r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Przerost ambicji pogrążył plany Apple: zamiast iCara oprogramowanie do busika

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Uwielbiamy porównywać branżę komputerową do branży motoryzacyjnej, niezależnie od tego, jak bardzo bez sensu takie porównania by były. Ciekawie jednak się robi, gdy branża komputerowa naprawdę bierze się za motoryzację, wnosząc w tę dziedzinę całkowicie odmienne podejście do technologii. Dzięki staraniom dziennikarzy New York Timesa możemy właśnie przyjrzeć się bliżej temu, jak ta historia potoczyła się dla Apple, które jeszcze kilka lat temu przymierzało się do zrewolucjonizowania współczesnego samochodu w ramach projektu Titan. I jak to w wypadku większości zapowiadanych rewolucji, góra urodziła mysz.

Już w czerwcu br. Tim Cook w wywiadzie dla Bloomberga przyznał, że Apple obecnie pracuje nad oprogramowaniem dla autonomicznych samochodów. To i tak dużo, jak na firmę o niewielkim doświadczeniu w zakresie sztucznej inteligencji czy systemów operacyjnych czasu rzeczywistego. Nikt chyba nie chciałby przecież jeździć autem, którego hamulce kontrolowane są przez jakąś odchudzoną wersję iOS-a. Najwyraźniej chodziło o zupełnie nowy system operacyjny dla aut – i to robiony przez przejętych z BlackBerry ludzi, mających wielkie doświadczenie w dziedzinie systemu QNX. A to właśnie ten system jest dziś bardzo chętnie wykorzystywany w sterowaniu przemysłowym i motoryzacji.

r   e   k   l   a   m   a

Spory krok w tył, jak na to, czym miał być Titan. Radykalni futuryści lat 60 zeszłego stulecia nie powstydziliby się takiej wizji auta – system wspomaganej rzeczywistości w szybach, kabina bez kierownicy i pedałów, bezszelestnie otwierające się przesuwane drzwi, osadzone w karoserii lidary… a nawet sferyczne koła. Ktoś bowiem w Apple uznał, że takie sferyczne koło pozwoliłoby na ruch poprzeczny auta. W każdym razie, jak się ma zespół projektantów pracujących pod okiem Jonathana Ive, głównego projektanta Apple’a, wszystko jest możliwe. Nawet gdy nie jest możliwe. Najważniejsze było bowiem podstawowe założenie Apple’a – kontrolować każdy aspekt produktu.

Takie podejście samo się prosiło o kłopoty. Zarówno skala przedsięwzięcia jak i niezdolność skonkretyzowania wizji przytłoczyły członków zespołu. Jak twierdzą ludzie, którzy pracowali przy Titanie, narzekano na zmieniające się priorytety i arbitralne, nierealistyczne terminy. Nie potrafiono się nawet dogadać co do tego, czy auto miałoby by być półautonomiczne (w pewnych sytuacjach kierowca mógłby przejąć kontrolę), czy też całkowicie autonomiczne. Steve Zadesky, dyrektor Apple początkowo zarządzający projektem był za pierwszą opcją, ale przebił go wspomniany Jonathan Ive – któremu wyśniło się całkowite przedefiniowanie doświadczenia motoryzacyjnego. W końcu po co prowadzić auto, gdy w tym czasie można czytać Facebooka na iPadzie, słuchając muzyki z iTunes?

Brak spójnej wizji w zakresie technologii motoryzacyjnych, nie przeszkodził w rozpoczęciu prac nad systemem operacyjnym dla niemożliwego auta. Tak jak wcześniej spekulowano, otrzymał on nazwę CarOS. Co poza nazwą udało się zrobić? Najwyraźniej nie tak wiele, skoro deweloperzy nie mogli się dogadać nawet co do tego, w jakim języku go pisać: czy w uwielbianym w Cupertino Swifcie, czy też jak wszyscy inni, w C++.

Zmarnowany czas i pieniądze w końcu zmusiły menedżerów Apple’a do działania. W 2016 roku na czele projektu postawiono człowieka do zadań specjalnych, Boba Mansfielda, z wykształcenia inżyniera, który od lat zajmował się w Apple pracą nad rozwojem komputerów Mac oraz iPada. Ten chyba zdał sobie sprawę z tego, że wynajdywanie koła na nowo niczego dobrego nie przyniesie. Skasował on plan budowy samochodu Apple, zwolnił część zespołu pracującego nad tymi sprzętowymi wynalazkami, na ich miejsce zatrudnił ekspertów od systemów autonomicznych.

Te zdecydowane kroki doprowadziły do czegoś, co może być pierwszym realnym owocem Projektu Titan. To autonomiczny busik PAIL (Palo Alto to Infinite Loop), który jeździ sobie po campusie Apple, przewożąc pracowników między budynkami. Sam pojazd przypominać ma autobusiki robione przez firmę Local Motors, na pewno jednak działa pod kontrolą oprogramowania stworzonego przez programistów Apple.

Rewolucji w tej dziedzinie więc nie będzie, a przecież właśnie takiego rewolucyjnego produktu na miarę drugiego iPhone’a firma z Cupertino desperacko potrzebuje. Apple to nie Microsoft, ponad połowa jego przychodów pochodzi ze sprzedaży iPhone’a. Wystarczy jeden słabszy rok na rynku smartfonów, a dla najwyżej skapitalizowanej firmy tej planety zaczną się kłopoty.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.