Z laptopem na samolot do USA – zakazu (póki co) nie będzie

Strona główna Aktualności
image

O autorze

Zainteresowani podróżą do Stanów Zjednoczonych nie powinni się obawiać, że nie będą mogli zabrać laptopa na pokład samolotu. Stowarzyszenie przewoźników lotniczych IATA najwyraźniej postawiło otóż na swoim – z zamierzeń amerykańskiej administracji, planującej rozszerzyć „ban na laptopy” na podróże między Stanami a Europą, póki co nic nie wyszło.

W marcu Departament Bezpieczeństwa Krajowego Stanów Zjednoczonych (DHS – odpowiednik naszego MSW) wprowadził zakaz wnoszenia na pokłady samolotów jakichkolwiek urządzeń elektronicznych większych od smartfona dla lotów z 10 lotnisk, wszystkich z islamskich krajów uznawanych za zagrożenie terrorystyczne. W ślad za Stanami Zjednoczonymi poszła Wielka Brytania, wprowadzając taki sam zakaz, tyle że odnoszący się nie do lotnisk, a do sześciu krajów.

Z początkiem maja amerykańskie media donosiły, że DHS chce rozszerzenia „banu na laptopy” (oraz innych większych urządzeń) na loty z całej Europy, w tym Wielkiej Brytanii. Oficjalnie miało chodzić o ryzyko związane z innowacyjnymi metodami zamachów, opracowywanymi przez terrorystów – mieli oni znaleźć sposób na przemycanie ładunków wybuchowych w rozmaitym sprzęcie elektronicznym. I faktycznie, dało się odczuć, że coś jest na rzeczy: autor tego newsa lecąc niedawno do Las Vegas doświadczył wyjątkowo skrupulatnej kontroli swego laptopa na lotnisku.

Świetny pomysł na piekną katastrofę – tylko tak można określić amerykańskie plany. Tak też oceniło je Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA), które zrzesza dziś 230 linii lotniczych, w tym wszystkie największe. W przesłanym do Komisji Europejskiej i amerykańskiego Departamentu Stanu liście oceniło, że zakaz wnoszenia laptopów na loty transatlantyckie zaszkodzi gospodarce na całym świecie, przekładając się na straty rzędu 1,1 mld dolarów rocznie – co wynikać ma z czasu straconego przez 65 mln pasażerów, którzy podróżują między Europą a USA.

Do tego dochodzi też kwestia realnego bezpieczeństwa lotów: IATA uważa, że przechowywanie w luku bagażowym urządzeń elektronicznych z akumulatorami litowo-jonowymi jest znacznie bardziej niebezpieczne, niż ich przewiezienie w kabinie pasażerskiej. Chodzi oczywiście o możliwość zapłonu akumulatorów, pożar w luku bagażowym byłby prawdziwą katastrofą. Do tego dochodzi kwestia sprawdzania bagaży – te podręczne są znacznie lepiej kontrolowane.

Associated Press donosi teraz, powołując się na swoje anonimowe źródła, że po rozmowach w Brukseli między urzędnikami z USA i UE, pomysł na zakaz laptopów trafił do kosza, przynajmniej na razie. Linie lotnicze bowiem obawiają się, że zakaz może powrócić, przynosząc im logistyczny chaos i straty. Konsekwencji amerykańskich pomysłów posmakowała już linia Emirates, której zyski miały spać w ciągu ostatniego roku o 80%. Jak ocenia ona w swoim ostatnim raporcie, w dużym stopniu wynika to ze spadku zainteresowania lataniem do USA i kosztami, jakie trzeba ponieść, by zapewnić niektórym pasażerom (zapewne tym z klasy biznesowej) laptopy na czas podróży.

© dobreprogramy