reklama

Test LG G7 ThinQ – jakością dźwięku deklasuje nawet iPhone'a X

Strona główna Lab Smartfony i tablety

O autorze

Bardziej ceni wygląd niż wydajność. Fan gadżetów, smukłych laptopów, zgrabnych smartfonów i motoryzacji, zwłaszcza tej niemieckiej.

LG ponownie próbuje uderzyć w najwyższą smartfonową półkę. Tym razem za broń służy G7 ThinQ. Nie będzie to pierwsza próba, chociaż tym razem firma ma spore szanse na powodzenie. Przypomnijmy, że modułowy G5 nie cieszył się zbyt dużym zainteresowaniem. Natomiast naprawdę dobry, chociaż nudny, G6 zyskał popularność dopiero po znaczącej obniżce ceny.

G7 z pewnością lepiej wypada przy pierwszym kontakcie. Owszem G6 był (i wciąż jest) świetnym urządzeniem, ale nie sprawiał wrażenia równie bezkompromisowego, jak konkurencyjny Samsug Galaxy S8. Tym razem jest jednak inaczej, a ponadto LG postanowiło w wybranych elementach pokazać swoją wyższość nad innymi producentami. Czy nowy topowy smartfon wreszcie osiągnie oczekiwany sukces? Zapraszam do testu.

Jakość wykonania

LG G7 wygląda jak… prawie każdy nowy smartfon, który pojawił się po premierze iPhone’a X. Tak, południowokoreański producent postanowił podążyć za tłumem i również wprowadził wycięcie na ekranie. Dodał jednak kilka opcji, które pozwalają ukryć notcha, o czym w dalszej części artykułu.

Mimo iż na górze znalazło się na wycięcie, to na dole i tak pozostała bródka, czyli niewykorzystana przestrzeń. Nie możemy więc mówić o pełnej bezramkowości, nawet jeśli ta bezramkowość oznaczałaby tylko smukłe ramki z każdej strony. Ramki są smukłe tylko po bokach. Co z pewnością należy uznać za zaletę, mimo takich ramek, nie zdarzało mi się przypadkowo dotykać ekranu.

Tył i przód zostały pokryte odpornym na zarysowania szkłem Gorilla Glass 5. Owszem bardzo dobrze radzi sobie ono z unikaniem rysek, ale odciski palców są już zbyt trudnym zadaniem. Wystarczy dosłownie kilka minut, aby cała obudowa została pokryta tłustymi odciskami, znacząco tracąc na atrakcyjności.

G7 jest atrakcyjnym smartfonem, ale z pewnością do tytuły najpiękniejszego trochę mu brakuje. Możliwe, że po prostu zabrało ostatnich szlifów, możliwe, że konstrukcje z notchem zaczęły się robić nudne. Całość jest jednak bardzo solidnie wykonana. Nie ma mowy o żadnym skrzypieniu, nawet pod mocniejszym naciskiem. Ponadto smartfon otrzymał militarny standard MIL-STD 810G. Nie oznacza to jednak, że możemy nim dowolnie rzucać. Niestety, nie zastąpi on broni miotanej. Standard oznacza, że smartfon powinien działać po upadku, chociaż może odnieść widoczne obrażenia. Konstrukcja pochwalić może się także certyfikatem IP68, który gwarantuje odporność na zanurzenie w wodzie.

Na przodzie znajdziemy wyświetlacz, przednią kamerkę i głośnik. Natomiast tył to nieznacznie wystający obiektyw kamery, lampa LED i czytnik linii papilarnych. W przeciwieństwie do poprzednich smartfonów LG, czytnik z tyłu nie jest już przyciskiem blokady. Ten został przeniesiony na prawy bok. Na lewym boku znajdziemy przycisk regulacji głośności i drugi przycisk, który służy do aktywacji asystenta głosowego Google. Niestety, ten nie jest jeszcze dostępny w Polsce, więc przycisk jest obecnie zbędny. Co gorsza, nie można do niego przypisać innej funkcji.

Na górze umieszczona został tacka na kartę SIM i kartę pamięci. Natomiast na dole znajdziemy złącze USB Type-C, maskownicę głównego głośnika i… złącze minijack. Brawo LG za wygodną możliwość podłączenia większości przewodowych słuchawek. Cała bryła dobrze leży w dłoni, nie sprawia wrażenia zbyt dużej, chociaż do obsługi zalecane są obie ręce. Dokładne wymiary wynoszą 153,2 × 71,9 × 7,9 mm, całość waży 162 gramów.

Wyświetlacz

Co ciekawe, LG nie zdecydowało się na ekran OLED, mimo iż taki został już zastosowany w modelu V30. Podobno to jednak seria V ma być tą bezkompromisową, a linia G jest traktowana jako trochę biedniejsza. Czy to źle, że G7 dostał LCD? Jeśli spojrzymy na smartfon nocą, przy aktywnym trybie Always On Display, to możemy stwierdzić, że jest gorzej. Wówczas widać, że cały ekran jest podświetlany, chociaż tylko nieznacznie. Niepożądany efekt nie jest już widoczny w dzień czy przy mocniejszym sztucznym świetle.

Nie licząc powyższego argumentu, ekran LCD nie wypada gorzej. Zapewnia bowiem świetne kolory, szerokie kąty widzenia, dobrą czerń i bardzo dobrą widoczność w słońcu. Dodatkowo jeśli na zewnątrz jest naprawdę mocne słońce, można aktywować tryb turbo jasności. Zapewnia on wówczas jeszcze jaśniejszy ekran, niż pozwala podstawowe przesunięcie suwaka na 100%.

Ekran ma 6,1 cali i rozdzielczość Quad HD+ (3120×1440 pikseli). Daje to zagęszczenie pikseli na poziomie 563 ppi. Obraz jest ostry, czcionki i wszystkie elementy prezentują się bardzo dobrze. Powierzchnia chroniąca ekran mogłaby jednak lepiej opierać się odciskom palców. Trochę zbyt często musiałem sięgać po ściereczkę, aby utrzymać G7 w przyzwoitej czystości. Bardzo dobrze natomiast radzi sobie z unikaniem zarysowań. Na testowym egzemplarzu, z którym spędziłem już ponad 3 tygodnie, nie dostrzegłem żadnych śladów użytkowania.

Wydajność i czas pracy

Poprzednik pod względem osiągów odstawał od ówczesnych topowych modeli – otrzymał Snapdragona 821, zamiast mocniejszego 835. Tym razem LG postawiło na topowy procesor. Sercem G7 ThinQ jest Snapdragon 845. Układ ten składa się z czterech wydajniejszych rdzeni Kryo 385, które rozpędzają się do 2,8 GHz oraz z czterech nastawionych na większą oszczędność energii, taktowanych zegarem 1,7 GHz. Przetwarzaniem grafiki zajmuje się natomiast Adreno 630.

Użytkownik do dyspozycji otrzymuje 4 GB RAM i 64 GB na dane, które w razie potrzeby może rozbudować z wykorzystaniem karty pamięci, maksymalnie o dodatkowe 2 TB. W smartfonach z Androidem znajdziemy już nawet 8 GB RAM, które mają zapewnić płynną pracę. LG udowadnia jednak, że wystarczy połowa tego. G7 działa szybko i stabilnie, nie spotkałem się także z zamykaniem aplikacji. Dodam, że nie ubijam programów działających w tle.

Przy codzienny użytkowaniu, nie zamykaniu aplikacji, smartfon wskazywał przeciętnie użycie 2,8 GB RAM. Na smartfonie zainstalowany był wówczas Twitter, Slack, Instagram, Messenger, a także zestaw aplikacji od Google, które były uruchomione w tle, w tym Google Chrome, Dysk Google, Mapy Google czy YouTube. Bez żadnych problemów smartfon poradzi sobie ze wszystkimi grami z Google Play czy z bardziej rozbudowanymi aplikacjami. Nie zauważyłem, aby podczas dłuższego i bardziej intensywnego użytkowania obudowa robiła się niekomfortowo ciepła.

Akumulator ma pojemność 3000 mAh. Jak słusznie zauważyliście w komentarzach pod moją relacją z polskiej premiery G7, duży ekran i wydajny procesor w połączeniu z niedużym akumulatorem, nie zwiastują długiego czasu pracy. Faktycznie, akumulator z pewnością nie jest najmocniejszą stroną tego smartfonu. Spodziewać można się około 5h pracy na włączonym ekranie. Często po odłączeniu rano, musiałem już koło 16-17:00 sięgnąć po ładowarkę. Na pocieszenie otrzymujemy funkcję szybkiego ładowania Quick Charge 3.0 i możliwość bezprzewodowego ładowania w standardzie Qi.

Android i nakładka LG

Smartfon działa pod kontrolą Androida 8.0 Oreo, który został wzbogacony nakładką LG. Zanim przejdziemy do opisu nakładki, muszę poskarżyć się na jedno nieintuicyjne rozwiązanie. Nie rozumiem rozbicia dwóch opcji: sprawdzenia dostępności nowych wersji oprogramowania i informacji o aktualnie zainstalowanej wersji. Oba elementy znajdują się we wspólnej większej sekcji nazwanej Ogólne, ale każdy ma dedykowane menu.

Nakładkę całościowo oceniam bardzo wysoko. Dla mnie to jedna z najlepszych nakładek na rynku, która świetnie prezentuje się pod względem wizualnym, jak i ma długą listę autorskich funkcji i możliwości personalizacji. Ponadto działa naprawdę płynnie, radząc sobie z 4 GB RAM. Nie ma również mowy o nadmiernym wciskaniu aplikacji firm trzecich. LG owszem znacząco wpływa na czystego Androida, ale skupia się na autorskich rozwiązaniach i uczynieniu smartfona, jak najbardziej funkcjonalnym już po wyjęciu z pudełka.

Zacznijmy od ustawień prawdopodobnie najbardziej kontrowersyjnego elementu w LG G7. Wycięcie na ekranie, nazywane przez LG Nowy Second Screen (Nowy Drugi Ekran brzmi źle?), można ukryć. Niestety, nie dotyczy to aplikacji, a wyłącznie samego koloru pasków po bokach notcha, widocznych na ekranie głównym i podczas poruszania się po systemie. Jeśli więc jakaś aplikacja wyświetla się niepoprawnie, zachodząc na notcha, to ten efekt nie zniknie. Wybrać możemy czarny kolor lub jeden z dostępnych, w tym… tęczowy, który wygląda dość tandetnie. Ponadto sam czarny prezentuje się przeciętnie okazale. LG nie zastosowało ekranu OLED, w którym poszczególne piksele są wyłączane, aby otrzymać perfekcyjną czerń.

Kolejną przydatną funkcją dotyczącą ekranu jest Always-on display. Użytkownik skonfiguruje godziny wyświetlania – dostępna jest opcja przedziału czasowego, a także wyświetlane treści. Oprócz wybrania cyfrowego czy analogowego zegara lub kalendarza, można zdecydować o kolorze elementów. Dodatkowo na ekranie pojawiają się ikonki nieodebranych powiadomień.

Ekran umożliwia ponadto wybranie rozdzielczości. Domyślnie ustawiona jest maksymalna wysoka (3120×1440 pikseli). Można ją jednak zmniejszyć do średniej (2340×1080 pikseli), nie tracąc zauważalnie spadku ostrości obrazu, a zyskując trochę dłuższy czas pracy na jednym ładowaniu. Najniższa opcja (1560×720 pikseli) wpływa już na jakość obrazu, ekran staje się niezbyt atrakcyjny, a poszczególne piksele są dostrzegalne.

Co ciekawe, wybrać można nawet kolor tła przycisków domowych. Według mnie pasuje im tylko domyślny biały, a w pozostałych wydaniach wyglądają brzydko, ale jeśli ktoś ma ochotę, to może ustawić nawet różowy. Ponadto nakładka LG oferuje możliwość dowolnego ustawienia kolejności przycisków, a także dodania jednego z trzech dodatkowych przycisków: wysuwającego belkę z powiadomieniami, Capture+ oraz QSlide.

Aparat i jakość dźwięku

Główna, umieszczona z tyłu kamera składa się z dwóch obiektywów. Podstawowy wykonuje zdjęcia w maksymalnej rozdzielczości 16 MP i posiada przysłonę f/1.6. Otrzymał także szybki, chociaż nie zawsze skuteczny, laserowy autofocus, a także nieźle sobie rodzącą optyczną stabilizację obrazu. Drugi obiektyw to szerokokątne 16 MP z przysłoną f/1.9. Jego pole widzenia wynosi 107 stopni. Warto zauważyć, że z każdą generacją smartfony LG otrzymują coraz mniejsze szerokokątne obiektywy – G6 oferuje 125 stopni, G5 zapewnia 135 stopni.

Zdjęcia przy dobrych warunkach oświetleniowych wyglądają bardzo dobrze, chociaż czasami aparat ma problem z dobraniem odpowiedniej jasności i ostrości obrazu. Najpewniej wynika to z błędów w oprogramowaniu, które mam nadzieję znikną w najbliższej aktualizacji. Owszem zdjęcia wyglądają bardzo dobrze, ale do najlepszych nieznacznie im brakuje. Samsung Galaxy S9 czy Huawei P20 Pro dostarczą ładniejszych fotek, zwłaszcza tych wykonanych w gorszych warunkach oświetleniowych.

Producent wielokrotnie podkreślał, że jedną z najciekawszych nowości ma być sztuczna inteligencja, której obecność zdradza nazwa ThinQ. Obecności SI doświadczymy w aplikacji aparatu, który otrzymała opcję rozpoznawania obiektów na zdjęciach. Po kliknięciu na przycisk AI CAM, aparat będzie starał się dostosować parametry zdjęcia do fotografowanych obiektów i scenerii. Wpływ jest jednak nieznaczny, nie mamy do czynienia z równie agresywnym nakładaniem filtrów i zmianą ustawień, jak ma to miejsce w nowych smartfonach Huaweia.

Przednia kamerka to już 8 MP i przysłona f/1.9. Dostarcza ona naprawdę ładnych zdjęć, które jak najbardziej będą dobrze prezentować się na Facebooku czy Instagramie. Nie zabrakło ostatnio popularnego efektu bokeh, czyli w przypadku przedniej kamerki tzw. trybu portretowego. Całkiem nieźle rozmywa on obiekty w tle, chociaż nie zawsze idealnie wykrywa kontury twarzy.

Jedną z największych zalet LG G7 nie jest jednak sztuczna inteligencja, ale jakość dźwięku. Otrzymujemy tylko jeden głośnik, określany przez producenta Boombox. Trzymając smartfon w ręcy nie odczujemy różnicy względem konkurencji. Wystarczy jednak położyć G7 na twardej powierzchni, a dzięki odpowiednio zaprojektowanej obudowie, wykorzystywanej jako pudło rezonansowe, usłyszymy naprawdę głośny dźwięk. Dawno nie spotkałem się, aby smartfon grał aż tak głośno.

Prawdziwe możliwości smartfon LG rozwija jednak po podłączeniu dobrych słuchawek. Został on bowiem wyposażony w system Hi-Fi Quad DAC. To najlepiej grający smartfon na słuchawkach, jaki miałem przyjemność testować. Ponadto umożliwia on rozbudowane opcje personalizacji dźwięku. Wśród nich znajdziemy m.in. możliwość dostosowania cyfrowego filtra. Przy włączeniu Short dźwięk staje się bardziej przestrzenny i nastrojowy, w trybie Sharp robi się bardziej naturalny, a Slow ma za zadanie zapewnić czysty dźwięk.

Podsumowanie: czy warto kupić LG G7 ThinQ?

LG G7 ThinQ z pewnością jest bardzo dobrym smartfonem. Zadowolone będą przede wszystkim osoby oczekujące dopracowanej nakładki na Androida, a także poszukujące wysokiej jakości dźwięku. G7 to także świetne wykonanie, kilka ciekawych rozwiązań i nawet atrakcyjne wzornictwo

Wciąż jednak smartfon kosztuje aż 3499 złotych w dużych sklepach z elektroniką. Owszem konkurencja wyceniana jest podobnie, ale patrząc na poprzednie smartfony LG, można oczekiwać sporych obniżek ceny. Obecnie trudno stwierdzić, ile ten smartfon będzie kosztował za pół roku, ale jeśli planujecie go kupić i jesteście cierpliwi, to warto zaczekać. Już teraz można znaleźć oferty za 2800-3000 zł i to w popularnych porównywarkach cen.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama