Walentynki 2020. Chcesz opublikować w sieci zdjęcie z bliską osobą? Zachowaj ostrożność

Strona główna Aktualności
fot. Shutterstock.com
fot. Shutterstock.com

O autorze

Walentynki – coroczne święto zakochanych, a co za tym idzie doskonała okazja, aby wykonać sobie z partnerką lub partnerem wspólne zdjęcie i opublikować je w mediach społecznościowych. Warto wiedzieć, że nie zawsze jest to najlepszy pomysł. I nie chodzi o walory estetyczne zdjęcia ściskającej się pary, lecz o aspekt prawny.

Robisz szybkie zdjęcie smartfonem i wrzucasz na portal taki jak Facebook czy Instagram. Brzmi bardzo niezobowiązująco, prawda? Ale tak nie jest. Regulamin Facebooka i Instagrama, podobnie jak w przypadku lwiej części innych mediów społecznościowych i serwisów internetowych, jasno stwierdza, że w momencie publikacji fotografii udzielasz licencji. W efekcie operator platformy zyskuje prawa do rozpowszechniania twojej fotki.

Oto przykładowy zapis regulaminowy, w tym przypadku pochodzący z Facebooka, który dokładnie wyjaśnia stosunek firmy do publikowanych treści:

W przypadku treści objętych prawem własności intelektualnej (IP, ang. intellectual property), takich jak zdjęcia i filmy, użytkownik przyznaje nam poniższe uprawnienia zgodnie z wprowadzonymi przez siebie ustawieniami prywatności i ustawieniami aplikacji: użytkownik przyznaje nam niewyłączną, zbywalną, obejmującą prawo do udzielania sublicencji, bezpłatną, światową licencję zezwalającą na wykorzystanie wszelkich treści objętych prawem własności intelektualnej publikowanych przez niego w ramach serwisu Facebook lub w związku z nim (Licencja IP).

Tobie przekazanie stronie trzeciej licencji do zdjęcia może nie przeszkadzać. Należy się jednak upewnić, czy nie przeszkadza to również osobie towarzyszącej ci na rzeczonej fotografii. Dla własnego spokoju i bezpieczeństwa warto też przyjąć, że nic nie trwa wiecznie, a miłość może po jakimś czasie przerodzić się we wzajemną nienawiść.

Niewykluczone, że po upływie kilku miesięcy czy lat była już partnerka czy partner zechce ci zaszkodzić na drodze sądowej. Wtedy zdjęcia staną się potężnym orężem.

Przykład z życia wzięty

Kamila i Wojtek (imiona zmienione) spotykali się przez parę lat. Ona wykorzystywała każdą nadarzającą się okazję, aby zrobić wspólne selfie. Również w sytuacjach intymnych, gdy na przykład leżeli oboje w łóżku. Jemu to ponoć nie przeszkadzało i sam lajkował udostępniane przez partnerkę fotki. Do czasu aż się rozeszli. Wtedy to Wojtek uznał, że zdjęcia widoczne na profilu Kamili naruszają jego dobro osobiste i postanowił ubiegać się o zadośćuczynienie.

Kobieta usunęła wspólne zdjęcia, ale jej były partner zaczął domagać się dodatkowo kilkunastu tysięcy złotych rekompensaty finansowej. Dlaczego? Bo w jego mniemaniu zdążyło już dość do rozpowszechnienia poniżających fotografii. Sprawa w sądzie cywilnym jeszcze się nie zakończyła, jednak istnieje duża szansa, że sędzia przyzna rację Wojtkowi, nawet jeśli wcześniej faktycznie zgadzał się on na robienie i udostępnianie wspólnych zdjęć. Wynika to z błędu, jaki popełniła Kamila – nie zadbała o udokumentowanie otrzymanej zgody.

Słowo kluczowe: wizerunek

Kodeks nie definiuje, czym właściwie jest wizerunek. Niemniej jednak prawnicy przez lata zdołali wykreować pewne interpretacje. – W doktrynie i orzecznictwie przyjmuje się, że wizerunek to wizualne ukazanie osoby, jej obraz fizyczny, czy dostrzegalne cechy człowieka – mówi Aleksandra Chatys, specjalista ds. ochrony danych osobowych z firmy Jamano. – W konsekwencji publikacja wizerunku w social media to delikatna materia, która wymaga analizy nie tylko na gruncie przepisów o ochronie danych osobowych, ale przede wszystkim konieczne jest odwołanie się do przepisów prawa autorskiego oraz przepisów o ochronie dóbr osobistych – wyjaśnia.

Jak tłumaczy Chatys, niespodzianek czyhających na amatorów miłosnych zdjęć jest wiele. Jeśli zdjęcie jest wykonane w taki sposób, że umożliwia zidentyfikowanie znajdującej się na nim osoby, to trzeba rozpatrywać je jako daną osobową – na mocy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z 27 kwietnia 2016 r. (RODO). Wprawdzie ustawa RODO nie dotyczy wykorzystania danych do celów osobistych, ale ogromną rolę odgrywa interpretacja.

Jeśli na przykład prowadzisz profil na Instagramie, gdzie odpłatnie lokujesz produkty albo promujesz swoją firmę, to mówimy już o celach zarobkowych. Czyli podlegasz RODO.

Wyliczając kruczki

A to dopiero początek. Aleksandra Chatys przypomina także o ochronie wizerunku na podstawie przepisów o prawie autorskim. Jeśli osoba na fotografii nie otrzymała zapłaty za wykonane zdjęcie, to musi wyrazić zgodę na jego opublikowanie. – Warto co do zasady przyjąć, że każde publikowane zdjęcie jest jednocześnie zdjęciem rozpowszechnionym. W związku z tym, jeśli chcesz legalnie opublikować zdjęcie osoby, której wizerunek utrwaliłeś, powinna ona wyrazić zgodę na wykorzystanie tego zdjęcia – kontynuuje prawniczka, powołując się na art. 81 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Co więcej, prawniczka przypomina o pojęciu dobra osobistego. – Nie wolno zapominać, że wizerunek stanowi również dobro osobiste w rozumieniu art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego. Publikowanie zdjęcia bez zgody osoby na nim uwiecznionej może zostać uznane za naruszenie dobra osobistego – przestrzega. – Nawet jeżeli partner/partnerka wyraziła zgodę, ale zdjęcie wkracza w jego sferę intymną, może dochodzić roszczeń w postępowaniu cywilnym (np. roszczenia o zapłatę zadośćuczynienia pieniężnego) – dodaje Chatys.

Jaki z tego wniosek? Po pierwsze, robiąc sobie zdjęcia z drugą osobą, warto zadbać, aby zgoda na ich udostępnienie była udokumentowana. Można chociażby poprosić o taką zgodę we wiadomości SMS. Tak, aby adresat musiał odpisać. Po drugie, co nawet ważniejsze, chcąc uniknąć ryzyka nie należy publikować zdjęć, które mogą wkraczać w sferę intymną. Bo nawet jeśli partner/partnerka zgodzi się na rozpowszechnianie wizerunku, to może nie godzić się na przedstawienie w tzw. złym świetle. To niby oczywiste, ale – jak pokazuje powyższy przykład – czasem zapominane.

© dobreprogramy
s