r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Subaru miało wypadek, a polska policja pyta Muska o jakość autopilota

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Nowoczesne Subaru Levorg z 2017 roku zostało skradzione na terenie Niemiec. Policjantom z Wydziału Ruchu Drogowego KPP w Nowym Tomyślu udało się jednak odzyskać ten samochód. Oczywiście nie na sukcesie policjantów się skupimy, ale na uszkodzeniach odnalezionego Subaru, które miały powstać na skutek błędu „autopilota”, a nie do końca kierowcy.

Na stronie internetowej KPP Nowy Tomyśl znalazł się artykuł opisujący sukces policjantów, którzy odzyskali skradzione Subaru Levorg. Na opublikowanych w tekście zdjęciach widać, że samochód ma dość poważnie uszkodzony przód. Do tego uszkodzenia miało dojść po włączeniu „autopilota”, którego zadaniem jest rozpoznawanie drogi oraz pasów znajdujących się na jezdni. Coś jednak nie zadziałało tak, jak powinno i samochód wpadł do rowu – tak wynika z ustaleń policji.

Dodatkowo Wielkopolska Policja na swoim oficjalnym Twitterze pochwaliła się zdobyczą, zaczynając wpis od zdania na autopilocie wprost do aresztu. Dodatkowo zdecydowali się zapytać Elona Muska, czy autopilot jest bezpieczny. Owszem post należy traktować z przymrużeniem oka, ale chyba ktoś nie rozumie koncepcji autopilota w samochodzie, a dodatkowo nie odróżnia technologii stosowanej przez Subaru i Teslę.

r   e   k   l   a   m   a

Zacznijmy jednak od początku. Subaru Levorg, ani też żadne inne auto dostępne w salonach, nie posiada funkcji autopilota, a wyłącznie systemy wspomagające lub wyręczające kierowcę w określonych manewrach. W nowym Levorg znalazł się asystent pasa ruchu, który ostrzega przed niezamierzonym przekroczeniem linii wyznaczającej pas ruchu. Wspierany może być on przez asystenta utrzymania pasa ruchu, który podczas podróży autostradami, drogami ekspresowymi czy podobnymi trasami, przy prędkości od około 65 km/h, wspomaga ruch kierownicą, aby zapobiec niezamierzonej zmianie pasa. Do zestawu dochodzi jeszcze adaptacyjny tempomat, który potrafi dostosować prędkość do poprzedzającego pojazdu.

Przeglądając informacje na oficjalnej stronie Subaru, które dotyczą technologii zastosowanej w modelu Levorg, zauważyć można powtarzające się określenie, że zastosowane systemy wspomagają kierowcę. Nie oznacza to jego wyręczenia czy zapewnienia mu funkcji „autopilota”. Kierowca jak najbardziej może korzystać z asystenta pasa ruchu czy aktywnego tempomatu, ale musi ciągle czuwać – trzymając ręce na kierownicy i nogę w pobliżu pedału hamulca. Mało tego, jeśli puści kierownicę, to komputer zaraz przypomni mu, że do obowiązków należy jej trzymanie.

Subaru nie oferuje więc opcji wyręczających kierowcę i jeśli dojdzie do wypadku, to winę ponosi właśnie kierowca, a nie „autopilot”, który miałby przykładowo wjechać do rowu. W związku z tym śmieszkowanie i udowodnienia niedociągnięć komputera, który miał kierować skradzionym Subaru, nie ma większego sensu. Po prostu, jeśli ktoś zawinił to kierowca, a nie „autopilot”.

Porównanie do technologii stosowanej przez Teslę również nie jest adekwatne. Firma Elona Muska implementuje w swych samochodach rozwiązania bardziej zaawansowane. Co ważniejsze, nawet Tesla nie mówi, że posiada system zastępujący człowieka. Elon Musk wspomina, że oferowana technologia jest wciąż w fazie rozwoju i obowiązkiem kierowcy jest nadzorowanie stosowanych systemów i trzymanie kierownicy. Jeśli więc puści kierownicę, zajmie się przeglądaniem Facebooka, a Tesla wjedzie do rowu, to winny będzie człowiek, nie komputer.

Czy autopilot jest bezpieczny?. Na to pytanie Elon Musk raczej nie odpowie, odpowiedzi nie znamy również my, ponieważ żaden sprzedawany samochód nie potrafi jeszcze zastąpić kierowcy. Nie można więc na podstawie systemów wyłącznie wspomagających, zarzucać niedoskonałość autopilotowi i twierdzić, że taka technologia jest niebezpieczna. Opierając się jednak na obecnie prowadzonych testach, które oczywiście odbywają się w kontrolowanych warunkach, można przypuszczać, że w świecie aut z autopilotem będzie znacznie bezpieczniej na drogach.

Miałem już okazję jeździć samochodami z rozbudowanymi funkcjami wspomagającymi kierowcę. Nawet jednak w nowym BMW serii 5, Audi S4 czy Volvo XC90, które namalowanych linii trzymają się wzorowo, nie puściłbym kierownicy. Zwłaszcza, że wystarczą mniej widoczne pasy, nie mówiąc już o ich braku, by obecne systemy zgłupiały. Owszem takich sytuacji kilkukrotnie doświadczyłem, ale wiedząc w jaki sposób działa obecnie zastosowana technologia, nie śmiałbym na podstawie tych niedoskonałości, postawić tezę o bezpieczeństwie czy jego braku w aucie prowadzonym na autopilocie.

Ponadto, nawet po puszczeniu kierowcy, komputer w każdym nowym aucie, po kilku lub kilkunastu sekundach zaalarmuje, że naszym obowiązkiem jest jego kontrolowanie i trzymanie kierownicy. Jeśli więc ktoś oczekuje odpowiedzi o jakości autopilota i prowadzenia samochodu przez komputer, to jeszcze trochę będzie musiał poczekać.

Do wprowadzenia autopilota jeszcze daleka droga. Możliwe, że w Polsce będziemy musieli poczekać jeszcze dłużej, bo potrzebna może być odpowiednio przystosowana infrastruktura dróg. Mimo tego, policja już potrafi wydawać ocenę i rozpowszechniać informacje, które mogą budzić uprzedzenia do autopilota. Takie postępowanie jest szkodliwe i może dodatkowo przełożyć ewentualną datę wprowadzenia pierwszego autonomicznego samochodu, którego wiele osób bezpodstawnie będzie się obawiać.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.