reklama

Tibia szuka nowych fanów, próbuje swych sił w programie Steam Greenlight

Strona główna Aktualności

O autorze

Miłośnik gier komputerowych, konsolowych i nowych technologii, zwłaszcza owoców azjatyckiej myśli technicznej. Recenzent, czasem doradca oraz fotograf, zawsze otwarty na innych ludzi. Filolog.

Istnieją takie sieciowe gry, o których musiał słyszeć niemal każdy, nawet niekoniecznie interesujący się światem elektronicznej rozrywki. Do tego grona zaliczę chociażby World of Warcraft, League of Legends, a także graficznie niepozorną Tibię. Jeżeli gdzieś w kafejce internetowej widzicie młodzież szwendającą się po rozpikselowanej krainie dwuwymiarowym herosem to na bank właśnie w darmowym MMO firmy CipSoft szuka ona wytchnienia od codziennych szkolnych obowiązków. Nieprzerwanie od 1997 roku nieco archaiczny projekt zyskuje kolejnych fanów, ale w ostatnich latach jest ich coraz mniej. By temu zaradzić producenci próbują przekonać kolejnych na Steam Greenlight.

Przypomnę, że Valve, a więc ojcowie platformy Steam, powołali program, aby wesprzeć niezależnych twórców, którzy ze swoimi niekoniecznie wielce komercyjnymi produkcjami chcieliby trafić do popularnego sklepu. Mogą oni zgłaszać projekty wraz z opisem, a także materiałami multimedialnymi im poświęconymi, by zachęcić użytkowników do głosowania na swe gry i po uzyskaniu od nich tytułowego zielonego światła wypłynąć na szerokie wody cyfrowej dystrybucji. Chodzą słuchy o wielkim przeprojektowaniu Steam Greenlight, na razie jednak nic nie wskazuje na większe zmiany w najbliższej przyszłości.

Trudno nazwać tak uznany i ogromny produkt jak Tibia już niezależnym tworem (swoją drogą naciąga też nieco definicję gry darmowej, ale może przemilczmy ten temat), tak jednak jak z Kickstartera swoje poletko zrobili wielcy rynku, również Greenlight dawno przestał przyciągać do siebie wyłącznie scenę tzw. Indie. Firma CipSoft jest dumna z tego, czego znany tytuł przez te wszystkie lata dokonał i niezwykle pewna, że jeszcze niejednego do niego przekona, szczególnie jeśli zainstalowanie gry wiązało będzie się z prostym odnalezieniem jej w bazie Steam. Obecnie ma pół miliona aktywnych fanów.

Z takim elektoratem wydaje się, że nabranie przez Tibię pary w żagle to tylko kwestia czasu i spanikowani rodzice znów będą się martwić, że stopnie pociech lecą w dół, kiedy poziom komputerowej postaci 2D szybuje w górę. Przypomnę, że dzieło CipSoftu (fantastyczna nazwa swoją drogą) niejednokrotnie pojawiało się w reportażach telewizyjnych i na łamach kolorowych gazet w wielu materiałach poświęconych uzależnieniom. Po akcji z Greenlight nie ma jak widać co liczyć na pójście w ślady twórcy fenomenu Flappy Bird i wycofanie gry z sieci z uwagi na bycie zbyt wciągającą...

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieKosztuje prawie milion złotych rocznie. Aplikacja mObywatel oferuje bardzo mało