Wywar z wężę czyli szypkość światła za pieniądze.

Jednym z najbardziej popularnych produktów dostępnych na dzikim zachodzie były różne wywary z moszny Indian, soki z węży albo inne hayo ipsenayo. Na tak zwanych "Medicine Show" można było usłyszeć o cudownych płynach leczących absolutnie każdą chorobę, wygładzających zmarszczki, usuwających pryszcze z gęby i plamy z gaci. Ktoś cierpiał na lumbago, rzeżączkę lub jaskrę, popijał to cudownym napojem i umierał w cierpieniach.

Dziś leczenie wywarem z koziego łajna nie jest już tak popularne jak kiedyś, ale w dalszym ciągu na wolności hasają różne witaminowe doktory Sikory. Świetnie sprzedają się drogocenne garnki ręcznie klepane przez tybetańskich mnichów i kołdry z wełny bażantów.

Niektórzy ludzie chcą żyć wiecznie, chcą być piękni, zdrowi, najmądrzejsi lub mieć szybkiego Linuksa. OK, chociaż takiego, który dorównałby Windows. Jedni greptają po nocach na własną rękę i odprawiają pogańskie rytuały, inni preparują benchmarki, a jeszcze inni za kilka złociszy oferują zbawienie i spokój duszy. Płacisz, instalujesz i jesteś panisko!

Ponieważ i ja chciałbym przed śmiercią zobaczyć szybkiego Linuksa, postanowiłem zaryzykować. Nie mam czasu na greptanie kompila, więc skorzystałem z oferty zacnego kolegi, który w Linuksowym półświatku znany jest jako e X t 73.

NeteXt'73 - Jądra za pieniądze

Na VM (8GB RAM) postawiłem Ubuntu 19.10, zaktualizowałem system i puściłem Geekbench5. Przeprowadziłem trzy pomiary, wyciągnąłem średnią, a potem sprawdziłem jeszcze, jak systemowa przeglądarka radzi sobie JetStream2. Wyniki były następujące:

  • Średni wynik Geekbench Single-Core: 879
  • Średni wynik Geekbench Multi-Core: 2604
  • JetStream2: 61.872

Nie ma sensu dywagować czy to dużo, czy mało, bo nie o rekord wydajności tu chodzi, a VM ma swój narzut.

Po zapisaniu wyników odwiedziłem stronę https://www.netext73.pl/ i zabrałem się za instalację tego cudu informatyki.

Jak to wszystko wyglądało i jakie przeżyłem przygody, możecie zobaczyć na filmie. Uprzedzam, że nie jest to kino akcji, raczej dokumentacja pewnego odrażającego eksperymentu. Mimo tego polecam poświęcić te kilka minut i zobaczyć co może spotkać przeciętną teściową na Ubuntu. Nudne fragmenty zostały przyśpieszone (x10).

Jak widzicie i tym razem przydała się odzież ochronna w postaci kasku, bo po instalacji optymalizatora systemu i jądra NeteXt'73 system zaczął się walić. Na szczęście jakoś udało się to doprowadzić do końca, a wyniki osiągnięte w testach wyglądają tak:

  • Średni wynik Geekbench Single-Core: 828 (poprzedni wynik: 879)
  • Średni wynik Geekbench Multi-Core: 2431 (poprzedni wynik: 2604)
  • JetStream2: 54.802 (poprzedni wynik: 61.872)

Kernel "premium" można zdobyć za 50zł, ale po tym, jak optymalizator optymalnie rozwalił i spowolnił system (nawet kursor dostał laga) postanowiłem wydać te pieniądze na 10 minut z Oksaną. Resztę przeznaczyłem na wsparcie rodzimego przemysłu spirytusowego.

Tak jak magiczne eliksiry dzikiego zachodu tak i ten nie zadziałał. Nie umarłem, ale nadzieja na lepsze jutro dla desktopowego Linuksa mocno podupadła. Myślałem, że już dzisiaj przekonam się na własnej skórze, jak to jest mieć Linuksa działającego szybciej niż Windows. Zamiast tego poczułem się jak niewidomy emeryt, który dostał wezwanie do spłaty kolejnej raty za czajnik jonizujący wodę w kiblu.

Linux na desktopie w dalszym ciągu wlecze się niemiłosiernie za Windows. Już nawet nie chodzi o ślamazarny czy upośledzony interfejs użytkownika. Ogólna wydajność desktopowych dystrybucji jest marna i żadne magiczne oleje na to nie pomagają. Sam UI również skutecznie spowalnia pracę. Instalacja Windows to w dalszym ciągu najlepsza metoda na przyśpieszenie komputera.

P.S.

Z bólem serca, ale powtórzyłem całą operację na metalu. Oczywiście efekt był dokładnie taki sam, ale bywają tu komentatorzy, którzy o informatyce czytają w poradniku działkowicza i marudzą, że VM to jakieś czary. W przeciwieństwie do Windows te wszystkie mandźara działają tak samo beznadziejnie na VM jak na metalu.