Windows 10 i jedna aktualizacja rocznie, czyli "powtórka z rozrywki"

Strona główna Aktualności
Windows 10 i problem aktualizacji, fot. Oskar Ziomek
Windows 10 i problem aktualizacji, fot. Oskar Ziomek

O autorze

Windows 10 dostaje od pewnego czasu tylko jedną aktualizację funkcji rocznie i nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić. Tym bardziej zaskakujące mogą być więc nagłówki artykułów pojawiających się w sieci, które głoszą nadchodzącą przełomową zmianę w Windows 10 i w jej efekcie dużo rzadsze wydawanie aktualizacji.

Jeśli powyższy wstęp wydaje Ci się, Czytelniku, znajomy – nie jesteś w błędzie. Niemal równo miesiąc temu staraliśmy się jasno wytłumaczyć zawiłości aktualizacji Windows 10, już wtedy odpowiadając na niepotrzebnie szokujące tytuły tekstów, jakie zalały wówczas internet. Co najciekawsze, minęło kilka tygodni i do sieci znów trafiła fala analogicznych artykułów. Czy to przypadek? Pomyłka? Działanie z premedytacją? W sprawie pojawia się co prawda nowy wątek, ale dla większości korzystających z Windows 10 nie jest on szczególnie istotny.

Użytkownicy Windows 10 mentalnie z pewnością są przyzwyczajeni do faktu, że niegdyś ich komputery otrzymywały dwie aktualizacje funkcji rocznie. Mając to w głowie, rzeczywiście można uznać, że jedna tzw. "duża aktualizacja" Windows 10 na rok to nowość. I generalnie – to jest prawda, tyle, że Windows 10 był w ten sposób aktualizowany już w 2019 roku, a argumentacją było postawienie na jakość – jako refleksja po katastrofalnej aktualizacji Windows 10 z października 2018 roku, kiedy wielu użytkowników straciło dokumenty.

Windows 10 i jedna aktualizacja w roku

W obliczu powstałego zamieszania, warto więc raz jeszcze pochylić się nad tematem aktualizacji Windows 10 i jasno wytłumaczyć: już od ubiegłego roku system dostaje tylko jedną dużą aktualizację funkcji rocznie, i nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie miało się coś w tym zakresie zmienić. Pozostałe łatki wydawane są na bieżąco, a zbiorcze aktualizacje bezpieczeństwa (w tym takie, które mają swoje huczne nazwy) wciąż są udostępniane przez Microsoft co miesiąc.

Świat IT najwyraźniej wypracował swoje przyzwyczajenie w roku 2017 i od tego czasu pozostaje ono już wieczyście niezmienne. Pamiętajmy, że początkowo Microsoft planował wydawać nową wersję systemu "gdy będzie gotowa", stąd pierwsze duże aktualizacje były nieregularne. 1511 nastąpiło po czterech miesiącach, 1607 był jedyną aktualizacją w roku 2016.

Trwającą wciąż niechlujność dziennikarzy częściowo da się usprawiedliwić katastrofą komunikacyjną w wydaniu Microsoftu. Ustawiczne mylenie terminów "upgrade" i "update" oraz zbędne, równoległe do numerów kompilacji nazwy wydań przypominające rok ("2004") nie sprzyjają przejrzystości.

Dlatego prawdziwą odpowiedź na pytanie, czy coś jest dużą aktualizacją, otrzymamy patrząc na sposób dystrybucji. Jeżeli jest nim plik ESD, mamy do czynienia z nowym systemem (jak 8 vs 8.1), a jeżeli jest to plik MSU, jest to po prostu kumulatywna łatka.

Nowym wątkiem są natomiast wspominane przez serwis Windows Latest rzekome zmiany w terminarzu wydawania aktualizacji Windows 10. Warto wyraźnie zaznaczyć, że te informacje są nieoficjalne, jednak gdyby znalazły w przyszłości potwierdzenie, Windows 10 otrzymałby w 2021 roku swoją dużą aktualizację dopiero na jesień. Teoretycznie może to mieć związek z premierą Windows 10X, ale na tym etapie są to wyłącznie spekulacje.

Podsumowując, użytkownicy Windows 10 nie mają się czego obawiać. Ich komputery w praktyce są i będą w najbliższym czasie aktualizowane tak samo często, jak były już w 2019 roku. Ewentualna zmiana może dotyczyć tylko terminu udostępnienia "dużego, rocznego wydania", ale mając na uwadze rozwlekłe w czasie wdrażanie nowych wersji Windows 10, nie sądzę, by dla kogokolwiek było to realnym problemem.

© dobreprogramy
s