bitowe wersje obok wersji 32-bitowych.

Zmiany mają sprawić, że aplikacje z których korzystamy staną się tak bezpieczne i wydajne jak sam Android. Chodzi o to, by deweloper nie mógł wgrać do Play aplikacji, która nie pyta o prawo do skorzystania z określonych funkcji sprzętu (np. kamery czy geolokacji), kompilując ją na API level 22 (Android 5.0). Nowy system uprawnień dla aplikacji zaczął bowiem działać dopiero od Androida 6.0 (API level 23).

A co z pozostałymi zmianami? Automatyczne dodawanie „metadanych bezpieczeństwa” do plików APK brzmi jak przygotowanie jakiegoś nowego mechanizmu antypirackiego dla aplikacji z Play, z kolei wymóg 64-bitowych wersji brzmi jak przygotowanie się na erę procesorów ARM, które nie uruchomią już 32-bitowego kodu.

Stare, nieaktualizowane oprogramowanie będzie mogło pozostać oczywiście w Play, narzędzia deweloperskie na czele z Android Studio pozwolą na budowanie plików .apk dla starszych wersji Androida, ale nie ma się co oszukiwać – nowa polityka to początek końca fragmentacji Androida. Google dąży do sytuacji, w której jego system mobilny będzie aktualizowany w tempie bliskim tego, co jest w stanie zaoferować Apple. Nie jest to tak wielkie obciążenie dla producentów jak mogłoby się wydawać. Dzięki projektowi Treble, izolującemu warstwę sterowników sprzętowych, aktualizowanie Androida stało się znacznie łatwiejsze: wystarczy wprowadzić jedynie odświeżoną implementację systemu operacyjnego, a to co skryte w katalogu /vendor będzie mogło pozostać bez zmian.

Takie postawienie sprawy oznacza poważne konsekwencje dla użytkowników starszych smartfonów, które nie otrzymały aktualizacji – będą mogli przez pewien czas instalować tylko te aplikacje z Play, które nie zostały zaktualizowane. Później pozostanie im szukanie plików .apk w Internecie.

Jest to też początek końca praktyki wprowadzania na rynek nowych urządzeń ze starszymi wersjami systemu – teraz producenci będą musieli gonić najnowszego Androida, w przeciwnym razie ich smartfony nie będą mogły skorzystać z oprogramowania oferowanego przez Play. Już przecież od sierpnia 2019 roku oprogramowanie udostępniane przez Google Play będzie musiało być kompilowane na Androida P, i tak co rok.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama