Strefa retro na Pixel Heaven: niecodzienne komputery i konsole

Strona główna Aktualności
Strefa retro na Pixel Heaven: niecodzienne komputery i konsole
Strefa retro na Pixel Heaven: niecodzienne komputery i konsole

O autorze

Powiedzieć, że Pixel Heaven to impreza growa, to jak powiedzieć, że Wolfenstein był pierwszym FPS-em. Niby wszystko pasuje, ale jednak zgrzyta. Nie ma gwiazd YouTube'a ani wielotysięcznych nagród. Są gwiazdy demosceny i Game Jam.

Zajezdnia autobusowa na zielonym Żoliborzu zapewniła industrialny klimat, duszny i wilgotny, ale odpowiedni stylistycznie. W strefie gier i komputerów retro można spędzić cały dzień, nawet nie wchodząc do dalszych części festiwalu. Zwiedzając, odświeżyłam sobie między innymi "Super Mario Bros.", "Contrę", "Galagę" (tak, miałam Pegasusa). Nie wszystkie dobrze się zestarzały - "Contra" po latach już tak nie wciąga. Za to Lamienie w "River Ride" bawi tak samo, jak 25 lat temu.

64 twarze Ponga

Pong jest grą banalnie prostą, ale ma coś wyjątkowego: wariant sterowania analogową gałką, którą trzeba obracać, by przesuwać swoją "paletkę". Podczas Pixel Heaven znalazłam kilka sprzętów, na których można zagrać w Ponga. Najbardziej interesujący jest stół, pod którego blatem przemieszczają się fizyczne "paletki", a do sterowania wykorzystywane są spore gałki z logo Atari. Całość ma szklany blat i LED-owe podświetlenie. Mogłabym mieć taką ławę.

Poza tym stolikiem można było zagrać w Ponga na trzech konsolach domowych. Binatone TV Master MK IV to konsola z czterema grami sportowymi, popularna w Wielkiej Brytanii pod koniec lat siedemdziesiątych (premiera w 1977). Konsola daje czarno-biały obraz i może działać na bateriach lub na zasilaczu. Na rynku był też wariant czarny.

Nieopodal znalazłam konsolę Interton Electronic Video 3000. To niemiecki system z 1978 roku, bazujący na niezwykle popularnym wtedy układzie scalonym AY-3–8500 - amerykańskim czipie, generującym gry typu Pong. Specjaliści szacują, że układ ten znajdziemy w przynajmniej 500 modelach konsol. Ponieważ nie ma napisów, a jedynie piktogramy, była sprzedawana na całym świecie.

Najlepsze zostawiłam na koniec. Przed wami jedyna polska konsola do gier! Ameprod TVG-10 była produkowana w zakładach Elwro, seryjna produkcja ruszyła w 1979 roku.

Konsola ma dwa obrotowe kontrolery i 6 gier (tenis, hokej, squash, pelota i dwie wersje strzelania do celu), których prędkość można dopasować przyciskami. To kolejna zabawka używająca układu AY-3–8500. Zwróćcie też uwagę na możliwość umieszczenia kontrolerów w obręczach na bokach konsoli. Widać, że konstrukcję obudowy ktoś przemyślał.

Opiekunowie sprzętu ze strefy retro powiedzieli mi, że nie ma pewności, do którego roku trwała produkcja - prawdopodobnie do 1984. Do polskich domów trafiło ponad 100 tysięcy egzemplarzy tej konsoli. Przy takiej produkcji aż dziwne, że tę konsolę widuję tak rzadko.

W Dooma tylko na Macu

Na komputery firmy Apple wydanych zostało sporo gier. Pierwsza, jaka przychodzi mi do głowy, to "Prince of Persia", ale na Pixel Heaven ten kultowy tytuł był uruchamiany na pecetach. Na Macach zaś zainstalowany był Doom.

Jako pierwszy wpadł mi w oko Apple Macintosh Performa 6214CD. Model ten był sprzedawany z oprogramowaniem dla studentów, a jego bliźniak (Performa 6200CD) był kierowany dla biznesu. Model ten był produkowany w 1995 i 1996 roku. Ten Mac dostał procesor z taktowaniem 75 MHz (PowerPC 603), 8 MB RAM-u z możliwością rozszerzenia do 64 MB 72-pinowymi kośćmi SIMM, zintegrowaną kartę graficzną (640×480) i dysk o pojemności 1 GB. Do tego napęd optyczny x4 i zewnętrzny modem. Był sprzedawany z systemem Mac OS 7.5.1, waży 8,6 kg.

Drugi Mac w strefie retro przyciągnął mnie klawiaturą. Mam słabość do klawiatur łamanych w stylu Microsoft Natural, a ta z daleka wyglądała podobnie. Była podłączona do Power Macintosha G3 233 - jednego z ostatnich beżowych modeli komputerów osobistych Apple'a. To model z listopada 1997 roku. Zestawienie go z dwa lata starszym Macintoshem Performa 6214CD pokazuje, jak szybko rozwijały się w tym okresie komputery.

Power Macintosh G3 233 był produkowany w 1997 i 1998 roku. Prędkość taktowania procesora wynosi 233 MHz, jak sugeruje nazwa. Został tu użyty procesor PowerPC 750 (G3). Standardowo miał 32 MB RAM-u, według Apple'a radził sobie z 192 MB, ale nieoficjalnie wiadomo, że mógł obsłużyć aż 768 MB pamięci operacyjnej. Przetwarzaniem grafiki zajmowała się karta ATI 3D Rage II+, dysk miał pojemność 4 GB i można było go wymienić na większy. Maszyna mogła mieć modem 56k, ale miała już gniazdo Ethernetowe 10Base-T (RJ-45).

Nieco dalej znalazłam PowerBooka G4 z tą samą grą. Miałam przez jakiś czas podobny model i nie wydaje mi się, by było to bardzo dawno. Może nie nadążam i 14-letni sprzęt jest już "retro"? PowerBooki w takich obudowach były produkowane między 2001 i 2006 rokiem. Jak na swoje czasy były bardzo smukłe. Były to ostatnie komputery z procesorami PowerPC. Ich następcami są MacBooki Pro, w których montowane były już procesory Intela.

Konsole znane i nieznane

Obok konsol, które są mi już dobrze znane, jak starsze wersje PlayStation i świetny SNES, stały takie, których wcześniej nie widziałam na żywo ani nie miałam okazji na nich zagrać. Jak już wspominałam, w dzieciństwie miałam Pegasusa, który zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach i mam ogromny sentyment do gier Nintendo. Kolejną moją konsolą był już Xbox 360.

Nintendo Gamecube na żywo okazał się bardzo sympatyczna konsolą. Kostka ma przyjemne dla oka wymiary. Kolor obudowy nie jest akceptowalny dla współczesnego gracza (czarna obudowa też była dostępna), ale popatrzcie na ten kontroler… jak można nie chcieć na nim zagrać? Mimo wieku okazał się bardzo wygodny, nawet wygodniejszy niż współczesne pady dla ludzi o niedźwiedzich łapach zamiast dłoni. Duży przycisk „A” doskonale się sprawdza przy skakaniu.

Konsola nie jest wyjątkowo stara. Premierę w Japonii miała 14 września 2001 roku i docierała także do polskich domów, ale mnie to jakoś ominęło (całe dostępne fundusze wydawałam wtedy na klisze, papier i odczynniki).

Amstrady to dla mnie komputery egzotyczne - nikt ze znajomych nie miał, dowiedziałam się o ich istnieniu dość późno i nie miałam pojęcia, w co można na nich zagrać. Tym bardziej zdziwiło mnie istnienie zabawnie zaprojektowanej konsoli Amstrad GX4000. Brytyjski producent próbował zaistnieć na rynku rozrywki elektronicznej w 1990 roku, z marnym skutkiem. Konsol było mało, produkcja trwała długo, czasopisma o niej nie pisały, a gracze albo mieli konsolę Nintendo, albo czekali na Sega Mega Drive. Pamiętam jej reklamy w niemieckiej telewizji i wcale się nie dziwię.

Wygodą zaskoczył mnie kontroler do systemu Atari Jaguar z 1993 roku. Wiedziałam o istnieniu tej konsoli, ale pierwszy raz mogłam na niej zagrać. Z daleka wydawał mi się nieporęczny, ale w dłoniach leży doskonale, a przyciski nie sprawiają żadnych problemów nawet w dynamicznym "Tempeście"

Szkoda, że na Jaguara było tak mało gier. Byłby świetnym konkurentem Super Nintendo Entertainment System, gdyby nie błędy Atari, które w końcu doprowadziły firmę do upadku.

Tytuł najgorszego kontrolera imprezy dostanie ode mnie potwór Segi. Nie dałam rady skończyć drugiego poziomu "Sonica 2" na Sega Master System II, bo krzyżak wrzynał mi się w skórę lewego kciuka. Nie polecam.

Na koniec mam dla was jeszcze kilka zdjęć sprzętów znanych i nieznanych. Zachęcam też do rozwiązywania Quizu, przygotowanego podczas Pixel Heaven.

Czy pojadę za rok? Chętnie znów polamię z Barnabą i Piotrkiem w "Contrę", posłucham prezentacji o przeabsurdalnych grach lub debaty o wyższości Sierry nad LucasArts. Mój pobyt na Pixel Heaven zwieńczyła możliwość posłuchania mojego osobistego mistrza. Chodzi o Tadeusza Baranowskiego, do którego komiksów wracam do dziś. Życzyłabym sobie jednak innej miejscówki. Zajezdnia ma wspaniały klimat, tylko nie ma klimatyzacji, a kałuża w strefie z "indykami" parowała :-).

© dobreprogramy