Skype właśnie stał się jeszcze gorszy, choć wydawało się to już niemożliwe

Strona główna Aktualności
Skype właśnie stał się jeszcze gorszy, choć wydawało się to już niemożliwe
Skype właśnie stał się jeszcze gorszy, choć wydawało się to już niemożliwe

O autorze

Microsoft od wielu lat wydaje się uparcie próbować obrzydzić Skype'a całemu światu. Podczas gdy wiele programów może poszczycić się burzliwą historią przeplatania lepszych i słabszych wydań, każda kolejna wersja Skype'a jest gorsza od poprzedniej. To nieprzejednanie jest niemal godne uznania. Wielu z nas brakuje w życiu konsekwencji tak żelaznej, jak pęd Microsoftu do pogrzebania swojego komunikatora. Jest to działanie pewne kunsztu: nawet chwilowy, pozorny progres, prędko jest niweczony na jakiś nowy, nieznany wcześniej sposób.

Co tym razem? Otóż jak donosi Zac Bowden, rozpoczęto rozsiewanie nowej wersji klienta Skype, tym razem opartej o środowisko Electron. Niesławny framework dla aplikacji wieloplatformowych, to (w dużym skrócie) metoda uruchamiania aplikacji internetowych udających prawdziwe, poprzez dołączenie całego Chromium pod spodem. Takie aplikacje stawiają na zgodność za wszelką cenę, używając własnej kopii Chromium nawet, gdy w systemie zainstalowany jest Chrome.

W konsekwencji, każda uruchomiona aplikacja Electron to kolejna kopia przeglądarki Chrome, zjadająca pamięć nie tylko z powodu uruchamiania aplikacji napisanej w językach internetowych, ale także ze względu na to, że Chrome jest łakomy. Zauważalnie mniej pamięci jest potrzebne do uruchomienia "aplikacji" jako strony internetowe w używanej właśnie przeglądarce (PWA), niż do uruchamiania kolejnych, ukrytych przeglądarek dla kolejnych aplikacji.

Elektronowa moda

Co więcej, stosowanie aplikacji PWA działa lepiej niż aplikacji Electron, nie tylko ze względu na pamięć. Niepotrzebne stają się oddzielne, dedykowane i niebezpieczne aktualizatory. Działają też natywne powiadomienia, ponieważ Firefox, Edge i Chrome je obsługują, ale Electron jakoś nie do końca. Doskonałym przykładem tego szaleństwa jest Microsoft Teams: program Microsoftu, który do niedawna nie obsługiwał systemowego trybu ciemnego i natywnych powiadomień, możliwych do wyciszania w Centrum Akcji.

Skype był już raz aplikacją Electron. Pojawił się w takiej postaci jako nowa, wieloplatformowa wersja, zastępująca klasycznego klienta pulpitowego, nieprzepisanego z Delphi od momentu zakupu w 2011. Przez chwilę jednocześnie rozwijane były klasyczny Skype, Skype Electron i Skype UWP. Ten pierwszy w końcu przestał działać, a wersja UWP była wysoce niekompletna, więc przepisano ją w React Native.

Celem ujednolicenia bazy kodowej, porzucono Skype'a Electron i skoncentrowano się wyłącznie na React Native: Skype ze Sklepu potrafił nieco mocniej integrować się z systemem, ale poza tym był identyczny z oficjalnym klientem ("EXE") na pulpity.

Taniej? Łatwiej?

Okazuje się jednak, że i ta wersja zostanie porzucona i Sklep będzie po prostu instalował taki sam program, jak ten dostępny do pobrania bezpośrednio od producenta. Oznacza to nie tylko całkowite porzucenie UWP, ale także rezygnację z wszelkich form integracji z Windows 10: trybu ciemnego, synchronizacji kontaktów, działania w tle, natywnych powiadomień, odpowiedzi z Centrum Akcji i żywego kafelka. Równie dobrze można wtedy używać Windows 7.

Zmiana jest tym zabawniejsza, że całkiem niedawno aplikacja Xbox porzuciła Electron na rzecz React Native. Motywowano to mniejszym zapotrzebowaniem na pamięć. Nic dziwnego. Obowiązkowa aplikacja startująca z systemem, pożerająca gigabajt RAMu i nieużywana przez pokaźne grono klientów, była przesadą.

Skype'a da się u nas pobrać, ale może warto się zastanowić, czy nie lepiej po prostu używać wersji PWA. Będzie lżejsza. To generalnie dobra rada. Dzięki temu możemy oszczędzić sobie kolejnych kopii Chromium, potrzebnych do działania aplikacji Discord, Slack, Messenger i Skype.

© dobreprogramy
s