Twórcy przeglądarki Redcore przepraszają: faktycznie wykorzystali kod Chrome'a

Strona główna Aktualności

O autorze

Na jaw wychodzą ciekawe fakty związane z przeglądarką firmy Redcore. Mowa o twórcach z Chin, których produkt w praktyce wykorzystywany jest między innymi przez tamtejszy rząd i duże korporacje. Głównym atutem przeglądarki, przynajmniej zgodnie z materiałami reklamowymi, miała być jej unikalność: twórcy deklarowali, że mowa o własnej technologii i autorskich rozwiązaniach. Niestety, okazuje się, że rzeczywistość została nagięta i to wcale nie mało.

O szczegółach informuje serwis ZDNet. Sprawa zaczęła się w ubiegłym tygodniu, kiedy jeden z użytkowników przeglądarki w Chinach przeanalizował jej pliki instalacyjne. Wystarczyło rozpakować kilka archiwów z rzędu, aby dojść do znajomych katalogów. Jeden z nich okazał się być oznaczony numerem 49.1.2623.213, który dziwnym zbiegiem okoliczności odpowiada numerowi jednej z wersji Google Chrome'a, obsługiwanego jeszcze przez Windowsa XP. Co więcej, w drzewie katalogów nie brakuje nawet folderów wprost nazwanych chrome.

Jak nietrudno się domyślić, nie jest to przypadek. Na przeprosiny ze strony twórców nie trzeba było jednak długo czekać. Szybko przyznano, że faktycznie przeglądarka zawiera w sobie części z Chrome'a. Udostępniono oficjalne wyjaśnienia, w których przeprasza się za mylące i zbyt mało precyzyjne materiały reklamowe. Warto jednak przypomnieć, ze przeglądarka dotychczas była reklamowana jako powstała w 100 procentach w Chinach, a jednym z celów miało być całkowite odcięcie się od amerykańskiego monopolu na tym rynku. O nieprecyzyjnym przekazie można więc dyskutować.

Koniec końców wartym odnotowania jest również, że choć twórcy przyznali się do błędu i dezinformacji użytkowników, to jednak w wykorzystaniu elementów Chrome'a nie widzą nic złego. Ten bazuje w końcu na kodzie projektu Chromium, który pozostaje oprogramowaniem z otwartym źródłem. Co ciekawe, po incydencie z odkryciem kodu Chrome'a wśród plików instalacyjnych Redcore, chińska przeglądarka (być może tylko na pewien czas) przestała być dostępna do pobrania.

© dobreprogramy
s