Kilka słów o „zawodowych kierowcach” dużych pojazdów

Witajcie, dzisiaj muszę się trochę pożalić. Specjalnie w tytule zawarłem sformułowanie zawodowi kierowcy w cudzysłowie, bo ci, których będę opisywał raczej na to miano nie zasługują. Oczywiście nie można generalizować, ponieważ dobrych kierowców jest cała rzesza wśród tych zawodowych, niemniej wielu z nich jednak popełnia grzeszki, które czasami nie są takie lekkie. Przede wszystkim musimy sobie uświadomić, że od zawodowy kierowca nie jest zwykłym kierowcą — on na drodze wykonuje swój zawód, jest odpowiedzialny za pojazd, ładunek, innych użytkowników drogi itp. Zawodowy kierowca przechodzi regularne badania, psychotesty, wymaga się od niego znacznie więcej, niż od zwykłego kierowcy, który zrobił Prawo Jazdy i od czasu do czasu jeździ sobie autem. W moim tekście skupię się jedynie na kierowcach dużych pojazdów: ciągników siodłowych z naczepami (popularnie zwanych TIRami) oraz autobusów. Kierowców zawodowych aut osobowych i dostawczych pominę, chociaż o kurierach to pewnie można napisać osobną książkę, no ale taka też ich specyfika pracy, z resztą ciężko ich zaliczyć do prawdziwych zawodowych kierowców, pomimo tego, że ich zawodem istotnie jest prowadzenie auta.

Jeżdżę dość sporo, gdyż codziennie robię około 150km — do pracy (z Wrocławia kawałek za Oleśnicę i z powrotem, do tego trochę po mieście). Głownie jeżdżę AOW i trasą ekspresową S8, dlatego spotykam się z sytuacjami, które w mieście raczej nie mają miejsca, a o których zaraz napiszę szerzej. Kiedyś używałem CB, więc mogłem reagować na różne dziwne zachowania, obecnie nie używam, bo zwyczajnie nie jest mi do niczego potrzebne (chociaż, jak pokazuje życie czasami bardzo by się przydało). Skupię się na przypadkach, jakie zaobserwowałem lub obserwuję na drodze podczas moich wojaży, ale zapewne w komentarzach dowiemy się o całej masie innych wykroczeń popełnianych przez „bohaterów” tego tekstu.

Kierowcy autobusów MPK

To bardzo specyficzna grupa kierowców. Czasami mam wrażenie, że prowadzą te autobusy za karę. O ile bardzo rzadko zdarzają się incydenty w stosunku do pasażerów, o tyle do innych kierowców już znacznie częściej. Dla przykładu prosta sytuacja... miasto, zatłoczone skrzyżowania, auta wjechały na skrzyżowanie i nie wszystkie zdołały z niego zjechać (skrzyżowanie duże, więc to się zdarza, nawet jeśli ktoś wie o tym, żeby nie wjeżdżać na skrzyżowanie jeśli będzie utrudniony zjazd z niego). Jedzie kierowca autobusu i nie może przejechać, dostał zielone więc ruszył — co do końca też nie jest zgodne z przepisami, bo skoro nie może wjechać na skrzyżowanie, ponieważ tarasują je pojazdy, to powinien stać, mimo zapalonego światła zielonego. No ale ruszył i jedzie i trąbi i krzyczy i praktycznie wjeżdża w pojazdy blokujące skrzyżowanie, powodując tym samy prawie zawał serca u starszej kobiety, która nie zdołała opuścić skrzyżowania swoim pojazdem. Odwróćmy sytuację — kierowca autobusu wjechał na skrzyżowanie i nie zdołał go opuścić, tym samym tarasuje pół skrzyżowania uniemożliwiając ruch innym pojazdom. Co robi? Ma to wszystko głęboko w poszanowaniu, nie przejmuje się, on przecież nie musi przestrzegać przepisów, on tu jest „paniskiem” na drodze. A wystarczy trochę więcej wyrozumiałości, obserwacji otoczenia i sytuacji na drodze, może trochę więcej uwagi poświęconej temu zagadnieniu na kursach Prawa Jazdy — to wystarczy i ludzie nie będą popełniać takich błędów, a nawet jak komuś się zdarzy, to inni nie będą dostawać białej gorączki.

Kierowcy TIRów — włączanie się do ruchu

To jest plaga i nie mam na myśli tutaj samego włączania się do ruchu, ale ustępowanie pojazdom, które się do tego ruchu włączają. Już tłumaczę w czym rzecz... Przykładowo jadę sobie AOW — 3 pasy, na prawym jedzie TIR, na środkowym jadę ja, na lewym jakieś pojazdy. Zbliżamy się do węzła, mijamy go i za węzłem jest dodatkowy pas, z którego pojazdy włączają się do ruchu. Oczywiście są na podporządkowanej i mają obowiązek ustąpić pierwszeństwa pojazdom poruszającym się po AOW, ewentualnie w miarę możliwości włączyć się płynnie do ruchu. Wszystko fajnie, założenia bardzo dobre, nawet pojazdy jadące po AOW, mogą zjechać na środkowy pas, tym samym umożliwiając włączenie się do ruchy tym pojazdom, które właśnie wjeżdżają na AOW. Problem polega na tym, że kierowca TIRa jadący na prawym pasie nagle zjeżdża na mój pas (środkowy) chcąc niby „upłynnić” ruch, zwalniając pas dla pojazdów włączających się na AOW. Nagle to znaczy nagle — on ma prędkość 90km/h, ja mam 130, a nawet 140, czy 150, bo tyle wolno, różnica jest duża. Ja zmienić pasa na lewy nie mogę, bo jadą tam samochody, więc muszę mocno hamować. Pytam się teraz - gdzie ten gość ma mózg? Przecież kosztem tego, że niby chce upłynnić ruch, tak naprawdę stwarza o wiele groźniejszą sytuację. To naprawdę jest nagminne i czasami żałuję, że nie mam rejestratora. Mam nadzieję, że ta kwestia została dobrze zrozumiana.

Kierowcy TIRów —wyprzedzanie

Na przykładzie trasy S8, gdzie ruch nie jest specjalnie wielki dokładnie widać, jak bezmyślni są niektórzy kierowcy TIRów. Jadą jeden za drugim, zbliżam się do nich, za mną nie ma żadnego pojazdu — gość patrząc w lusterko musi to widzieć. Co robi? Nagle zaczyna wyprzedzać drugiego TIRa. Ja tym samym muszę hamować. Dla przypomnienia on ma prędkość ok 90, ja ok 130km/h. Następnie wyprzedza tego drugiego TIRa przez ładnych kilkaset metrów, gdyż jeden z nich ma prędkość 87, a drugi 90. Człowiek jedzie za nimi i krew go zalewa, bo wie, że gdyby ten kierowca miał mózg, to by najpierw mnie przepuścił, a potem sobie wyprzedzał, ale nie on ma w d***, bo jedzie dużym autem i co mu kto zrobi? O ile wyprzedzanie się TIRów na autostradzie powoduje jedynie zdenerwowanie innych kierowców, o tyle gdy dzieje się to na normalnej drodze krajowej stwarza to realne zagrożenie. Na YouTube można znaleźć całą masę przykładów niebezpiecznych zachowań kierowców TIRów. Tak jak pisałem na początku — od zawodowych kierowców wymaga się więcej, znacznie więcej, przede wszystkim odpowiedzialności na drodze.

Podsumowując mój krótki artykuł (o ile można to tak nazwać), chciałbym tylko napisać, że chyba należy zmienić nieco tryb nauczania nowych kierowców i szkolenia dotychczasowych. Należy większy nacisk kłaść na uświadamianie ich o sytuacjach, jakie mogą ich spotkać na drodze i jak sobie z nimi radzić. Należy pokazywać zdjęcia i filmy z wypadków — to doskonale działa na wyobraźnię i ma skuteczny efekt prewencyjny. Jeśli ktoś jest zainteresowany, to może wejść sobie na stronę liveleak.com i wpisać hasło: car accident, head crash, car crash itp. — wtedy dopiero człowiek jest w stanie zrozumieć dlaczego warto być rozważnym na drodze.